Skyfall

  • This topic is empty.
Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 18 total)
  • Autor
    Posty
  • #5684
    Interdyktor
    Participant

    Preview nowego kawałka Adele [url] http://m.digitalspy.co.uk/music/news/a409504/adeles-james-bond-theme-skyfall-preview-emerges-online-listen.html [/url] , szkoda że z posadki naczelnego Bondowego muzyka wypadł David Arnold.

    #5709
    mojak
    Participant

    Tytułowy utwór jest najbardziej monotonnym i chyba najmniej bondowym w historii serii. Początek trzyma klimat, a potem już tylko flaki z olejem.
    Daję plusik za narodowość wokalistki, co w epoce Bonda żłopiącego heinekena z colą zero jest jakimśtam pocieszeniem :p

    #5710
    Interdyktor
    Participant

    zobaczymy jak sie komponuje z intrem.

    #5714
    jgnt
    Participant

    Jak pierwszy raz usłyszałem Days Are Forgotten – Kasabian to myślałem, że to nowy kawałek do Bonda (idealnie Bondowski),
    Ten od Adele jest nudny jak cholera. W sumie to z ostatnich to tylko Cornell dał czadu w Casino Royale, bo Keys i White tez słabiutko.
    Właściwie to powinni do wszystkich Bondów puszczaś View To a Kill albo Goldeneye

    #5715
    Interdyktor
    Participant

    Hehe, View To a Kill mój ulubiony 😀 . No nic, już jutro się zobaczy jak nowy Bond daję rade.

    #5716
    Interdyktor
    Participant

    Nie no film mega na wypasie, przy nim Quantum to jakaś popierdółka jest a nie Bond, tyle nawiązań, mrugnięć okiem do widza, czysty Bondgazm! 😀 Świetna muzyka, wspaniałe zdjęcia, mega obsada, dobry plot, i wiele więcej! Jedyne do czego mogę się przyczepić to CGI zwierzątka…

    #5717
    globus
    Participant

    Skyfall zaskakująco dobry. Lepszy, niż liczyłem, że będzie. Dobre sceny akcji, ale nie za dużo. Nie jest to 'strzelanka, silna nawalanka'. Muzyka i zdjęcia ładne. Bardzo dobry villain. Szalony, z wykopem i zapadający w pamięć. Liczne nawiązania i ukłony do klasyki. Wyciągnęli lekcję z Quantuma i wrócili do tradycyjnej formuły. Przeważająca większość niezbędnych elementów jest w filmie odhaczona – lasie, pościgi, gadżety, martini, kwatera villaina, humor, strzelaniny, bijatyki, dobry opening i wszystko inne, tylko z niewiadomych przyczyn gunbarrel znów na końcu. Scenariusz jest błyskotliwy i ciekawy. Myślałem, że młody Q będzie irytujący, ale jest sympatyczny. Mallory bardzo dobry. Nawet Craig mnie tak bardzo nie irytował.

    #5718
    jgnt
    Participant

    Pierwsza połowa filmu – spoko film o Bondzie (na takie coś liczyłem)
    Druga połowa – jakby nagle zaczął reżyserować Fincher, klimat mnie zmiażdzył (tego sie nie spodziewałem, a imho wyszło genialne)

    #5719
    John J Adams
    Keymaster

    Dla mnie niestety pół/pół. Pierwsza połowa: Turcja, HongKong, wyspa – pierwszorzędne. Druga połowa to niestety zjazd, a finał niestety mocno słaby. Reżyseria Mendesa świetna i godna pochwały próba dodania poetyki Bondowi, ale niestety zakończenie – i fabularnie i stylistycznie – słabe. Bardzo fajne skupienie się – kolejny raz – na 007 jako osobie, ale przez to film jest mocno nie-bondowski. Wcześniej (np. CR) jakoś udawało się pogodzić się oba te aspekty.

    Zły kolo – jeden z najlepszych i w sumie trudno nie zgodzić się z jego motywacją. Q też OK i nawet "dobry Macierewicz" też OK.

    #5720
    mojak
    Participant

    Film podobał mi się. Nawet bardzo.
    Martwi mnie tylko wykolejenie serii przez pominięcie wątku organizacji Quantum i przez to uczucie, że zamiast kontynuacji dostałem spin-offa.
    Mimo to na pięćdziesięciolecie serii dostaliśmy rewelacyjnego Bonda. Doceniam przewrotny pomysł na ewolucję nowoczesnego Bonda w to, co zobaczyliśmy na końcu Skyfalla 🙂

    #5721
    Red
    Participant

    Mi też się podobało, chociaż raziło mnie troche CGI jaszczury i helikoptery na wyspie Silvy. Jak dla mnie to najbardziej bondowski (w takim starym stylu) ze wszystkich Bondów z Craigiem. Tylko teraz się boję, że w kolejnych częściach zrezygnują z tego połączenia CR i filmów z Connerym na rzecz jazdy bez trzymanki w stylu Michasia Zatoki.

    Poza tym Bardem wymiótł jako główny zły, na scenie ze związanym Jamesem cała sala płakała ze śmiechu :D. No i wizualnie to sam miód i orzeszki, Roger Deakins (zdjęciowiec) musi dostać za Skyfall chociaż nominację na Oskarach, taki Szanghaj to najlepsza reklama Chin ever :).

    #5722
    koalasmuck
    Member

    wracając do muzyczki, ja jak usłyszałem pierwszy kawałek z nowej pyty Muse, to myślałem, że to do Bonda (przewija się w nim nawet Bondowsko/szpiegowski motyw)

    ~1:11

    #5728
    Niedzwiad
    Member

    Właśnie wróciłem z seansu.
    Ogólnie to dobry film, ale cały problem tego filmu skupia się w tym, że pierwsza połowa to film Bondowski, a druga to film o Bondzie. Ta zmiana tonu, w jakiś sposób zabiła dla mnie klimat w końcowej części filmu. Drugi problem jaki miałem z tą częścią to powtarzanie co 5 minut, że Bond jest stary, co 5 przysłowiowych minut.
    Za to Javier Bardem, jako Silva był po prostu miodzio.

    #5734

    Mi w nowych Bondach (tych z Craigiem) brakuje najbardziej końcowej rozpierduchy w bazie Mistrza Zła, a mianowicie: żołnierzy biegających w mundurach złego, panoszących się po bazie jeżdżąc jakąś koleją, jakiejś rakiety, Bonda przekrecającego jeden zawór i obniżającego poziom wody chłodniczej w reaktorze…
    A tak na serio, to w porównaniu z poprzednimi Bondami to nie ma porównania, bo film super.
    PS. W momencie gdy szykowali się na przybycie złych w domu rodzinnym Bonda, bardzo brakowało mi muzyczki z "Drużyny A", to było bardzo w stylu tego serialu.

    #5735
    mojak
    Participant

    Do "Drużyny A" nawiązuje też zakończenie parkejrowego pościgu z "Casino Royale". Po rozdupceniu ambasady w wielkiej eksplozji nie ginie żaden wraży żołnierzyk. Chłopaki wstają umorusani z ziemi, drapią się po czarnych główkach i tyle.

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 18 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.