A Bittersweet Life czyli kino azjatycko-skośnookie
Homepage › Forumy › Na naszych ekranach › Filmy, filmy, filmy › A Bittersweet Life czyli kino azjatycko-skośnookie
- This topic is empty.
-
AutorPosty
-
7 kwietnia 2008 o 13:19 #865
merle
Member[quote]* z innych fajnych ciekawostek: nagle wychodzi na jaw, ze killer nie umie zastrzelić w ciasnym korytarzu uciekającego dwa metry przed nim kulejącego przeciwnika. zanim kolo ostatecznie legnie trupem, Sun-woo wystrzeli 6 (słownie: sześć) nabojów. fajnie jest być killerem.[/quote]
dziwne 2 razy widziałem ten film i jakoś nie pamiętam żeby główny bohater był jakimś killerem
z tego co pamiętam to nawet sobie za specjalnie z bronią nie radził
wiec to chyba całkiem naturalne i logiczniejsze, niż załatwianie 12 wrogów 4 strzałami, jak w większości amerykańskich produkcji;)może Ci sie płytki pomyliły z wrażenia po 1CD;)
[quote](nie licząc Ghosta, którego oglądam non stop bez przerwy). wnioski, jakie wyciągam z obcowania z egzotyczna kulturą skośną, nie napawają specjalnie optymizmem. otóż 40% ich produkcji to anime (w większości tani jarmark), 20% to robione na jedno kopyto horrorki o duchach, kolejne 20% to latający i skaczący po drzewach cyrkowi akrobaci z mieczami i piórami w dupie, 10% to aspirujące do miana Sztuki Wysokiej traktaty filozoficzne o miłości, dojrzewaniu i honorze, których treść jest zrozumiała chyba tylko dla samego reżysera, 5% przypada w udziale zmutowanym krabom i potworom z kanałów, wreszcie ostatnie 5% to rzadkość i ewenement – krwawa gangsterka w stylu starego Kitano i genialne skonstruowane kryminały pokroju Memories of Murder.[/quote]
hmm a ja oglądałem tyle samo dobrych filmow azjatyckich co amerykankach i europejskich razem wziętych
ciekawy jestem co ty oglądasz ze tak pechowy obraz rysujeszo zachodnim kinie tez można powiedzieć w inny nieco sposób, ze to chlam, jeśli sie wszystkie produkcje pod uwagę weźmie
tak samo można banalnie zgeneralizować, ze 30% to papkowate pioromózgowe pseudobajki dla dzieci pelne ukrytej bezsensownej przemocy, 20 % bezmozgowe rąbanki z kiepskimi efektami i fabuła 15% komedia romantyczne przerabiajace to samo w n-ty sposób itp itd….Przyznasz ze to nieco głupie podejście
Kino koreańskie czy tez japońskie ma swoje gatunki tak samo jak amerykańskie i francuskie czy tez hiszpańskie ,ot cały biznes pełen lepszych gorszych , genialnych i żenujących filmów jak na całym świecie … no może poza Indiami , których podejścia do kinomatografi zupełnie jest dla mnie nie do pojęcia i napawa mnie przerażeniem niczym teletubisie czy tez woody woodpecker (czy jak się go tam pisze)
Reasumując wśród azjatyckich filmów jest dużo obrazów niepowtarzalnych i wybitnych i sadzę, ze spokojnie może ten dorobek konkurować z kinem zachodnim, kto wie nawet czy nie z powodzeniem
PS.A z nowszych kriminałow polecam całkiem dobry protege
-
AutorPosty
- You must be logged in to reply to this topic.