Sid Meier’s Pirates!

Gdyby nie rola Johnny’ego Deppa w ostatnich Piratach o „15 chłopa na umrzyka skrzyni” nikt by już dzisiaj nie pamiętał. Na ostatnim baliku Krzysia naliczyłem 7 Spider-Manów, 2 Batmany i 3 rycerzy z Tesco. Piratów brak! Gdzie tu klimat lat 80-90 gdy rządzili Piraci. Program Morze, Polański, giełda na Matejki i dzisiejszy bohater Amiga Finest: „Piraci! Sida Meiera”.

W Polsce, podobnie jak Defender of the Crown, gra miała piracką premierę na C-64, tylko tym razem wersja amigowa powstała aż 3 lata później (1990) niż ta na mydelniczkę. Porównując grafiki z innymi portami niespodzianek brak – wersja amigowa, za którą odpowiedzialny był Steve Bohrer wygląda świetnie. Dziwi za to rzyg, który powstał rok wcześniej na Atari ST (kogo dziwi tego dziwi 🙂 – Cmdr JJA).

Mam wrażenie, że w Piratów! grał każdy, niezależnie od sprzętu z jakim zaczynał marnotrawić czas z komputerem. Albo przynajmniej słyszał lub czytał. Stąd aż mi głupio pisać cokolwiek o fabule czy mechanice gry. Pływanie jednym z kilkunastu statków, łupienie pod konkretną banderą lub rzezanie każdego jako pirat, nonsensowne tańce, pojedynki, zaginiona rodzina, szturmy na miasta, ukryte skarby i wreszcie ustatkowanie się z córką gubernatora, emerytura i podział łupów. Niesamowita swoboda, niemal otwarty dynamiczny obszar XVII-wiecznych Karaibów – i to wszystko w roku 1987! Btw nie pamiętam już, która wersja zaliczała totalną zwiechę przy szukaniu rodziny: amigowa czy pecetowa.

Najfajniej bawiło się w Piratów! na bezczela. Przy odrobinie fuksa szybki abordaż na starcie większej jednostki pinasą pozwalał po paru minutach pływać kiepsko obsadzonym galeonem. A dalej łupienie, misje, podbicie miasta i osadzenie własnego gubernatora i znów łupienie. Aż do buntu załogi czy emerytury. Taka rutyna powodowała, że po jakimś czasie odkładało się 2 dyskietki z powrotem do pudełka. Aż do kolejnego razu, bo żadna rozgrywka nie była taka sama – układ polityczny Karaibów ciągle się zmieniał.

Patrząc ile wersji Piratów! się ukazało żałuję, że nikt nie pokusił się o kolejny rimejk na nowe konsole. Ostatnia wersja pochodzi z 2004 roku. Czyli leci 7 roczek bez nowego rimejka – niewesoło.

 

Gameplay:

 

Pirates! Gold na Amigę CD32 z roku 1994:

Komenty FB

komentarzy

Komercha

11 Komentarze(y) na Sid Meier’s Pirates!

  1. nagrałem się trochę w piratesów, w nową wersję z 2004 też i stwierdzam, że mimo mega miodności, to na dłuższą metę gra jest nudna. nigdy nie dotrwałem do odbicia całej rodziny – po prostu ile razy można było robić to samo: uganianie się za baronem po kilka razy – o! mamy siostrę… teraz kolej na wujasa czy kogoś tam – powtórka z rozrywki. i do tego można było zakwitnąć przy podróży z zachodu na wschód.

  2. I znowu, na C=64 nie udało mi się tego dorwać, a słyszałem od zawsze o tym (i czytałem w SS), więc dopiero na PC w najnowszą (chyba) wersję mi było dane pograć. Gra wciągała jak chodzenie po bagnach i nawet kolejne obertasy nie znużyły mnie jeśli do zdobycia był nowy trójkącik ale na poziomie Swasbuckler (czy jak to leciało, najtrudniejszy) nie udało mi się żadnej walki na szabelki wygrać, level w dół musiałem pojechać 😐
    Ehh Microprose…

  3. Kurde miec C64 i nie grac w Piratow to niemal biale malzenstwo 🙂

  4. @CU -> Jak można było nie dorwać Piratów na C-64? Toż to każdy miał wraz ze skserowaną instrukcją, mapą świata, a także datami przybywania Srebrnego pociągu i floty ze skarbami. Chyba, że nie miałeś stacji dyskietek…

    PS. Warto dodać, że wersja C-64 była zlokalizowana 😀

  5. Na pececie nie było tańców. Zdawało mi się, że to dopiero dodali w remake'u…

  6. Ja też tańców nie kojarzę.
    A wersję na C64 spolszczył niejaki E. Goista, pamiętam jak dziś (a Horror po x godzin wyganiał mnie z chaty jak przychodziłem do niego grać).

  7. Wersja na kasetke tez byla ale tak pocieta action replayem ze prawie nie grywalna.

  8. Grałem na Amigę, potem Golda nie piecu i w końcu w 2007 na PSP, za każdym razem się mocno wciągałem, ale nie aż tak jak na Amidze. Najlepsze jest, że starałem się zawsze zdobyć u wszystkich nacji najwyższy tytuł, co wymagało mocno karkołomnych planów.

  9. No właśnie nie miałem stacji dyskietek, to wiele tłumaczy w kwestii nie grania w wiele gier, na kasecie nie było/ były trudno dostępne/ były niegrywalne.
    Co do wersji PC, to możliwe że to remake, grałem w najnowsze co wyszło, no i nie kojarzę czegoś takiego jak porywanie członków rodziny.

    edit:
    Po inspekcji na gamespocie
    [url]http://www.gamespot.com/pc/strategy/sidpirates/index.html?tag=result%3Btitle%3B0[/url]
    widzę, że porwania były ale mi to musiało jakoś umknąć 🙂
    Nie mogę dłużej na screeny patrzeć, bo zacznę w to znowu grać B)

  10. Rzeczywiscie , niez szlo w to grac bez stacji dyskow, ale pamietam jak dzis, te zarwane noce i uczucie niewyspania towarzyszace nazajutrz w szkole. A le za to jak sie plywalo tylko po angielskich portach , tam gdzie kiedys byly tylko hiszpanskie i z utesknieniem czekalo sie na to az ktos wypowie wojne hiszpanii, zeby mozna bylo bezkarnie dorabiac sie majatku. Gra wymagala niezlego skilla i do tej pory nie wiem co trzeba bylo zrobic zeby po przejsciu na emeryture znalezc sie na samym szczycie.

    @JJA wyganialem cie z chaty? ale kurde cham ze mnie. ale pamietam ze jak skiwol dostal amige jako pierwszy z nas i przychodzilismy do niego lupac w north&south to tez nas wywalal kolo polnocy 🙂

  11. Też miałem tylko "turbo" magnetofon i ominęła mnie ta klasyka gdy miałem C=64…

Dodaj komentarz