Zastanawiam się, ile jeszcze razy przeczytam, że Bane nie był taki fajowski jak Joker. No kurde, wiadomo, że ciężko przebić rolę życia Ledgera i najpewniej Hardy wziął to sobie do serca. IMHO zagrał świetnie, a ten jego głos to już w ogóle mega epa i ciary.
Co do Zimmera, to od hejtu co do jego powtarzalności już się wymiotować chce. Jeżeli komuś muza nie pasowała do filmu, to ma poważny problem, dla mnie tworzyła rewela klimat i słucha jej się równie dobrze bez obrazu kinowego przed oczami.
W ogóle film podobał mi się bardzo, a nawet planuję wybrać się nań ponownie, bo czekać ładnych parę miechów na premierę BRRip będzie ciężko.