Reply To: World War Z

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy World War Z Reply To: World War Z

#6090
Zyll666
Participant

Film ok, bez szału. Pierwsza, ogólnoświatowa połowa taka sobie, druga całkiem fajna. Gdy zobaczyłem, że łapią za łomy, bejsbole, siekiery i idą przekradać się po klaustrofobicznym laboratorium wśród przymulonych zombiaków, to na ryju pojawił się mi się szeroki uśmiech. Nie spodziewałem się, że w pewnym momencie film zbliży się do bardziej klasycznych, zombiackich klimatów. Bardzo fajny kontrast dla poprzedzających wydarzeń, dzięki czemu film nie pogrąża się w w wirze coraz większej rozwałki, jak to zwykło się robić. Przez pierwszą połowę dosyć średnio czułem, że to film o umarlakach. Do tego ta część filmu ma największe odpały pokroju " W Izraelu jest bezpiecznie, ale wpadł Brad Pitt, towarzystwo zrobiło się głośne i straciliśmy miasto" czy "Rzucę granat w samolocie, którym lecę" ( nie dało się zabunkrować w kabinie pilotów, wylądować i wtedy potraktować zombiaki granatem ?), co miała tylko na celu poranienie naszego herosa (zabawne, że trzeba było katastrofy lotniczej, aby na jego facjacie pojawiły się w końcu jakieś zadrapania, bo poprzednie starcia z zombie nic nie pozostawiły) i zrobienie dramy, że nie żyje.

Niestety, czuć rating filmu, zombiaki zostawiają nieśmiałe ugryzienia ( chociaż mogę to kupić, biorąc pod uwagę, że raczej ich celem było zarażanie, a nie nażarcie się), krwi praktycznie nie ma (poza jednym momentem +plamy w laboratorium). Nie pokazano, jaki skutek zombie apokalipsa wywiera na społeczeństwo. Wszyscy ze sobą współpracują, nikt nikogo nie zabija. Jedynie mała spina w supermarkecie, ale nic poza tym.

Wizualnie film jest ok, dużo efektownych ujęć z wysoka, pokazujących rozmiar apokalipsy, szczególnie świetnie to wygląda w Izraelu z tą piaszczystą kolorystyką. Denerwowały mnie natomiast chaotyczne ujęcia z bliska. Można ogarnąć co się dzieje, ale nie sposób wychwycić jakichkolwiek szczegółów.

Trochę mnie zaskoczyło, że film, który reklamowano jako ogólnoświatową rozpierduchę z zombiakami, nie ma na koniec jakiegoś większego starcia, jednak jak już mówiłem, spodobała mi się ta bardziej kameralna druga połowa. Zakończenie… całkiem niezłe. Już przed obejrzeniem wiedziałem o patencie z "kamuflażem" i miałem obawy, że film skończy się kompletnym happy endem o co byłoby dosyć absurdalne w przypadku zombie apokalipsy. Jednak zostajemy zostawieni ze zdaniem, że wojna nadal trwa. Jest trochę łatwiej, ale nie zmienia faktu, że świat jest totalnie rozpieprzony. Ot, nasz bohater ma na chwilę swój happy end. Tutaj dodam, że spodobała mi się krótka scenka z "wysypiskiem truposzy".

Ot, spoko film, takie 6 na 10, 7 za drugą połowę.

Ach, i kompletnie nie mogłem kupić Pitta jako superkolesia do zadań specjlanych. Nie mam do niego uprzedzeń, dzięki Bękartom Wojny, po prostu w WWZ jest taki nijaki…