Godzilla 2014

  • This topic has 12 odpowiedzi, 8 voices, and was last updated 1 month temu by Bezel.
Viewing 13 posts - 1 through 13 (of 13 total)
  • Autor
    Posty
  • #6270
    Bezel
    Participant

    Fabuła: ludzkość odkrywa, że istnieją wielkie monstra które jej zagrażają. Coś trzeba z tym zrobić.

    Postacie: Bryan Cranston gra doktora inżyniera Brody-go któremu potwór zabił, żonę. Przez 15 lat doktor inżynier szukał odpowiedzi co się stało. Jego syn grany przez Aarona Taylor-Johnsona o wdzięcznym imieniu Ford mu w tym pomaga. Jest jeszcze doktorek Japończyk, ale poza robieniem smutnych min w tym filmie, nie błyszczy zbyt bardzo.

    Aktorstwo: bardzo przeciętne poza występem Cranstona. W "Godzilli" jest trochę niepotrzebnych postaci np. żona Forda której roli nie rozumiem w tym filmie – jest zwykła pielęgniarką, ale ani nie widać żeby kogoś specjalnie ratowała, ani nie jest za bardzo w opałach :|.

    Ogólnie powiem szczerze, że filmem się rozczarowałem. Walk potworów jest jak na lekarstwo a finałowa walka toczy się w takich egipskich ciemnościach, że ciężko odróżnić kto się z kim bije. I pal licho gdyby te walki były krótkie, ale efektowne – one kończą się w najlepszym momencie np. kiedy widzimy Godzillę po raz pierwszy w całej okazałości i wygląda jak "I'm a fucking badass." wydaje ryk i ciach – fragmenty walki widzimy potem w TV. No normalnie cała pompa, ze mnie zeszła. Myślałem, że reżyser dawkuje efekty i wszystko jest podbudowane pod mega efektywny finał, po którym opadnie mi szczęka. Niestety, nie opadła.

    W filmie jest parę momentów groteskowych np. kiedy Godzilla pada na pysk pod ciężarem wieżowca, podnosi się lekko i patrzy na Forda z miną typu: "Koleś, ja już jestem za stary na to gówno" a potem znika w oparach dymu. XD

    Ogólnie to wojsko jest jakieś ślepe w tym filmie: żołnierze jadą do bazy odpadów radioaktywnych szukając zarodnika potwora. Co ważne, towarzyszą im DWA HELIKOPTERY. Na miejscu okazuje, że potwór wylazł rozwalając pół góry. Jeden z żołnierzy, podnosi loretkę do oczu i widzi jak MUTO rozwala Las Vegas. To z helikopterów tego nie zauważyli? XD

    Co do samej Godzilli – w filmie (może nie wprost), jest wyraźnie zaznaczone, że Godzilla jest dobry np. kiedy dr Serizawa widzi na pokładzie lotniskowca sunąca na wprost Godzillę, pomyślałem sobie "no to macie przechlapane". Nope. Król potworów grzecznie daje nurka i omija lotniskowiec. 🙂 Zachowanie Godzilli w tym filmie jest dość dziwne – król potworów ma głęboko w swoim tłustym zadzie (no trochę jest spasiony 😀 ) ludzi i kompletnie ich ignoruje.

    Podsumowując: Pacific Rim postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Mimo swoich wielkich wymiarów, Godzilla jej nie sięgał a szkoda bo film miał potencjał.

    Moja ocena: 6+/10

    #6271
    garret
    Participant

    Film jest bardzo ładny i bardzo słaby + głupi. Fabuła i ryje pretekstowe. Aktorstwo denne. Co z tego, że kilka scen naprawdę mi się podobalo jak calosc rozczarowuje.

    ps. Jakim cudem pani z reklam banku się zalapala do czolowki w napisach?

    #6272
    John J Adams
    Keymaster

    No i się nie zgodzę. Film jest bardzo dobry i szczerze mówiąc nie wiem czego lepszego można się spodziewać po nowoczesnej Godzilli. Dużo fajnych scen a'la "patrzcie jaki concept art zrobiłem" typu łódź podwodna w dżungli, czy Godzilla między statkami, a także nieco cloverfieldowych scenek w stylu "zajad potwora na Honolulu".

    Film zaskakuje pod wieloma względami:
    – stosunkowo mało czasu antenowego potwora,
    – Godzilla MEGA klasyczna, łącznie z walkami wyglądającymi jak men-in-the-suits i ciosami w stylu "za szmaty i o chatę",
    – całość "z punktu widzenia ludzia", co jest zrobione całkiem sensownie i nawet scenki "międzyludzkie" nie męczą,
    – fajny i lekko oryginalny finał przygód głównego bohatera.

    Są oczywiście głupotki (transport szynowy, tło biologiczne całej hecy), ale do przeżycia. No i ludzkość mogłaby wreszcie wymyśleć jakąś nową fajną broń, bo ile dekad można wałkować w popkulturze atom.

    Choć zwykle stoję na stanowisku, że całą technologię 3D ludzkość powinna wdeptać w ziemię, tym razem mi nie przeszkadzała, nawet mimo wspomnianych ciemności. Chyba wszystko zależy od danego kina/technologii 3D, bo w IMAXie wszystko było elegancko widoczne.

    Film nie jest ani "super realistyczny", ani "kamerkowy", raczej jest nowoczesną wariacją nt. klasycznych japońskich Godzilli. Od Pacific Rim lepszy co najmniej o klasę.

    #6273
    garret
    Participant

    Commandor ostatnimi czasy jest bardzo tolerancyjny skoro nie męczą go sceny i interakcje "międzyludzkie" w Godzilli. To film o potworach więc już nie czepiam się drewnianego aktorstwa ale drewnem były również emocje i ludzkie zachowania. Postacie były wsadzone w scenariusz na zasadzie: pojawisz się w tej scenie, popatrzysz daleko w horyzont i powiesz coś głębokiego oraz koniecznie filozoficznego. Dalej w scenariusz damy żonę, koniecznie służba zdrowia i dziecko (co tam, nawet 2) wyprane z charakteru i emocji. Nie muszą mówić, nie muszą grać, byleby się ruszali. Główny bohater, ten ludzki niechaj ma pro zawód wyuczony, fakt nie wykorzysta go ani razu w filmie ale niech będzie to i tak ważne, rzućmy go w każde miejsce na świecie, dołączmy do każdej ruchomej ludzkiej bandy – bez znaczenia czy to ma sens czy nie – a na końcu brak pomysłu na finał zamieńmy na pozorną oryginalność. To w sumie zabawne, ze w Monsters pan reżyser potrafił stworzyć naprawdę ciekawe i prawdziwe postacie dając potworom mniej więcej tyle samo czasu antenowego co Godzilli, połączyć sensownie początek z końcem i jeszcze nie wpadać w eko bełkot.

    #6274
    Niedzwiad
    Member

    Mnie panowie zniechęciliście faktem, że Godzilla ma mało czasu ekranowego. Liczyłem na zdrową rozpierduchę potworów, a tak poczekam aż film będzie na home video.;)

    #6275
    Lord New Age
    Participant

    Idź do kina, jest tej rozpierduchy ile trzeba.

    #6276
    Bezel
    Participant

    Różnica pomiędzy nową "Godzillą" a "Pacific Rim" jest taka (jak ktoś słusznie zauważył na YT), jak pomiędzy Fight Night a Mortal Kombat. "Godzilla" jest bardziej realistyczna w pokazywaniu przedstawionego świata, natomiast PR jest nakręcony w konwencji komiksowej, z przerasowanymi postaciami i scenami walki. W obu filmach monstra pokazane są jako element siła natury – w Godzilli wprost np. w scenie na Hawajach gdzie cofa się woda a w PR kodowe oznaczenia kaiju, które odnoszą się do nazw huraganów. Jednakże, oba filmy są z założenia nierealistyczne a konwencja "monster movie" najlepiej wypada w "Pacific Rim". I oba filmy są z perspektywy ludzi, tyle, że w "Godzilli" ludzie to takie małe nic nie znaczące robaczki, zaś w "PR" ludzie dosłownie "stoją na wysokości zadania" w olbrzymich robotach.

    #6277
    garret
    Participant

    Nie chciałbym być ludziem w swiecie Godzilli 🙂 Gdzie takowy o potworach przypadkowo dowiaduje się z TV, gdzie armia to kilka zolnierzykow, wojsko to jeden dowodzący oficer, naukowcy poza zadumanym azjata się pochowali a ludzie wiwatują na czesc potwora kiedy ten leniwie niszczy resztki miasta wracając do oceanu. Ale przy całym moim marudzeniu na nową Godzille ta jest jednak o klasę lepsza niż Pacific Rim.

    #6278
    Lord New Age
    Participant

    @CJJA

    "typu łódź podwodna w dżungli, czy Godzilla między statkami"

    OKRĘTY, TK!

    #6279
    John J Adams
    Keymaster

    [quote][b]Lord New Age napisał/a:[/b]
    OKRĘTY, TK![/quote]
    A gdzie płynęły?

    #6281
    Atue
    Participant

    Dobry film. Reżyser miał pełną świadomość w którym momencie może się zbłaźnić. Nie ma niepotrzebnych i przedłużających się walk, denerwujących postaci, wymuszonego humoru i całej masy bullshitów.

    Zdecydowanie lepszy od filmu Emmericha oraz najgorszego filmu del Toro (Pacific Rim).

    Ostatnio kina studyjne wpadły na pomysł zakupu projektorów kinowych 3d – postanowiłem wypróbować możliwości tego typu sprzętu na nowej Godzilli. W ramach bonusa łódzkie kino "Kinematograf" tuż przed seansem organizuje również kilkominutową prelekcję nerda odnośnie japońskiej Godzilli.

    #20361
    Niedzwiad Mk.II
    Participant

    Obejrzałem – 🙁
    Nie rozumiem pozytywnych opinii, słabe dialogi, dawno się tak nie śmiałem z niedorzeczności niektórych scen (np. ucieczka przed wielką falą i ukrycie się w knajpie ze szklaną ścianą, która wytrzymuje paręset ton wody). W dodatku albo w filmie są 2 Godzille albo scenarzysta miał wylew i zapomniał, że pogrzebał Godzillę pod budynkiem.
    Pacific Rim będąc słabym filmem był fajniejszy niż to gów…
    Tak rzeczę ja – Niedzwiad 😛

    #20454
    Badus
    Participant

    Film nadrobiony.
    Przyłączam się do grona rozczarowanych – ten film w ogóle nie potrafi zaangażować. Tło ludzkich bohaterów sztampowe i powodujące ziewanie, a sceny, które powinny podbijać ich relacje wyszły mega płasko (wizyta w domu w strefie) i wyzwalają chęć skipowania do rozwałki potworów…
    …co jest problemem, bo po seansie nie utkwiła mi żadna scena uber fajtu, którą bym sobie cyklicznie odpalał do poduszki. Niemal wszystko dzieje się w nocy i rzadko kiedy uda się uchwycić klarowną sekwencje rozpierdalanki. Utknął mi w głowie jedynie fragment z finału, gdzie dwa MUTO smyrały się po pyszczkach w zalotnym geście (chociaż sam design stworów na plus).
    Ten film jest zły, bo zmarnował zasoby i potencjał na naprawdę niezłe monster movie. Ze skalpelem w ręku można wydzielić kilka dobrych zagrań, ale jako całość film ugina się pod spiętrzeniem głupotek (vide – rozpieprzone pół góry). Trochę wynika to z faktu, że ekipa chyba nie bardzo wiedziała co chce zrobić – kalkę Cloverfielda, czy film nieco bardziej campowy, a może dramat z potworem w tle. Wyszło wszystkiego po trochu, ale kupiaście. A przy tym film popełnia grzech, którego nie potrafię nigdy wybaczyć – zwyczajnie nudzi.
    Godzilla z 1998 FTW, a królem monster movie na razie pozostaje Del Tortilla.

Viewing 13 posts - 1 through 13 (of 13 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.