Avatar
Homepage › Forumy › Na naszych ekranach › Filmy, filmy, filmy › Avatar
- This topic is empty.
-
AutorPosty
-
23 grudnia 2009 o 12:05 #3716
podloopom
ParticipantDopiero po obejrzeniu filmu i napisaniu tego posta powyżej, przeczytałem sobie kilka innych recenzji i (ku mojemu zdziwieniu) okazałe się, że w każdej – włączywszy moją – jest niemal dokładnie to samo.
Każdy mówi o prościutkiej historyjce zapakowanej do bardzo ładnego pudełka. Taki "kościół bez Boga" parafrazując Mickiewicza. I najgorsze jest to, że nikomu zdaje się to nie przeszkadzać.
Napisałem, że [i]Cameron potrafi opowiadać historię. Niezależnie od tego czy to romans na parostatku czy opowieść o chłopcu i jego robocie, czy też o złych kapitalistach i kucykach pony, zawsze ogląda się toto dobrze i bez szczególnego psychicznego dyskomfortu.[/i] Poniewczasie zacząłem się zastanawiać, czy to na pewno coś dobrego. Czy koniecznie pozytywne musi być to, że ktoś potrafi ładnie opakować dowolną treść i podać ją masom w postaci lekkostrawnej pigułki.
"Avatar" jest dla mnie filmem ewidentnie politycznym. Uważam, że nieprzypadkowo data jego premiery zeszła się z ostatnim dniem konferencji klimatycznej w Kopenhadze. A jak sztuka zaczyna romansować z polityką to nigdy nie wychodzi z tego nic dobrego.
Reasumując – moje zdanie co do treści filmu obniżam, co do warstwy wizualnej podtrzymuję.
23 grudnia 2009 o 15:25 #3717Frasier Crane
MemberWarstwa wizualna jest ok, moża tylko poza nieprzekonywującymi Navi – ale tutaj raczej problem z projektem postaci. Niestety ja oczekuję od filmu czegoś więcej niż tylko ładnych obrazków, a historia nam sprzedawana jest tak infantylna, że aż zbiera na wymioty. Gorsze odinfaltylności jest chyba tylko eko-politico. No i nadal nie wyjaśniło się czemu nie zastosowano sprawniejszych metod eksterminacji (pomyślcie sobie, skopiowanie czegoś na wzór komór z Auschwitz, to by dopiero było przesłanie o ivil korporejszyn). Mimo wszystko, raczej trzeba się przejść do kina, bo w warunkach domowych będzie trudno odtworzyć wrażenia z kina. Jest to jednak zawód i jeżeli Cameron przepchnie sequel, to raczej nie będzie sensu się na neigo wybierać – poziom historii pewnie się nie poprawi, a cała ta otoczka wizualna nie będzie lepsza, a skoro już raz się ją widziało…
23 grudnia 2009 o 15:41 #3718podloopom
Participant[quote][b]Frasier Crane napisał/a:[/b]
No i nadal nie wyjaśniło się czemu nie zastosowano sprawniejszych metod eksterminacji (pomyślcie sobie, skopiowanie czegoś na wzór komór z Auschwitz, to by dopiero było przesłanie o ivil korporejszyn). [/quote][b][możliwe że spoiler][/b]
Owszem wyjaśniło się: Selfridge wyrażnie mówi, że "Siłowe rozwiązania nie podobają się akcjonariuszom, ale jeszcze bardziej nie podobają się im kiepskie wyniki kwartalne".
Generalnie, na początku miałem wrażenie, że to postać grana przez Langa będzie najfajniejsza, ale koniec końców najbardziej podobała mi się rola Ribisiego.
24 grudnia 2009 o 11:38 #3722Frasier Crane
MemberProszę o wybaczenie, ale jako że w kinie nie byłem sam to trochę się moja uwaga koncentrwała na innej osobie. No i zassadniczo fabuła wraz z finałem była łatwa do przewidzenia to się nie skupiałem zbytnio. Równie dobrze mogłoby nie być dźwięku i dialogów, jak to w obrazkowym kinie.
Zatem na blureju raz jeszcze trzeba będzie zobaczyć ten fragment.25 grudnia 2009 o 16:41 #3723
BezelParticipantWłaśnie wróciłem z kina w Helliosie w 3D. Po wyjściu z kina potrzebowałem 15 sec. żeby wrócić na Ziemie. Avatar ssie. Zassysa człowieka na Pandorę w przeciągu 15 min. Nie, poważnie – najlepszy SF filmy jeżeli chodzi o efekty specjalne – w całej historii kina. Ja dzielę filmy z gatunku SF na dwa typy – pierwszy w których CGI są tłem dla historii – i do takich filmów zaliczam D9, Solaris, Odyseje oraz typ drugi – w których fabuła to tło dla efektów. Avatar zalicza się do drugiego typu. Fabuła jest prosta jak drut, nieprawdopodobna, infantylna, ale ją kupuje. Film ma silnie proekologiczne przesłanie – czy to źle? Nie, ważne że je ma, choćby tak proste jak szanuj zieleń. Ludzie chcą proste historie o miłości, przebaczeniu, walce ze złem z happy endem. Bajka – ale za to k… jak zrobiona!!!
Oscar za efekty gwarantowany. Cameron spełnił moje oczekiwania, oczekiwania swoich fanów, krytyków, recenzentów jak i zwykłych widzów. Po 11 latach trudno wrócić do robienia filmów, jeżeli za swój poprzedni film dostaje się 11 Oscarów i w międzyczasie poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko (LotR).
Ocena 10/10 i gwarantowany zakup filmu na DVD:)
25 grudnia 2009 o 21:18 #3724derek
Member[quote]Film ma silnie proekologiczne przesłanie – czy to źle?[/quote]
moim zdaniem to źle. i niebezpiecznie. bo to tylko tak się wydaje, że przesłanie jest niewinne i szczytne. podprogowy sygnał został wysłany do mózgu pokemonów i już czyni spustoszenia. i jak potem lewactwo zacznie ściągać pod groźba kryminału podatki na jakieś ściemniane walki z globalnym ociepleniem/oziębieniem/nadmiarem CO2/plamami na słońcu, to ogłupiona hołota, pragnąca prostych historii typu "szanuj zieleń", nawet nie zaprotestuje. wchłonąwszy bezwiednie z mass mediów odpowiednią ilość czerwono-zielonej propagandy, motłoch sam pójdzie do Ala Gore'a i odda mu piąta część wypłaty na ratowanie planety.
Avatar to lewactwo w czystej postaci, a że większość idzie do kina na efekty i ma zbyt mały rozumek, by dostrzec niuanse, to już osobny rozdział.
inna rzecz: kol. podloopom zapodał cytat: [i]Siłowe rozwiązania nie podobają się akcjonariuszom, ale jeszcze bardziej nie podobają się im kiepskie wyniki kwartalne. [/i] a ja sie pytam, gdzie łapy rządu? evil korpo to dla lewaków chłopiec do bicia, bo o działalności swoich ludzików w parlamentach nawet się nie zająkną. myślicie, że jakikolwiek prywaciarz w obecnych czasach poleciałby na Pandore bez zgody Unii Europejskiej, ONZu, Banku Światowego albo jakiegokolwiek innego, pokrewnego państwowego tworu? korporacje to tylko pionki – na samym szczycie zawsze stoi Rząd i politycy i to oni pociągają za sznurki i decydują o podziale łupów. ale nie… o tym lewactwo milczy, bo to zburzyłoby ich zakłamaną wizje świata.
za Philipa K. Dicka taka czerwona zaraza nigdy by nie przeszła. dobrze, że chociaż Blomkamp w District 9 miał na tyle jajec, żeby można było bez trudu skojarzyć MNU = ONZ albo jakąś United Nations. facio przynajmniej nie wciskał naiwnym pokemonom bajeczki o evil korpo. w dobie wszechobecnego interwencjonizmu, fiskalnego terroru, centralnego sterowania gospodarkami i podażą pieniądza, szefowie korporacji nie mogą się nawet wysrać bez zgody polityków.
no ale o tym już pan "kocham zieleń" Cameron słowem nie wspomni, bo po co.
25 grudnia 2009 o 22:47 #3725Craven
Memberhttp://craven.polter.pl/,blog.html?7962 – dla zainteresowanych, wreszcie wymęczyłem szerszą opinię o filmie.
26 grudnia 2009 o 18:00 #3726
garretParticipantW imaxie wizualnie rewelacja. Ale zerowy ładunek emocji. Nawet nie wiem dlaczego, czy to fabuła, eko pierdy czy szamanskie pierwiastki ktorych szczerze nie znoszę. Film mnie jakoś nie obszedł specjalnie. To nie pelna emocji łepetyna jak po np D9.
Pierwsze 30 minut naprawdę mi się podobało, potem jak się oswoilem z graficznym wypasem zacząłem się niemal nudzić czekając na finałową konfrontację. No i serce miałem po zlej stronie.
27 grudnia 2009 o 00:30 #3727
BadusParticipantJakie SF? Ten film to czyste fantasy z etniczną stylizacją. Cała techniczna otoczka w sumie najbardziej jest widoczna na początku filmu, w jego dalszej części (poza finałowym starciem) schodzi na bok i pojawia się tylko, jeśli jest niezbędna dla przedstawianej opowieści.
Pod względem efektów – ilość detali, montaż oraz wykorzystanie 3D dosłownie WGNIATA w fotel. W tej dziedzinie jest to faktycznie rewolucja w kinematografii i Avatar jest tym, czym ponad dekadę temu było The Phantom Menace – kolejnym wyznacznikiem jakości animacji komputerowej i wykorzystania obecnie dostępnej technologii.
Nadal mocno mnie kłuje w oczy pstrokaty, disney'owski projekt Na'vi i rdzennej flory/fauny, jednak gdy przymrużyć na to oko, to pozostaje jedynie dać się wciągnąć w ten cały tętniący życiem świat, który został stworzony z FENOMENALNĄ dbałością o szczegóły.Ja ten film przyjąłem jak podróż do egzotycznej, magicznej krainy i, podobnie jak główny bohater, przez cały seans z zapartym tchem podziwiałem piękno i mistycyzm Pandory.
27 grudnia 2009 o 19:17 #3729podloopom
Participantdżejms nie chce podpisać panu plakatu:
29 grudnia 2009 o 12:00 #3731Red
ParticipantDla mnie to trochę takie szukanie sensacji na siłę, jak z Bale'em przy okazji T:S. Serio, nawet king of the world ma prawo czasem się trochę wkurwić (co nie zmienia faktu, że miłe traktowanie toto nie było).
Z innych rzeczy, wywiad z Cameronem przeprowadzony in Russia:
http://film.onet.pl/0,0,1590514,1,artykul.html. Najbardziej mi się spodobał ten fragment:
[b]
Stać pana na zachwyt nad postępem technicznym, gdy mowa o tworzeniu filmów, a jednocześnie w każdym swoim utworze przestrzega pan przed nadmierną wiarą w technologie. Czy przypadkiem nie wikła się pan w sprzeczności? [/b]
[i]
To nie tak. Zachowuję wiarę w to, że nowe technologie będą nam pomocne w uzdrawianiu świata. Droga powrotna do rajskiego ogrodu jest przed nami zamknięta: sen o bieganiu nago po lesie w harmonii z dzikim ptactwem należy zakwalifikować jako marzenia niedowarzonych naturystek. Musimy pracować nad tym, jak nakarmić głodującą piątą część planety, gdzie znaleźć alternatywne do obecnych źródła energii – i bez technologii nie sprostamy tym zadaniom. W swoich filmach przestrzegam przed fascynacją techniką i czynieniem z niej niewłaściwego użytku, przed syndromem "ucznia czarnoksiężnika".[/i]
Tak odnośnie hippisowskiej transformacji, jakiej według niektórych uległ James.;)29 grudnia 2009 o 12:47 #3732podloopom
ParticipantZ tym, że likwidacja głodu na świecie i tania czysta energia dostępna dla wszystkich to nic innego jak hippisowska mrzonka.
29 grudnia 2009 o 13:17 #3733Red
ParticipantZawsze mógł odpowiedzieć:[i] sen o bieganiu nago po lesie w harmonii z dzikim ptactwem należy zakwalifikować jako marzenia moje i przyszłych pokoleń, niekolidujące ze współczesną pieśnią technologiczną![/i]
Innymi słowy, aż tak źle (jeszcze) nie jest z zielonym Cameronem (o likwidacji głodu na świecie i czystej energii for everyone everywhere każdy może sobie czasem pomarzyć).;)
31 grudnia 2009 o 00:08 #3734TrueCouchSurfer
ParticipantByłem w IMAX i film wizualnie – ja pierdolę !!
Cała reszta mnie nie obchodzi, fabuła jest prosta. a bohaterowie są czarnobiali – całość to idealizowana bajka. I zajebiście!! Nic nie zostało spieprzone, Cameron poukładał to rozsądnie. Dzięki temu w pełni mogłem się skupić na frajdzie jaką daję odkrywanie nowego świata i MOCY filmu, który tkwi w WYKREOWANIU ŚWIATA.
To pierwszy film z taką ilością CGI o którym mogę powiedzieć, że nie potrafię dostrzec, że jest robiony na kompie [tzn. wiem, ale nie widzę].
Swoją drogą wszystkie małe dzieci w kinie i nastolatkowie po seansie krzyczeli: "Precz z korporacjonizmem, pozytywizmem, wolną gospodarką ! Ratujmy biedne misie, zatłaczajmy CO2 pod ziemię !, Budujmy wiatraki!"
Niektórych to już ostro poje@#& z pokrętnymi teoriami. Damn, czasem warto spojrzeć na to co się piszę!
4 stycznia 2010 o 22:22 #3737Red
ParticipantCzy pojawiła się już informacja, jak bardzo został pocięty Avatar? Jedni mówią, że o 10 min, inni że o pół godzinny, jeszcze inni wspominają o wycięciu prawie 1,5 godziny materiału z planowanych czterech godzin (swoją drogą czy ta "sławna" rozszerzona scena seksu Jake'a i Neytiri ma być wkomponowana w dir cuta, czy wyląduje tylko w usuniętych scenach na dvd/blu ?).
Kurde bele, kaskę w końcu trzeba sobie zacząć odkładać na jakieś [i]ultimate badass blu ray Quatrich's edition[/i], więc dzięnx z góry za odpowiedź:).
-
AutorPosty
- You must be logged in to reply to this topic.