Reply To: The Thing 2011

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy The Thing 2011 Reply To: The Thing 2011

#5314
Carbon Unit
Member

Widzę, że z nerd talka się robił tough talk 😀

Nie wiem czy wszyscy oglądali ten film, albo czy wszyscy widzieli Carpentera, ale porównując nowego Thinga do starego, to jak porównać gówno do steka po którym się go zrobiło.
Sam w sobie nowy The Thing nie jest jakąś tragedią, da się obejrzeć, zwłaszcza, że nie ma nic innego. Stary Thing był niemal perfekcyjny (jeden z moich ulubionuch filmów), o głupotach nie mówię, wszędzie są i staram się ich nie doszukiwać w filmach, bo to całkiem odbiera radochę z seansu. Jednak stary Thing miał klimat, czuło się atmosferę zimna i tajemnicy, sam musiałem kocem się owijać jak Russel dymał po dworze, było czuć powiew zimna, a tutaj? Ekipa lata po dworze jakby było +10 a nie -50, taką parę z ryja to mam jak idę na balkon zapalić przy temperaturze +5 stopni. Atmosfera "napięcia" jest budowana na zasadzie cisza, kolo/baba patrzy w jakiś punkt i nagle hałas i coś wyskakuje, sztuczki rodem z Krzyku i innego gówna, zero budowania napięcia. Film z takiego gdzie nic się nie dzieje, około połowy, zmienia się naglę w jatkę, idzie kolo baba i eksterminuje potwory. Ludzie, prościej już nie mogli tego zrobić, to jest po prostu czyste zerżnięcie z Carpentera, tylko że bez pomysłu + władowanie całego szeregu sztampy, typu. lasia ze USA potrzebna nagle w bazie na antarktydzie, gdzie każdy (poza jednym za to silnym jak niedźwiedź i o tej samej aparycji i pracowitym) Norweg zapierdala po angielsku, ja wiem, że to nie Polska i u nich ang. to jak u nas "kurwa" ale bez przesady.
Na plus jedynie fajne efekty i zrobione stwory, żal tylko ściska na myśl, jakby The Thing 1982 mógł wyglądać, jakby Carpenter miał takie możliwości co łajzy od tego tworu.
Na koniec głupota o której cały film niestety nie mogłem zapomnieć i nawet jakbym nie widział żadnego Thinga wcześniej, to ta akcja by mi cały film zjebała, tj. jadą se łazikami po śniegu, odbierają sygnał i wpadają do szczeliny, już pomijam sam fakt nie rozsmarowania się na przedniej szybie, jak bez pasów lecieli w dół kilkanaście metrów, ale kij z tym, czasem można mieć farta, ale jak oni się stamtąd wydostali, to już jest inna sprawa w górę kilkanaście metrów, w dół kilkadziesiątc albo i lepiej.
Ogólnie film do obejrzenia, ale absolutnie nie do porównania do oryginału. Taki remake udający prequel.