Mr. Bond, I expect you to DIE!!!
![]() |
| Leży na desce |
Jak wiadomo, MGM – wytwórnia produkująca aktualnie Bondy stoi nad grobem i miota się we wszystkie strony, aby swoją agonię przedłużyć. Tak więc studio zdecydowało się skasować Bonda nr 23.
Przypomnijmy, że miał być to trzeci występ Daniela Craiga, reżyserem był Sam Mendes, a scenarzystami ponownie Neal Purvis i Robert Wade.
Nie trzeba dodawać, że taki wyczyn przetrąca zupełnie kręgosłup bondowskiej serii. Wskrzeszenie jej (niezależnie czy przez MGM czy spadkobiercę) będzie wymagać podobnej rzeźby jak reboot w postaci Casino Royale – i zapewne podobnej ilości lat. Jest szansa, że ktoś (Sony?) złapie jeszcze projekt w ostatniej chwili – ale póki co, nic na to nie wskazuje.
Bond wzbogacił grono filmowych aniołków – ofiar kryzysu w MGM, takich jak RoboCop, nowy Rocky – czy po części Hobbit.

Do dupy 🙁 a zaczęło się tak ładnie…
casino było oki przez pierwsze 20 minut, quantum takie sobie (spałem w kinie), nie zaplaczę za nowym Bondem.
Ale w reboot wierzę, panuje na nie moda jakby nie patrzeć. Acz emo wersji Bonda nie strawie, a niestety mam wrażenie że w ramach panujących trendów reboot miałby tytuł Tokio Hotel:D
Następny Bond będzie murzynem!
A może polakiem, np. Paweł Deląg?
Deląg jest passe. Teraz jest Szyc.
Deląg jest passe, bo to teraz Pavel Delong:
http://www.youtube.com/watch?v=GRrK9iKDc-M
Pudzian na Bond'a 😀
Nie dał rady Blofeld, Scaramanga, Goldfinger i cała masa innych. Czyżby dał radę kryzys?
Swoją drogą zaczynało się już tak fajnie po "Casino…". Bond okrzepł, nowa organizacja Quantum na horyzoncie itp.
Miejmy nadzieję, że jednak coś/ktoś poradzi i będzie kontynuacja.
Bond, jak wszystko inne skończył się na Kill'em All. Ostatni przejaw dobrego bonda (moim skromnym zdaniem) to Zabójczy Widok. Było w nim wszystko: zajebisty Mistrz Zła, pare laseczko-dupeczek (poza tą co na O-penerze śpiewała), lekko pomarszczony Denis… wróć Rodżer Mur no i jakaś złowroga bazokopalnia i rozpierducha na moście. Drażniła jedynie estetyka obleśnych lat '80. Następne bondy to już równia pochyła w dół. A 2 ostatnie Bondy to wogóle zwrot o 360 stopni: zero rozpierduchy bazy na koniec, zero Q. No ale jak to mawia Stary Baca: wyrażam tylko swoje skromne zdanie.
Chyba zwrot o 180 stopni 😉
Bo te 360 stopni to się wzięło z powiedzenia kumpla po fakcie jak zostawiła go laska: "Zmieniam swój światopogląd o 360 stopni"… wiadomo: dalej pozostał plackiem.
Po Kill`em All się wszystko zaczęło.