Reply To: Indiana Dżons i Nowa Krucjata – SPOILERY!!!

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy Indiana Dżons i Nowa Krucjata – SPOILERY!!! Reply To: Indiana Dżons i Nowa Krucjata – SPOILERY!!!

#1660
Nexus
Member

Odczekałem aż zamieszanie nieco opadnie, a tłumy przestaną oblegać (przepraszam za wyrażenie) multipleksy i nareszcie wybrałem się na Królestwo Kryształowej Czaszki. Tym sposobem uniknąłem stadka pokemonów z komórkami, średnia wieku na sali kinowej była oscylowało koło trzydziestki i nic nie przeszkadzało w czerpaniu przyjemności z seansu.

Film podobał mi się na równi z Ostatnią Krucjatą (czyli bardziej niż Świątynia zagłady, ale nie tak jak Poszukiwacze Arki). Jones wypada znakomicie, tak stary jak i młody. Bałem się trochę, że Shia LaBeouf zaprezentuje się równie marnie jak Hayden w nowych Gwiezdnych wojnach, ale zostałem przyjemnie zaskoczony. Oprócz początku, gdy przesadnie sili się na wizerunek młodego gniewnego, co niezbyt mu wychodzi oraz płaczliwej sceny w celi Oxa gra całkiem udanie i wiarygodnie.

Co ważne, świetnie uchwycono klimat lat pięćdziesiątych (a raczej to, co mi wydaje się klimatem tamtej dekady w USA 😉 ) – muzyka Elvisa, wyścigi samochodowe rodem z American Graffiti czy Buntownika bez powodu, polowanie na komunistów i ogólna paranoja (włącznie z pulpowym motywem komunistów kontrolujących umysły), subkultury. To jest to. Cały wieczór umila mi teraz rockandroll.

Do minusów bez wątpienia należy zaliczyć cały finał. Gdy ekipa dotarła wreszcie do wnętrza świątyni w El Dorado pomyślałem sobie: "żeby tylko nie okazało się, że to jeden wielki statek kosmiczny, który odleci, gdy tylko dostarczą czaszkę gdzie trzeba". I co? Normalnie Predator 2… W złotej erze vhsu widziałem jeszcze kilka filmów z identycznym zakończeniem (raz spodek spoczywał pod śniegami Himalajów bodajże). Co za banał. I jeszcze ten koszmarny komputerowy ufok. Motyw kosmitów w ogólności mi się podobał, ale lepiej by było, gdyvy w całym filmie podchodzono do niego jak na początku w scenie otwierania sarkofagu, nie pokazując za wiele i "stopniując napięcie". A tak obdarto całość z tajemniczości i zastąpiono wielkim BUM.

Razi także sporo efektów komputerowych, które prezentują poziom sprzed dobrych 10 lat. Szczególnie słabo wypadła część blue boxów w scenie pościgu oraz ten nieszczęsny kosmita na końcu. Nie mogę również darować, że rozwalili taką fajną maszynę do wyrębu lasu raptem w drugim ujęciu, w którym się pojawia (nie mogę też zrozumieć jak Indiana trafił rakietą ten pojazd, skoro oddzielała go od niego cała kolumna samochodów). Gdyby to były lata osiemdziesiąte to dostalibyśmy bójkę na masce tej maszyny pędzącej przez dżunglę i co chwila Indiana zjeżdżał by pewnie w stronę wirujących ostrzy. Ale pościg w ogólności i tak jest fajny, na pewno lepszy od mocno statycznej sceny z czołgiem z Ostatniej krucjaty.

Do tego dodać cały szereg w większości trafionych odniesień do poprzednich części (no i złe przeczucia Indiany 😉 ) i dostajemy udany film przygodowy. Liczba głupotek w moim odczuciu plasuje się mniej więcej na tym samym poziomie, co w całej sadze i nie ma się czego przesadnie czepiać.