|
|
Star Wars: Where Science Meets Imagination - Relka!!!
John J Adams dnia 07 luty 2009 16:48
Znany Wam Paweł L. udał się do zagranicznego kraju Australia i po drodze wstąpił do Powerhouse Museum w Sydney, gdzie akurat grali taką wystawę:
Na wystawę trafiłem podczas mojej podróży po Australii. Styczeń to wyjątkowo gorący miesiąc, 37-43 stopnie w słońcu, a temperatura dodatkowo zwiększała się przy kolejnym zbliżaniu do muzeum Powerhouse. Na drodze plakaty, miejska kolejka oblepiona reklamami, a już nad wejściem spory transparent Star Wars - trudno, żeby serce fana nie biło w tym momencie mocniej.
Po przekroczeniu bram w hallu kupuję bilety przy jakże znajomej statuetce R2-D2. Pani w okienku informuje że zdjęcia można robić bez używania lampy błyskowej - szkoda, bo co by nie mówić, całość zatopiona była w ciemnościach Sith:) Po kilku chwilach w ogromnym muzeum można było znaleźć drogowskazy do świata Gwiezdnych wojen (ślady stóp C-3PO na wykładzinie).
Pierwsze regały firmowego sklepu w stosunku do wystaw sklepów w centrum Sydney trochę rozczarowywały, ale nic to, dalej czekały już pomieszczenia ze statkami, kostiumami, modelami budynków. Przy każdym stanowisku był umieszczony odpowiednik ze świata rzeczywistego (np. Landspeeder Luke`a zestawiony z poduszkowcem - gotowym do wypróbowania) - w końcu zgodnie z tytułem wystawy nauka spotykać się miała z wyobraźnią twórców SW (pamiętam kiedyś podobny pomysł zrealizowany jako film dokumentalny pod kątem Star Treka).
Zacznijmy od pierwszych modeli: Sokół po prostu oczarowywał, nie było osoby, która by z należytym majestatem nie oddała hołdu tej maszynie. Tu trzeba było się zatrzymać na dłużej, tym bardziej, że w tle słychać było głos Hana Solo zachwalającego statek. Obok Star Destroyer, X-Wing, poczciwy Tantive IV,oraz pojazd Grievousa, pod racer Sebulby, czołg Federacji Handlowej. Dla kontrastu zamieszczono projekty autentycznych statków do podróży międzygwiezdnych, jako żywo przypominające Odyseję kosmiczną. W tym momencie zauważyłem kątem oka postać, która co jakiś czas wychodziła z zakamarków gablot i pozowała do zdjęć - to "dyżurna Jedi" z mieczem świetlnym.
Landspeederowi Skywalkera towarzyszył stand z wbudowanym monitorem i szczegółowym opisem Real World Speeders, obok znajdowały się modele takich maszyn. Dla młodych adeptów walk i zdobywania przestworzy były gotowe stanowiska do prób z różnego rodzaju zdobyczami techniki, np. Build A Floating Car, Magnetic Leviation, gdzie można było wypróbować siłę magnesów. Nie zabrakło Hoth i modeli Tautauna, manekina Wampy, zbroi snowtroopera, jak i oprzyrządowania dzielnych rebeliantów. Gdy komuś zabrakło ciepła mógł obejrzeć się za siebie i wpaść na Tatooine gdzie w stylizowanych na skałę pulpitach można było odkryć tajemnice pustynnej planety wraz z kostiumami Ludzi Pustyni i Jawów z sandcrawlerem w tle. Nie mogło zabraknąć na wystawie Wookieech i ich wioski, stanowisk nad brzegiem wielkiej wody rodzimej planety Kashyyyk.
Była oczywiście też wystawiona różnoraka broń i odzież. Manekiny prezentowały oryginalne stroje z wszystkich części gwiezdnej epopei, były zatem stroje rycerzy Jedi Amidali, Hana Solo, Lei, Vadera, szturmowca, kostium Chewiego. I znów dla ciekawskich stanowiska do programowania małych robotów "Programming - Mobility - How To Do - Try This - What To Do" z R2-D2 i C- 3PO wystawionymi na czele. Wśród robotów nie zabrakło specjalnego show, który prezentował ich możliwości i porównywał świat rzeczywisty z fantazją. Całość była jakby konwersacją prowadzoną przez wirtualną postać wyświetlaną na ekranie, a siedzącym w niewygodnej pozycji C-3PO. Na ekranie pojawiały się fragmenty filmów i dokonania współczesnych konstruktorów. Pokaz nie zachwycał i - co tu dużo mówić - nie skłaniał publiczności do bicia gromkich braw.
W temacie dokonań robotów była też chirurgia, szpitale, operacje i dla porównania ręka Luke'a Skywalkera plus robot lekarz z TESB. Do tego transplantacje, protezy wspomagane przez roboty, cuda. Nieopodal sonda do tortur ze strzykawką-serum prawdy, wypróbowana na księżniczce Lei. Kto nie chciałby przyjrzeć się zawartości strzykawki? Przy każdym stanowisku znajdowała się słuchawka która
umożliwiała odsłuchanie historii związanej z postacią czy robotem. A jeśli roboty to również te wojenne, majestatycznie kroczące na polu bitewnym droidekasy, AT-AT i ich koledzy - "These bots are made for walking". Dla porównania - nogi współczenych robotów do wypróbowania.
I koniec niestety, za mało... choć człowiek zawsze szuka czegoś więcej pewnie nawet na SW Celebration. Jednak jest wiele do zobaczenia, a fakt iż wiele rzeczy można dotknąć, spróbować działa na plus. Do zakupów gadżetów wystawa się raczej nie nadaje - to nic w porównaniu z odwiedzinami sklepów w City. Wystawie w skali 5-cio gwiazdkowej daje zdecydowanie 3 trzy... I nawet możliwość zdjęcia w panelu z gwiazdy śmierci nie ratuje prezentacji.
I na koniec kilka ciekawostek poza-wystawowych:
| | 6 komentarzy |
| Komentarze |
#1 |
dnia 07 luty 2009 17:30
#2 |
dnia 07 luty 2009 17:33
#3 |
dnia 07 luty 2009 17:41
#4 |
dnia 07 luty 2009 18:33
#5 |
dnia 07 luty 2009 23:44
#6 |
dnia 08 luty 2009 18:29
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
| Koszulki ZP |

|
|