Reply To: Mass Effect Trilogy

Homepage Forumy Od rzeczy Blubry Mass Effect Trilogy Reply To: Mass Effect Trilogy

#5431
MIKET
Participant

Done. Najlepsza seria w jaką kiedykolwiek miałem okazję grać. Niestety ME3 nie jest bez wad.

Okazjonalne bugi graficzne, czasami brak dźwięku tego co mówi postać, problemy z twarzą postaci (w sensie wspomniany kod – mi to nie przeszkadzało bo i tak musiałem już ME2 robić pysk od nowa…wyszło lepiej niż w oryginale ;)), i jednak fabularne błędy – vide Liara – chodzi mi o to, że gra najwyraźniej nie ma informacji czy przy okazji Lair of the Shadow Broker odnowiłem romans – chyba gra ma tylko info czy DLC było/nie było.

W odniesieniu do ME2 – uważam, że dwójeczka była jednak lepsza, zaczynała się większym kopnięciem i po ukończeniu miało się tą pewność że to po prostu najlepsza gra ever. Tym razem było różnie.

Zaczęło się…jakoś tak średnio, może to efekt tego że się naoglądałem gameplaya na necie i to zawsze był ten pierwszy etap, więc może to mi się już jakoś przejadło. Ale dalej – niektóre misje spoko, w większości oczywiście strzelanka. Szkoda że chodzić można tylko po Cytadeli – niby większa ilosć lokacji i więcej w nich życia ale – jakoś byłoby raźniej gdyby była choćby Omega, Ilium…

Później było lepiej – misje gdzie spotykamy znajome pyski, niektóre z dupy, inne zdecydowanie na plus (przykładowo bardzo polubiłem Jack mimo iż w ME2 mnie raczej irytowała…mimo iż była ciekawą postacią), później się robiło konkretniej i – okazjonalne dylematy moralne. I to faktycznie były czasami cięzkie wybory vide akcja na Tutchance (do cholery straciłem najlepszą postać!!) czy sytuacja z Geth'ami.

Ale z drugiej strony – wyborów w trakcie rozmów jest jak kot napłakał. W czasie gry jest ich minimalna ilość, a jak już są to najcześciej dwie opcje, a wyborów z wykorzystaniem Paragon/Renegade jeszcze mniej – powiedziałbym, że nie ma nawet połowy ilości co w ME2, gdzie to był jeden z głównych elementów gry.

No i końcówka gry ([b]UWAGA SPOILERY – ZA CHOLERĘ NIE CZYTAJ JEŚLI NIE UKOŃCZYŁEŚ[/b]) – bardzo fajnie oglądać te walki w kosmosie, chociaż oczekiwałem minimalnie więcej ale i tak było spoko. Na "dole" – też fajnie, ostatnie chwile z przyjaciółmi przed ostateczną trasą – emocjonujące 🙂 – więc ostatnie walki raz że w sumie nie takie łatwe bo w pewnym momencie wrogowie napier…z każdej strony – to bardzo fajnie zrobione. No i w sumie nie było tym razem "ostatniego złego" do którego trzeba łoić całe ammo by padł – to był akurat minus ME2, tutaj fajniej rozegrane.
Ale koniec gry – tutaj gdzie nie pójdę to czytam że ludzie są źli na BioWare. I jeśli o mnie chodzi to z jednej strony jest spoko a z drugiej czuję lekki niedosyt. Ciekawie to wymyślili bo 1. spoko, że zginąłem, na to liczyłem bo hej – gdybym przeżył to by było zbyt bajkowe jak dla mnie; 2. ciekawy motyw ze zniszczeniem mass relays ALE – wtf z tą niby-postacią na końcu?! i WTF z synergią?! te dwa motywy są dla mnie słabe i jeszcze zniósłbym motyw synergii gdyby było tak jak to zrozumiałem na początku – że wszyscy są wyniszczeni i po prostu powstaje nowa rasa, nowe DNA itp a nie że nagle jesteśmy androidami…

[b]…………………….END OF SPOILERS……………………….[/b]

To tyle ode mnie, ocena końcowa w moim odczuciu to jakieś 7,5 albo 8/10 bo nieźle się bawiłem i wrócę do tego tytułu na 100%. Gra ma swoje słabsze i lepsze momenty ale ostatecznie – daje radę i jestem zadowolony z zakupu.

EDIT: Po obejrzeniu wszystkich zakończeń i przeanalizowaniu ich sensu, jeśli miałbym wziąć pod uwagę tylko to zakończenie które wybrałem jako najodpowiedniejsze – daję grze 8,5/10.