Reply To: Hancock

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy Hancock Reply To: Hancock

#1856
merle
Member

a mi się wydaję ,że twórcy byliby dumni ,że ich film stał sie przyczynkiem do tak ważkiej dyskusji;)

ludzie potrafią zachowywać sie jak " patafiany " w różnych miejscach i to niezależnie od wieku ,koloru skóry, czy tez dysfunkcjonalności

kiedyś w zamierzchłych czasach czekając na kumpla postanowiłem do kina skoczyć
miąłem plecak i dużo roznego stuff-u w reklamówkach zakupionego , jednym słowem byłem obładowany ,więc wydało sie o tyle dobrym pomysłem na przeczekanie
Kupiłem bilet i udałem sie grzecznie do sali, zerknąwszy ,że w sali siedzi 10 osób na krzyż wybrałem pierwsze lepsze miejsce gdzieś w środku.
Porozkładałem sie ze swoimi rzeczami po sąsiadujących fotelach nastepnie rozparłem zadowolony wygodnie w fotelu i zabrałem sie za konsumpcje zwyczajowych kinowych „ smakołyków ”
niestety długo nie było mi dane cieszyć sie ta ciężko wypracowaną komfortowa sytuacja
tuz przed rozpoczęciem seansu wchodzi na sale jakiś czlowiek i idzie klucząc w moja strona , w końcu dociera do mnie i mówi ze siedzę na jego miejscu i pokazuje mi bilet .
musiałem się aż rozejrzeć z niedowierzaniem ,ale jak sie okazało nie było żadnej masowej teleportacjai, nadal 95% sali kinowej było puste .
Po wymianie " uprzejmości " z tymże miłym człowiekiem ze względu na zupełny brak zrozumienia sytuacji z jego strony postanowiłem…. skapitulować
mamrocząc dość głośno rożne zapamiętane łacińskie zwroty i inne obelżywe słowa postanowiłem sie przetachać z tym całym swoim kramem jak najdalej od tego miłego pana , co dodam nie było łatwym zadaniem ze względu na zakończoną już fazę mojego wygodnego rozsiadania jak i ze względu na to, ze właśnie zgasło światło do seansu

oczywiście całkiem możliwe ze ten ów miły pan miał zaawansowana nerwice natręctw i jakby nie usiadł w tym konkretnym miejscu to by mu głowa eksplodowała, tudzież przyszedł tam w rocznice zejścia jego biednej małżonki ,która zadławiła sie precelkiem w tym właśnie bezczeszczonym przeze mnie miejscu
możliwe tez ze te akurat miejsce o tym specyficznym czasie miało teleportować go na jego macierzysta planetę
no ale to wszystko moim zdaniem da się komuś przetłumaczyć zamiast uporczywie szarpać się w stylu "to moje miejsce"

kto wie w każdym razie nie chciał mi zdradzić swojej tajemnicy

w każdym razie czystym sumieniem wedle wszelkich dostępnych mi danych mam prawo do nazwania go upierdliwym patafianem i nie zrobiłoby mi różnicy ani pewnie nie wpłynęło na jego zachowanie gdyby był zielony , czarny , bez rak, głuchoniemy ,czy tez nawet gdyby był piękną blond-włosą niewiastą

na koniec chciałbym przeprosić za tą przydługą nic nie wnoszącą anegdotę, ale musiałem to w końcu z siebie wyrzucić , zbyt dlugo już żyłem przytłoczony tym traumatycznym przeżyciem