Reply To: Hobbit: Bitwa pięciu armii

Homepage Forumy Na naszych ekranach Filmy, filmy, filmy Hobbit: Bitwa pięciu armii Reply To: Hobbit: Bitwa pięciu armii

#22855
kamill
Participant

A to się kolega zorientował z deczka poniewczasie… O tym, że Hobbit będzie ordynarnym wyciskaniem tolkienowskiej cytryny było wiadomo ledwie zaczęły spływać pierwsze wieści o „nowej trylogii”, zwłaszcza te kastingowe.

A skoro o kastingu mowa, to obecność Legolasa i jego zmyślonej lasi da się bardzo łatwo wyjaśnić: ten pierwszy jest po to, żeby ściągnąć do kina przedstawicielki płci pięknej, które przed dekadą wzdychały do niego na Władcy Pierścieni. Ta druga ma tym samym przedstawicielkom dostarczyć postać kobiecą do zidentyfikowania się (trzeba było taką dopisać, bo niepoprawny Tolkien jak zwykle się nie zatroszczył).

Jak dla mnie w przypadku Hobbita znamienna jest nieudolność Dżeksona w roli oryginalnego twórcy. Dopóki kręcił Władcę Pierścieni i mógł podpierać się solidnym i obszernym materiałem źródłowym, było wystarczająco dobrze, żeby ludność wychodziła z kina zachwycona. Najsłabsze momenty trylogii to zresztą te, w których z tego czy innego powodu reżyser odszedł od oryginału (albo go nie zrozumiał). Żeby zapełnić treścią trzy Hobbity, trzeba było improwizować w bardzo luźno przez Tolkiena zarysowanych ramach… i widzowie dostali to, na co zasłużyli, Legolasa skaczącego krasnoludom po głowach.

P.S. „obcinanie łbów orką” podsuwa wyobraźni frapujące obrazy. 😉
P.S.S. Czekam aż grubi producenci z ich grubymi cygarami wydębią od Tolkien Estate prawa do Silmarilionu. Licząc hobbicią średnią 0,6 strony na minutę, wyjdą z tego ze dwie złotodajne trylogie…