Rif Starfire
Forum Replies Created
-
AutorPosty
-
2 stycznia 2017 o 14:58 #34279
Rif Starfire
ParticipantOstatnia scena pokazuje fajnie, że grupa Jyn znalazła się w pułapce otoczona przez AT-ACT i pewnie wtedy na ratunek przylatuje flota.
Ciekawy jest jeden z ostatnich spotów.
Na wstępie samym. Jyn miała tę ranę przy oku? Kto jest za nią z tą pelerynką? Zdaje się, że Saw Gerrera. Czyli, że wyszedł z tej swojej dziury, a nie, że czekał w drzwiach na zdmuchnięcie.
Dziewczynka uratowana patrząca w niebo. Tego chyba nie było.
Śliczne ujęcie w 0:09 sekundzie z posągami Jedi w tle.
„Awesome” z 0:15. Krennic ma zupełnie inną fryzurę. Zresztą sam Mendelsohn ostatnio wspominał, że od groma ujęć poleciało po pierwszym montażu.
0:17 Dodona, nieco bardziej na lewo Organa. Scena już bez Jyn. Pewnie planują dołączyć do bitki.
16 maja 2014 o 06:47 #6269Rif Starfire
ParticipantNie. Nie może.
14 maja 2014 o 08:03 #6267Rif Starfire
ParticipantDarowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, zatem obejrzałem podarowaną wersję reżyserską blu-ray. Byłem nawet miło zaskoczony. Nie byłem fanem oryginału, który pamiętam jak przez mglę, stąd nie kląłem na zmiany (brak Marsa). Wizualnie super, fabularnie znośnie. Aczkolwiek odkurzam wątek ze względu na wer. reżyserską. Po seansie sprawdziłem różnice, które występują w stosunku do kinowej i lekko zbaraniałem. Dwa różne filmy. Jak odróżnić obie wersje? W reżyserskiej mind fuck na zakończenie, a wcześniej Collin odkrywa, że wcześniej był Ethanem Hawke. To tylko skrót, bo zmian jest w pip i trochę.
[url]http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=544053[/url]
97 Changes:
– 51 extended scenes in the Extended Director's Cut
– 8 extended scenes in the Theatrical Version
– 22 alternative shots
– 7 alternatively arranged scenes
– 8 altered dialogues
– 1 changed scene18 marca 2014 o 14:25 #6245Rif Starfire
ParticipantCzytało się tak dobrze, że nawet na chwilę naszła mnie myśl, by obejrzeć ten film dla beki. Przyłączam się do podziękowań i oby było więcej takich odważnych, którzy nie boją się tracić czasu, by zaoszczędzić go kolegom.
3 lutego 2014 o 13:34 #6215Rif Starfire
ParticipantFilmowa adaptacja Gry Endera jest jak streszczenie lektury szkolnej. Wystarczająca, by naściemniać polonistce, że się pobieżnie czytało.
Jako czytelnik potrafiłem sobie dopisać niektóre wydarzenia, a niektóre zanegować jako twórczość własną scenarzysty. Jednakże przez cały film dało się odczuć, że w 2h fabule nie są w stanie oddać wiele więcej. Wszystko odbywało się po łebkach przez co trudno było o jakiekolwiek emocje.I na tym chyba koniec filmowego Endera. Mówca umarłych jest dla mnie genialną książką, ale to nie materiał na film. Chyba, że ktoś nakręci film przyrodniczy, po którym naściemniamy w szkole biologowi na temat Prosiaczków.
28 maja 2013 o 07:51 #5971Rif Starfire
Participant[quote][b]M napisał/a:[/b]
Za to na Zgniłych Pomidorach mocne 8/10 od krytyków i publiki…[/quote]Prometeusz ma tam mocne 7/10. Trzeba będzie ST ocenić samemu, skoro nawet na ZP brak konsensusu 🙂
15 maja 2013 o 09:38 #5946Rif Starfire
ParticipantKłopot z serialową GoT zaczął się pod koniec sezonu drugiego, gdy im dalej w las tym większe było WTF. Czytałem bowiem jakiś czas temu Starcie knurów. W pewnym momencie zwątpiłem czy aby tę książkę przeczytałem do końca. Potem doczytałem o zmianach między oryginałem a serialem i okazało się, że tych było całkiem sporo. Reszty książek nie czytałem, więc jadę z dalej serialem na czyściocha bez popity.
Pierwsze trzy odcinki S3 były daremne. Dopiero w czwartym wątki się rozkręciły. Problem z serialem jest taki, że aktualnie mamy kilkanaście wątków, więc jak otrzymują one po kilka minut na odcinek, to niewiele są się w stanie posunąć. Ciekawy jestem na ile widzowie będą w stanie zaakceptować taką formułę.
Największą zagadkę stanowi dla mnie los serialu. W tym tempie wydawania kolejnych sezonów, to aktorów wiek posunie podobnie jak potterowców. Z drugiej strony może okazać się, że serial dojdzie do punktu, gdy stary Martin nie spłodzi ostatnich tomów. Tyle pytań bez odpowiedzi i nie wiem czy nie lepiej zabrać się za książki.
16 kwietnia 2013 o 08:22 #5911Rif Starfire
ParticipantBawiłem się jedynie dwójką. Fabularnie była drewnem, a dodam, że znałem historyjkę z jedynki. Za to posiadała przesympatyczny gameplay i takąż stylistykę. Nawet przebiłem się przez multika, żeby zrobić platynkę 😀
8 kwietnia 2013 o 09:36 #5901Rif Starfire
ParticipantME3 kupiłem za 99 zeta, a za dodatki stanowiące może 1/5 podstawki przyszłoby mi zapłacić 200 zeta. Robią z ludzi idiotów. Dziękuję, postoję.
14 marca 2013 o 11:25 #5891Rif Starfire
ParticipantTo ile za Dance Star Party? 🙂
13 marca 2013 o 08:12 #5887Rif Starfire
ParticipantPrzyznaj się – wygrałeś za nasze głosy? 😀
Raczej wstrzymam się z zakupem do nowej wersji, ale z ciekawości zapytam. Za ile?19 lutego 2013 o 16:23 #5877Rif Starfire
ParticipantŻe też macie siły i czas, by grać w takie gówna…
[url]http://cdn.overclock.net/c/c7/c79f7432_ibzX98wpsXeGJe.gif[/url]15 lutego 2013 o 07:19 #5860Rif Starfire
ParticipantNie zdawałem sobie sprawy z jakimi nerdami grałem w BF3 😀 Like ode mnie 🙂
20 listopada 2012 o 08:46 #5755Rif Starfire
ParticipantPomysł na film był świetny, ale im dalej w kukurydzę, tym było gorzej. Podobnie jak Niedzwiad odniosłem wrażenie, że zakończenie było z pupy. Dobrym, lecz z pewnością nie amerykańskim, byłoby zabicie dzieciaka. Wymazałoby aktualną linię, ale byłoby rozwiązaniem na plus dla Joe. Jego decyzja o sepuku pod wpływem impulsu, nijak nie pasowała do postawy. Nie miał również gwarancji, że dzieciak nagle zrobi się super milusińskim. To był freak, którego należało się pozbyć, bo stanowił zagrożenie nawet dla swej matki.
8 listopada 2012 o 09:05 #5740Rif Starfire
ParticipantBond naszych czasów, ale to nadal Bond. Rzeczywiście druga część filmu idzie w nieco innym kierunku, w kierunku… batmanowym.
Bez zbędnego naciągania druga połowa jest pełna analogii do historii Bruce'a Wayne'a. Wystarczy wymienić: śmierć bogatych rodziców, gdy Bond był dziecięciem, służący, rezydencja rodzinna z tajnymi zakamarkami. Do tego MI6 i sprzętowi pomagierzy, to niemal Wayne Industries. Walczy z przestępcami będąc w cieniu. Nawet w finale, gdy Bond stoi w heroicznej pozie na dachu spoglądając na Londyn, brakuje mu tylko peleryny, by można nadać mu tytuł Strażnika Anglii.
Ponadto szwarc charakter miał w sobie nieco z Jokera i na upartego z Bane'a. Twist z więzieniem jak nic zaczerpnięty z TDK.
Nie wstrząsnął mną jak Casino Royale, ale też nie zmieszał jak Quantum of Solace. Całkiem spoko film, który powinien przypaść do gustu miłośnikom 007.
-
AutorPosty