Nie ma powrotu Johnny – nawet w telewizji

12 lutego 1973

Johnny’ego strasznie chrupało w plerach. Poprzedni wieczór w sajgońskim kinie zakończony integracją z sojusznikami niestety nie odbił się pozytywnie na jego zdrowiu. W głowie ciągle mu kołatało hasło „polski film”, które z jakiegoś powodu wyzwalało w nim jak najgorsze asocjacje. W sumie przecież nie miał nic przeciw Polakom – w końcu miał kumpla Sosnowskiego, a knajpiane opowieści o polskich obsługach radarów, które potrafiły wybić atakujące ich całe oddziały SEALsów wkładał między bajki.

Skończywszy kontemplować wentylator na suficie zwlókł się z hotelowej pryczy i dokuśtykał do lustra, którego używanie było trudne z uwagi na fakt zbicia. Niestety nie zjawił się nikt, aby wysłać go na tajną misję, musiał więc sobie sam zorganizować dzień.

Na szczęście Sajgon dostarczał wielu zajęć dla płacących dolarami: Johnny zwiedził zoo, a także muzeum miejskie i odwiedził teatr. A wieczorem udał się na Nie ma powrotu Johnny Celebration w tym samym kinie, gdzie zaprezentowano wycięte sceny.

W następnym odcinku: Johnny nie zaczyna walki, on ją kończy.

Inne przygody Johnny’ego znajdziecie na johnny.zakazanaplaneta.pl.

Komenty FB

komentarzy

Komercha

6 Komentarze(y) na Nie ma powrotu Johnny – nawet w telewizji

  1. A tak wogole to kiedy bedzie recenzja STEP UP 3D ?B)

  2. Wszystkiego najlepszego, Komandorze! :*

  3. Niech co nam Johny? Niech Żyje !!!

  4. All hail Dżonny!

  5. dlaczego tu się nie da wklejać rysunków ascii? chciałem dla komandora umieścić jaki bukiet, tort ze świeczkami, czy nawet gołą babę!

Dodaj komentarz