Reply To: Mass Effect Trilogy

Homepage Forumy Od rzeczy Blubry Mass Effect Trilogy Reply To: Mass Effect Trilogy

#3909
Gargooletz
Participant

Skończyłem już kilka dni temu, a giera cały czas za mną chodzi. Jadę drugi raz, ale nadal mam dylemat czy nie zostawić sobie do trójeczki 'kanonicznego' zakończenia, w którym też mi padł jeden zawodnik i część załogi.

[drobne spoilery (nie gorsze niż oficjalna kampania)]

Tym razem ostatni czojs jest znacznie trudniejszy niż w jedynce. Wybrałem renegacką wersję, ale kończące cutscenki sprawiły, że nieco żałuję. Boję się, że zrobią z TIMa jakiegoś taniego psychola.

Swoją drogą wkurzające jest, że ME2 traktuje utratę oryginalnej rady przez rozkaz 'concentrate fire on Sovereign' jako totalnie prohumański i wstrętny występek.

Inna ciekawostka to, że gra pamięta wszystkie twoje wybór z jedyneczki oprócz rekomendacji counselora. Bardzo to dziwne. Myślałem, że gra mnie sprawdza i podałem złe nazwisko, a tu niespodzianka – moje słowa nadpisały wybór z me1.

[/spoilerki]

Co do bugów, to w wersji na x360 (niestety w wersji bez Maleńczuka) spotkałem się ledwie z kilkoma drobnymi problemami. Raz padł dźwięk (load), raz nie mogłem z kimś pogadać (wyjście i wejście do pomieszczenia), a counselor/admiral Anderson regularnie doznaje ataków padaczki. W stosunku do jedynki jest świetnie. Bardziej niż bugi denerwowały mnie niektóre części głównego wątku. Zadania poboczne są kilka razy mocniejsze niż quest collectorowski. Zwłaszcza finałowe rewelacje są trochę ciężkie do przetrawienia. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie przerażający projekt final bossa.

Koniec końców jest czad jakich mało. Jedynka była bardziej epicka, dwójka jest bardziej dramatyczna. Jest przez to nieco cięższa, ale robi to w świetnym stylu. Grać panowie, grać szybko, bo trzeba obgadać wszystko.

P.S. Konsolowcy chybą mogą poratować się kupnem edycji kolekcjonerskiej, która wg empik.pl nie jest zlokalizowana (i ma 400x lepszą okładkę).