Reply To: Machete Kills

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy Machete Kills Reply To: Machete Kills

#6190
Zyll666
Participant

Mój chaotyczny wywód z Ryjbuka. Wybaczcie, widziałem film niecałe dwie godziny temu.

No i po Maczecie… co zabija ! Ok, wytłumaczmy coś: czemu ludzie tak nie cierpią tego filmu ? Recenzenci i większość widzów chyba się skrzyknęli. Ok, jedynka też ma na FilmWebie ( Najbardziej Chujowy Serwis Filmowy ( na którym i tak wystawiam oceny, hipokryzja 🙂 )) dużo negatywnych komentarzy, ale nie ma aż takiego hejtu i trolli !

Powiem: jedynkę chyba bardziej lubię, ale… bawiłem się dobrze ! Uśmiech nie spływał mi z gęby. Na początku jeszcze nie byłem pewien, ale potem przez resztę seansu byłem spokojny. Tylko końcówka (Spoiler, myślę) prowadząca do sequela wywołała u mnie reakcję "Ja pierniczę, Rodriguez ! :D" Tak, jeżeli jakimś cudem się uda to będzie trójka, zresztą przed filmem jest nie takim znowu fake trailer (koniec spoilera)

Sam film: weźcie pierwszą Maczetę, czyli parodystyczne exploitation mocno osadzone w pro-meksykańskich klimatach ( wątek cierpiącego przez Amerykę Meksyku nadal jest obecny, ale ma mniejsze znaczenie niż w jedynce, bo tym razem waży się ,kurka, los całego świata) dodajcie klimaty szpiegowskie rodem ze starych Bondów wraz ze scenografią i rekwizytami z Małych Agentów ( w końcu też Rodriguez) i na koniec dowalcie dawkę oldschoolowego Sci-fi z obcisłymi kombinezonami al'a Star Trek + nawiązania do Star Wars. Oto Maczet Zabija ! Tym razem RR postanowił oddać hołd nie tylko exploitation. I wyszedł z tego mix, który idzie w absurdzie dużo dalej niż jedynka. Jest tak jak z drugim Desperado: od cholery motywów i mnóstwo atrakcji. Tyle, że w Maczecie wyszło znacznie lepiej. Dzieje się dużo, zróżnicowanie i bez przynudzania i co ważne: bez okrzyku "Gdzie jest Maczeta ?". W drugim Desperado Banderas znikał nam z ekranu na długo, i musieliśmy oglądać Johnego Deepa. Tutaj Maczeta jest zawsze w centrum wydarzeń, z typowym dla niego niewzruszonym wyrazem twarzy i one-linerami ( w tej części znacznie rozwinięto tekst "Machete don't text". Spodziewajcie się więcej mutacji) Jednocześnie reszta obsady wywalcza sobie skutecznie swoje miejsce na ekranie. Demián Bichir w roli cierpiącego na rozdwojenie jaźni Mendeza jest zabawny, Mel Gibson również ( gdzież ty był ?), Lady Gaga ma niewiele do powiedzenia, ale również ma swoje momenty, i do tego nigdy bym się nie spodziewał, że Gaga może tak dobrze wyglądać, Michelle Rodriguez nadal jest "żeńskim odpowiednikiem Kurta Russella" i nadal jest Michelle Rodriguez ( + lubię na nią patrzeć), Charlie Sheen jest najlepszym prezydentem Ameryki ever ( tak, też ma swój spot) Amber Heard sprawdza się jako sukowata Miss Teksasu ( i ma scenę w 3D, ale nie dostaniecie okularów) Sofia Vergara wymiata jak mściwa burdel- mama ( i ma zajebiste uzbrojenie, zwłaszcza że znalazło się miejsce na nawiązanie do Od Zmierzchu do Świtu. Uśmiałem się) A Alexa Vega… jasna cholera, to ta mała z Małych Agentów ! Znalazło się miejsce również dla starych znajomych Rodrigueza: Tom Savini wbija na kilka scen, Banderas również. Żeby było mało, prawie każda epizodyczna postać z jedynki ma swoje cameo ! To lubię.

Podsumujmy film na podstawie bardzo dobrego hasła reklamowego: "Większy budżet, więcej akcji, więcej gwiazd, więcej humoru, ten sam Maczeta". Muszę powiedzieć, że w zalewie debilnych haseł reklamujących filmy, to jest świetne ! Nawet jeżeli nie uważam, że jest lepsze od jedynki to:
a) Większy budżet: Tak ! Scenografia jest bardziej zróżnicowana,są helikoptery, łodzie i ZAJEBISTY wóz opancerzony. Efekty komputerowe nadal są budżetowe, ale to już typowe dla filmów RR-a, poza tym dobrze podkręcają klimat kiczu. Nawet walki są lepsze, zwłaszcza obecność niejakiego Marko Zarora w roli… Zarora dorzuca do filmu nieco naprawdę imponującej choreografii.
b) Więcej akcji. Tak ! Jak już pisałem, w filmie dzieje się bardzo dużo ! Akcja jest wartka i nie nudzi. Powiem, że nawet jedynka czasem nie wyrabiała pod tym względem.
c) Więcej gwiazd. Tak ! Naprawdę muszę się rozpisywać ? Już wymieniłem.
d) Więcej humoru. Tak ! Zarówno sytuacyjny jak i baaardzo niewyrafinowany słowny. Postacie sypią z rękawa głupimi, sprośnymi i suchymi gierkami słownymi. Wszystko przepadło w polskim przekładzie. Do tego spodziewam się, że ludzie będą po tym filmie tworzyli odzywki "Maczeta nie…" niczym kiepskie żarty o Chucku Norrisie"
e) Ten sam Maczeta. Tak, tak, tak ! Jest go dużo, dużo zabija, i jest niemal przez cały film "Maczeta się wydarzyła". Nadal niewzruszony, nadal z tym samym mordem w oczach.

Powiem, że napisanie tego wszystkiego jeszcze bardziej uświadomiło mi, że film mi się podobał. Jedynka była lepsza, ale w tej chwili nie potrafię porównać tych dwóch filmów. Do kina poszedłem "na czysto", nawet nie obejrzałem pierwszej Maczety przed, bo wiedziałem, że to będzie inny film. I wyszło.

Życzę Rodriguezowi, żeby udało mu się zrobić tego sequela i zwieńczyć trylogię. Nawet jeżeli to będzie film z Kickstartera lub straight to DVD.

Viva la Machete !