Reply To: TFA

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy TFA Reply To: TFA

#29999
Atue
Participant

Dla mnie najlepszą stroną prequeli pozostają pewne wizualne aspekty TPM-u.

Ogólnie rzecz biorąc ten film jest tak zły bo podejrzewam że na początku to wcale nie miał być film osadzony w uniwersum SW. Sceny na Naboo z Gunganami, droidami, miastami lądowymi i podwodnymi to wszystko jest ze sobą powiązane i ma swój wydźwięk. Charakterystyczne jest także podejście Lucasa, który wydaje mi się, że potrafił popuścić wodze fantazji robiąc ten film o konfilkcie w tym środowisku zarówno z charakterystycznymi mieszkańcami zarówno obcymi jak i ludźmi. Wszystko to zamykało się również ładną klamrą parady zwycięstwa na końcu.

Analizując te sceny zauważyłem tam wiele motywów, które wcześniej przewijały się w pomniejszych projektach Lucasa – Gunganie (Kaczor Howard), Anakin (Bitwa o Endor) ale w odróżnieniu od tych produkcji w TPMie zostały one trochę lepiej rozwiązane.

Żeby świat z TPMu zadziałał wystarczyło go zrealizować jako „nie-gwiezdne wojny”. I podejrzewam że taka była geneza tego projektu. Lucas wyciągnął ze swojej słynnej szuflady jakiś starszy pomysł (najprowdopodobniej przełom 80/90tych) lekko go rozbudował i pokazał studiu filmowemu mówiąc: MAM COŚ NOWEGO. Ci mu odparowali że wolą coś BEZPIECZNEGO i radzili mu napisać/przerobić na scenariusz do kolejnych Gwiezdnych Wojen.

I stało się. W całą tę historię wpompowano idiotyczne motywy z Federacją Handlową, negocjacjami, Jedi, planetą miastem, Tatooine. A że to wszystko pasowało do oryginalnej historii jak pięść do nosa to nikogo już nie obchodziło.

W Naboo tkwił potencjał – za wyjątkiem Jar Jara. Ale to była jedna pomyłka, która ogólnie przyczyniła się do negatywnego odbioru tego świata. IMO to właśnie motywy z Gwiezdnych Wojen sprawiły, że TPM jest niespójnym, złym filmem. Gdyby Dżordż olał forsę to można by ten projekt zrealizować w ramach oryginalnego sf albo fantasy.

Później były „właściwe” Gwiezdne Wojny bo Dżordż w AOTC i ROTS leciał z podejściem „odtwórczy sequel dla forsy”. No i zaserwowano nam nieświeżą rybę z facetami w białych zbrojach, sceną z napierdalaniem się świetlówkami i Tatooine i łowcą itd. Oczywiście to podlane nawiązaniami do innych filmów.

I nie inaczej jest z najnowszymi Gwiezdnymi Wojnami tego epigońskiego pieska Abramsa, który jak dzisiaj przecytałem prorokuje bardzo ciekawą przyszłość dla SW:

http://www.thedailybeast.com/articles/2016/02/26/j-j-abrams-gay-characters-coming-to-star-wars.html