Mr_Miyagi
Forum Replies Created
-
AutorPosty
-
8 marca 2009 o 19:38 #2672
Mr_Miyagi
MemberZgadzam się – intro było rewelacyjne! Chyba nie było jeszcze takiego w historii kina.
6 marca 2009 o 23:10 #2666Mr_Miyagi
Member[b]W Watchmenach to nie ty oglądasz Jackie Earle Haley 'a w roli Rorschacha. To Jackie Earle Haley ogląda ciebie[/b]. 😛
Teraz na poważnie.
Nie znam komiksu, nie nastawiałem się przed seansem na epę ani nie miałem żadnych większych uprzedzeń. Chciałem zwyczajnie zobaczyć dobre kino (Dawno of the Dead i 300 podobały mi się) z rozsądną dawką akcji. Zawiodłem się.Szczerze to wyszedłem z kina zdegustowany. Co mi po serii ładnych ujęć i tonie efektów specjalnych jeśli sama opowieść, w najmniejszym stopniu, nie angażuje mnie emocjonalnie. Miałem kompletnie w dupie co się stanie z głównymi bohaterami. Najlepiej żeby wszyscy zginęli w nuklearnym armageddnonie. To by było najlepsze zakończenie tego bzdetu.
Ja wiem, że zaraz ktoś mi zarzuci, że nie zrozumiałem przekazu jaki niesie film. Uspokajam, że rozumiem"co autor miał na myśli", tylko że ten przekaz został podany w niestrawnej, oderwanej od rzeczywistości formie.
Może gdyby opowieść działa się świecie bardziej urealnionym, w którym Watchmeni są tylko pokręconymi i niedocenionymi wyrzutkami w kostiumach, tak jak to jest w Batmanach Nolana (Komiksowy bohater wrzucony do twardego, realistycznego świata), ale Snyder zrobił inaczej. Cały świat Watchmenów sprowadził do poziomu komiksu Marvela. Moim zdaniem był to największy błąd.
Narracja nie ma wyraźnego początku, rozwinięcia i zakończenia. Ja rozumiem, że jak się ktoś nazywa Sergio Leone albo Tarantino to może się bawić w takie siekanie fabuły, ale Snyderowi ta sztuka się nie udała. Normalnie się nudziłem.
U mnie na seansie parę osób wyszło w trakcie filmu i w sumie im się nie dziwie bo po 3 godzinach oglądania tej pseudofilozoficznej papki mogą ścierpnąć pośladki. Podobnej pustki intelektualnej doświadczyłem przy okazji dwóch ostatnich Matrixów.
W sumie to zgadzam się z recenzją magazynu "Hollywood Reporter":
"Snyder and writers David Hayter and Alex Tse never find a reason for those unfamiliar with the graphic novel to care about any of this nonsense. And it is nonsense."
Oj czuje w kościach, że zaraz mi się dostanie za tą krytykę 🙂
Pozdrawiam!23 października 2008 o 19:05 #2340Mr_Miyagi
MemberWidziałem pierwsze 15 minut pilota i wyłączyłem. Być może za wiele oczekiwałem a w końcu to tylko serial 😉
23 października 2008 o 14:22 #2337Mr_Miyagi
MemberNa dzień dzisiejszy to mój ulubiony serial! Jak dla mnie same plusy – 10/10. Wszystko tu jest przemyślane i na swoim miejscu a między aktorami jest ta chemia, która pozwala przypuszczać, że dobrze się bawią przy kręceniu kolejnych odcinków.
Dextera już nie oglądam (totalnie się zawiodłem na pierwszych odcinkach 3 sezonu), Prison Break nie dotrwam do końca 4 sezonu (ten serial zawsze był naciągany ale to co się dzieje w teraz to już przegięcie badyla), Fringe to w ogóle jakieś nieporozumienie. Losta mam już głęboko w dupie (myślę, że sami scenarzyści nie wiedzą dokąd zmierza fabuła)
Tak więc królem jest Burn Notice 😀
-
AutorPosty