Godzilla 2014
Homepage › Forumy › Na naszych ekranach › Filmy, filmy, filmy › Godzilla 2014
- This topic has 12 odpowiedzi, 8 voices, and was last updated 3 years, 11 months temu by
Bezel.
-
AutorPosty
-
17 maja 2014 o 15:54 #6271
garretParticipantFilm jest bardzo ładny i bardzo słaby + głupi. Fabuła i ryje pretekstowe. Aktorstwo denne. Co z tego, że kilka scen naprawdę mi się podobalo jak calosc rozczarowuje.
ps. Jakim cudem pani z reklam banku się zalapala do czolowki w napisach?
19 maja 2014 o 07:39 #6272
John J AdamsKeymasterNo i się nie zgodzę. Film jest bardzo dobry i szczerze mówiąc nie wiem czego lepszego można się spodziewać po nowoczesnej Godzilli. Dużo fajnych scen a'la "patrzcie jaki concept art zrobiłem" typu łódź podwodna w dżungli, czy Godzilla między statkami, a także nieco cloverfieldowych scenek w stylu "zajad potwora na Honolulu".
Film zaskakuje pod wieloma względami:
– stosunkowo mało czasu antenowego potwora,
– Godzilla MEGA klasyczna, łącznie z walkami wyglądającymi jak men-in-the-suits i ciosami w stylu "za szmaty i o chatę",
– całość "z punktu widzenia ludzia", co jest zrobione całkiem sensownie i nawet scenki "międzyludzkie" nie męczą,
– fajny i lekko oryginalny finał przygód głównego bohatera.Są oczywiście głupotki (transport szynowy, tło biologiczne całej hecy), ale do przeżycia. No i ludzkość mogłaby wreszcie wymyśleć jakąś nową fajną broń, bo ile dekad można wałkować w popkulturze atom.
Choć zwykle stoję na stanowisku, że całą technologię 3D ludzkość powinna wdeptać w ziemię, tym razem mi nie przeszkadzała, nawet mimo wspomnianych ciemności. Chyba wszystko zależy od danego kina/technologii 3D, bo w IMAXie wszystko było elegancko widoczne.
Film nie jest ani "super realistyczny", ani "kamerkowy", raczej jest nowoczesną wariacją nt. klasycznych japońskich Godzilli. Od Pacific Rim lepszy co najmniej o klasę.
19 maja 2014 o 08:07 #6273
garretParticipantCommandor ostatnimi czasy jest bardzo tolerancyjny skoro nie męczą go sceny i interakcje "międzyludzkie" w Godzilli. To film o potworach więc już nie czepiam się drewnianego aktorstwa ale drewnem były również emocje i ludzkie zachowania. Postacie były wsadzone w scenariusz na zasadzie: pojawisz się w tej scenie, popatrzysz daleko w horyzont i powiesz coś głębokiego oraz koniecznie filozoficznego. Dalej w scenariusz damy żonę, koniecznie służba zdrowia i dziecko (co tam, nawet 2) wyprane z charakteru i emocji. Nie muszą mówić, nie muszą grać, byleby się ruszali. Główny bohater, ten ludzki niechaj ma pro zawód wyuczony, fakt nie wykorzysta go ani razu w filmie ale niech będzie to i tak ważne, rzućmy go w każde miejsce na świecie, dołączmy do każdej ruchomej ludzkiej bandy – bez znaczenia czy to ma sens czy nie – a na końcu brak pomysłu na finał zamieńmy na pozorną oryginalność. To w sumie zabawne, ze w Monsters pan reżyser potrafił stworzyć naprawdę ciekawe i prawdziwe postacie dając potworom mniej więcej tyle samo czasu antenowego co Godzilli, połączyć sensownie początek z końcem i jeszcze nie wpadać w eko bełkot.
19 maja 2014 o 08:19 #6274Niedzwiad
MemberMnie panowie zniechęciliście faktem, że Godzilla ma mało czasu ekranowego. Liczyłem na zdrową rozpierduchę potworów, a tak poczekam aż film będzie na home video.;)
19 maja 2014 o 09:14 #6275Lord New Age
ParticipantIdź do kina, jest tej rozpierduchy ile trzeba.
19 maja 2014 o 15:17 #6276
BezelParticipantRóżnica pomiędzy nową "Godzillą" a "Pacific Rim" jest taka (jak ktoś słusznie zauważył na YT), jak pomiędzy Fight Night a Mortal Kombat. "Godzilla" jest bardziej realistyczna w pokazywaniu przedstawionego świata, natomiast PR jest nakręcony w konwencji komiksowej, z przerasowanymi postaciami i scenami walki. W obu filmach monstra pokazane są jako element siła natury – w Godzilli wprost np. w scenie na Hawajach gdzie cofa się woda a w PR kodowe oznaczenia kaiju, które odnoszą się do nazw huraganów. Jednakże, oba filmy są z założenia nierealistyczne a konwencja "monster movie" najlepiej wypada w "Pacific Rim". I oba filmy są z perspektywy ludzi, tyle, że w "Godzilli" ludzie to takie małe nic nie znaczące robaczki, zaś w "PR" ludzie dosłownie "stoją na wysokości zadania" w olbrzymich robotach.
19 maja 2014 o 15:50 #6277
garretParticipantNie chciałbym być ludziem w swiecie Godzilli 🙂 Gdzie takowy o potworach przypadkowo dowiaduje się z TV, gdzie armia to kilka zolnierzykow, wojsko to jeden dowodzący oficer, naukowcy poza zadumanym azjata się pochowali a ludzie wiwatują na czesc potwora kiedy ten leniwie niszczy resztki miasta wracając do oceanu. Ale przy całym moim marudzeniu na nową Godzille ta jest jednak o klasę lepsza niż Pacific Rim.
20 maja 2014 o 08:45 #6278Lord New Age
Participant@CJJA
"typu łódź podwodna w dżungli, czy Godzilla między statkami"
OKRĘTY, TK!
20 maja 2014 o 09:10 #6279
John J AdamsKeymaster[quote][b]Lord New Age napisał/a:[/b]
OKRĘTY, TK![/quote]
A gdzie płynęły?30 maja 2014 o 21:22 #6281Atue
ParticipantDobry film. Reżyser miał pełną świadomość w którym momencie może się zbłaźnić. Nie ma niepotrzebnych i przedłużających się walk, denerwujących postaci, wymuszonego humoru i całej masy bullshitów.
Zdecydowanie lepszy od filmu Emmericha oraz najgorszego filmu del Toro (Pacific Rim).
Ostatnio kina studyjne wpadły na pomysł zakupu projektorów kinowych 3d – postanowiłem wypróbować możliwości tego typu sprzętu na nowej Godzilli. W ramach bonusa łódzkie kino "Kinematograf" tuż przed seansem organizuje również kilkominutową prelekcję nerda odnośnie japońskiej Godzilli.
23 sierpnia 2014 o 21:41 #20361
Niedzwiad Mk.IIParticipantObejrzałem – 🙁
Nie rozumiem pozytywnych opinii, słabe dialogi, dawno się tak nie śmiałem z niedorzeczności niektórych scen (np. ucieczka przed wielką falą i ukrycie się w knajpie ze szklaną ścianą, która wytrzymuje paręset ton wody). W dodatku albo w filmie są 2 Godzille albo scenarzysta miał wylew i zapomniał, że pogrzebał Godzillę pod budynkiem.
Pacific Rim będąc słabym filmem był fajniejszy niż to gów…
Tak rzeczę ja – Niedzwiad 😛26 sierpnia 2014 o 14:03 #20454
BadusParticipantFilm nadrobiony.
Przyłączam się do grona rozczarowanych – ten film w ogóle nie potrafi zaangażować. Tło ludzkich bohaterów sztampowe i powodujące ziewanie, a sceny, które powinny podbijać ich relacje wyszły mega płasko (wizyta w domu w strefie) i wyzwalają chęć skipowania do rozwałki potworów…
…co jest problemem, bo po seansie nie utkwiła mi żadna scena uber fajtu, którą bym sobie cyklicznie odpalał do poduszki. Niemal wszystko dzieje się w nocy i rzadko kiedy uda się uchwycić klarowną sekwencje rozpierdalanki. Utknął mi w głowie jedynie fragment z finału, gdzie dwa MUTO smyrały się po pyszczkach w zalotnym geście (chociaż sam design stworów na plus).
Ten film jest zły, bo zmarnował zasoby i potencjał na naprawdę niezłe monster movie. Ze skalpelem w ręku można wydzielić kilka dobrych zagrań, ale jako całość film ugina się pod spiętrzeniem głupotek (vide – rozpieprzone pół góry). Trochę wynika to z faktu, że ekipa chyba nie bardzo wiedziała co chce zrobić – kalkę Cloverfielda, czy film nieco bardziej campowy, a może dramat z potworem w tle. Wyszło wszystkiego po trochu, ale kupiaście. A przy tym film popełnia grzech, którego nie potrafię nigdy wybaczyć – zwyczajnie nudzi.
Godzilla z 1998 FTW, a królem monster movie na razie pozostaje Del Tortilla. -
AutorPosty
- You must be logged in to reply to this topic.