Wiem, że mój Wiedźmin-bashing jest już mocno nudny, ale po prostu nie mogę. Ksiądz kazał mi na pokucie obejrzeć makingofowe filmiki dołączone do gry i to katharsistyczne doznanie muszę jeszcze szybko opisać.
Filmiki to głównie wywiady z lanserami z CD Projekt. Goście generalnie cechują się takim samouwielbieniem, że gdyby mogli się wygiąć, to pewnie sami sobie by zrobili dobrze. Niestety przed wywiadami nie udzielono im podstawowego szkolenia z komunikacji, więc ich wypowiedzi to najczęściej jedno kilkuminutowe zdanie, pozbawione interpunkcji, podmiotu, orzeczenia, a także oczywiście sensu. Każdy z nich z przejęciem stara się gadać z grubsza na temat wplatając trendy angielskie wtręty, ale niestety nawet dla kogoś z grubsza zorientowanego w technikaliach są to jakieś brednie. Fajne są też wywiady po angielsku – część gości mówi całkiem nieźle, ale większość brzmi jak Ruscy ze starych Bondów. Jakiegokolwiek montażu brak, dzięki czemu cały materiał to seria słowotoków.
Pomijam, że wszyscy ładnie się ubrali do wywiadu, więc aby nie być posądzonym o nietolerancję, dodam tylko, że co bardziej barwne osobowości preferują styl "elegant z Biedronki".
Powraca też moja kochana pani reżyser dźwięku, znana z Mass Effect, której jak się okazuje jedyna kompetencja polega na tym, że dialogi w grach są nieliniowe.
Z całej tej hałastry wybija się tylko koleś od dźwięku i muzy, który jako jedyny potrafi się wypowiedzieć i w zorganizowany sposób pokazać coś ciekawego, zamiast podniecać się jaki jest zajebisty.
Poziom techniczny całej płyty jest wysoki – authoring DVD zapewne odbywał się na darmowym programie do filmów z wesela, a styl nagrania sugeruje, że ekipa do tej pory kręciła głównie osiedlowe teledyski hip hop. Fajowe są też wywiady z twórcami, gdzie w niektórych przypadkach zapomniano zastąpić green screen za interlokutorem jakimś tłem.
Całość dumnie zajmie miejsce na mojej półce zaraz obok polskiej wersji Mass Effecta. A także stanowi pomnik odwiecznej prawdy: Nie potrafisz – nie pchaj się na afisz.