Daje się odczuć, że film robili Japończycy stylizując go na amerykańską produkcję. Tak stereotypowe postacie widziałem ostatnio w grze "Binary Domain". Na widok postaci, ich animacji, mimiki twarzy czy gestykulacji chce się od razu skoczyć w głąb "doliny niesamowitości". Całość sprawia, że oglądamy jakąś niebotycznie długą cut-scenkę do gry wideo. Wygląd power armorów widział każdy kto obejżał trailer – są znośne, gdyż dziwnym trafem przypominają PA z Halo.
Do tego, albo mi się zdaje, albo moje biedne oczy dostają oczopląsu od CGI i praktycznie każda postać w tym filmie ma lekko skośne oczy. Nie, jednak nie… a może?
Poza tym, laski w tym filmie są strasznie łatwe i chętne do pokazywania komputerowych cycków. Ja wiem, że to wojna z kosmicznymi pluskwami, ludzie giną itd, i to może zbliżać ludzi ze sobą, ale może trochę szacunku wobec płci słabszej? I dlaczego kolesie w tym filmie, mają zwykłe mundury z rękawami a szeregowe laski seksowne, lateksowe, opinające ich ciała bezrękawniki (tak wiem dlaczego laski mają takie kostiumy, no ale wygląda to strasznie tanio i wieje cRPG-ami).
I to co mnie najbardziej zaszokowało: zawsze myślałem, że błędy w montażu w filmach CGI nie istnieją, no bo jak? Ktoś scena po scenie tworzy film w komputerze, więc jak go można źle zmontować? Zwątpiłem jednak w scenie w ambulatorium, kiedy jednemu żołdakowi brakuje ręki PRZED jej amputacją. Prawdziwy WTF?.
Obejrzeć można jeżeli jest się fanem filmu "Żołnierze Kosmosu" (w szczególności części 3).