dzień, w którym stanął mózg
Homepage › Forumy › Na naszych ekranach › Filmy, filmy, filmy › dzień, w którym stanął mózg
- This topic is empty.
-
AutorPosty
-
19 stycznia 2009 o 16:15 #2486
yuti-ra
MemberPodpisuje się pod karzdym punktem 😀
20 stycznia 2009 o 16:39 #2488
John J AdamsKeymasterHehe, dorodna recka 🙂
Wszystkie bzdety logiczne potwierdzają fakt, ze to prosty film dla szerokiego widza, a nie SF starający się zachować naukowy realizm. Może na jakimś etapie taki był, ale po licznych ulepszeniach chyba wyszło to co wyszło. Jak już wspomniałem w swojej recce najbardziej wzięte z sufitu były wszelkie sceny chaotycznego ataku woja i T-Bag wykrzykujący rozkazy z hangaru – wyglądały jak przeklejone z innego filmu. A i tak 10-sekundowa scena z 2 czołgami w Cloverfieldzie miała większą epę niż 100 czołgów strzelających do Gorta.27 stycznia 2009 o 18:20 #2511
MIKETParticipantzgadzam sie z wszystkim co napisano powyzej…film co najwyzej sredni…imho film zachowalby twarz gdyby klaatu sie nie udalo i wszystko by szlag trafił…ale to tylko moja opinia, a mowie tak po kazdym "katastroficznym" filmie ktory i tak sie konczy happy endem…
27 stycznia 2009 o 18:40 #2512
TurekParticipantWidocznie akurat my nie jestesmy targetem.
Wlasnie sie dowiedzialem, ze mojemu maloletniemu kuzynowi (16 lat) film sie bardzo podobal.28 stycznia 2009 o 16:18 #2514Krusty
MemberDo połowy mi się nawet podobało ale po scenie w fast fodzie to już totalna padaka, już w nowej Andromedzie wątek ekologiczy śmierdział tutaj jest jeszcze gorzej, klaatu przejmuje się komarami ale ludzi zabija już bez problemu ba nawet niektórych ratuje – gdzie tu sens, do tej pory nie wiem czemu nas uratował bo chyba nagle nie zrozumiał piękna miłości rodzicielskiej… itd. itp.
29 stycznia 2009 o 14:33 #2525merle
Membertrochę przesadzacie 😉
całkiem przyjemnie do obejrzeniaZgadzam sie z Krusty ,że pierwsza polowa lepsza później juz gorzej, ale i tak jest bardziej spójny niż w nowej Andromedzie , tam zakończenie wypada dość żenująco (akcja z basenem rdzenia reaktora )
w Andromedzie jakby nie widzieli co chcą ze szkieletu oryginału zmajstrować (przykład – po co przenosić względem oryginału postać cierpiącą na epilepsje skoro to nie ma w nowej wersji żadnego znaczenia dla przebiegu fabuły, ani dramatyzmu scen)
Dzień… jest filmem w którym poszli porostu na łatwiznę realizacyjną, ot co trochę akcyjni, pouczające przesłanie i sie sprzeda
Zgadzam sie , ze wszystko gdzieś było ,ale do żenującego poziomy myślę ze trochę brakuje;)
ot co rzemiosło
ogólnie przyjemny film do obiadkuwole taka przewidywalna solidność , niz zagubienie w tym co sie chce osiągnąć ,jakie występuje w nowej Andromedzie
Drażniło mnie tez wciskanie gdzie popadnie kiepskiej jakości efektów komputerowych , i to w scenach które można by nakręcić normalnie albo olać
(tak na marginesie to Andromeda kończy sie tak jakby chcieli z tego serial zrobic ,jesli by sie miniseria sprzedala)a jeśli chodzi o fabule dnia.. to sadze ze ma np. więcej sensu niż doomsday-a w którym niewiele co się kupy trzymało hehe
29 stycznia 2009 o 17:23 #2527Krusty
MemberOj uważaj 😉 Doomsday oraz Starship Troopers 3 mają tutaj kultowy status… i nie zgadzam się z tobą bo mi si wydaje ze Andromeda już się bardziej kupy trzymała i jakoś lepiej mi się nią oglądało choć znów końcówka zabiła cały mini serial i gdyby zdecydować się na jeden kierunek i wyeliminować cały ten spiskowo – ekologiczny bzdet plus dodać dłuższą scenę odkażania wyszło by bardzo dobre widowisko – które nie trzyma w napięciu tylko przez pierwszą część ale do końca.
-
AutorPosty
- You must be logged in to reply to this topic.