Pozwolę sobie na bardzo dorosłą i poważną wypowiedź. NGE to po prostu kupa. Moim zdaniem cały zachwyt polega na tym, że jak coś jest przeintelektualizowane i pseudofilozoficzne, czyli nikt nie rozumie o co chodzi to znaczy, że mamy do czynienia z dziełem genialnym. A jest wręcz przeciwnie.
Mam wrażenie, że twórcy (uogólniając Japończycy) nie potrafią wyrażać w prosty sposób swoich emocji, gdyż jest to nie jedyne anime, które ma traktować o czymś poważnym a robi to w nieporadny i nieprzyswajalny sposób.
A teraz wyszła już trzecia wersja tego potworka i już nikt nie wie o co w ogóle chodziło autorowi z autorem na czele.