Empire: Wargame of the Century

Empire było pierwszą najlepszą grą świata w jaką bawiłem się z kumplem na Amidze. Wiadomo, chociaż <i tutaj można by wstawić każdy, uznany amigowski przebój> biło tę prostą strategię na wielu płaszczyznach, to jednak grywalność tej prostej strategii w trybie hot seat była niesamowita ,i wówczas nie do podrobienia. Podobne emocje oraz rywalizację z żywą osobą odnalazłem dopiero później w North&South, Warlordsach i Herosach numer 3. Na Empire umawiało się po budzie, stawiało dwa obskurne fotele i trzaskało kolejne tury. W Tigers in the Snow na Atari mogłem marnować godziny – w Empire czas ten szedł w tygodnie.

amiga_empire01

Owo dzieło geniuszu wydała w roku 1987 mało znana ekipa Interstel Corporation. W zasadzie na Amigę wypuściła tylko 4 tytuły, z czego wyłącznie Empire zapisało się w kronikach.

amiga_empire02

Empire jako planszówkę datuje się na erę przed WWII, a jako tytuł komercyjny gdzieś na lata ’60. Pomysł przeniesienia jej na kompa powstał w roku 1978, ale od tego czasu autor idei – Walter Bright – bezskutecznie szukał firmy gotowej przerobić pomysł na konkretną gierkę. Szkielet kodu, wizję rozgrywki i nawet szkice jednostek przejęło w końcu Interstel, a Marc Baldwin zajął się interfejsem i powiedzmy, szeroko rozumianą w tym przypadku, grafiką.

Empire-players-1963-A

Idea Empire jest banalna – zniszczyć przeciwnika. Narzędziem jest osiem rodzajów jednostek i miasta – podbijane i zamieniane w ośrodki produkcji następnych armii. Te szły w dziesiątki, bo nie dość, że mapy była gargantuiczne, to jeszcze rozgrywka zajmowała średnio kilkadziesiąt godzin – czasami mniej lub więcej. Pozornie efektywną strategią była masówka i działanie na zasadzie urraaaa – potem niczym Blob przejmowało się następne obszary. Najlepszą w mojej opinii taktyką było panowanie na morzu, a co za tym idzie – takie kombinowanie składem armii, aby nękać oponenta jednocześnie w kilku miejscach.

511531-empire-wargame-of-the-century-amiga-screenshot-after-conquering

Walka była niestety prostacka i losowa, AI tylko udawało sztuczną inteligencję. Strategia w kontekście planowania bardzo powtarzalna, a sama gra dłużyła się niemiłosiernie – zwłaszcza pod koniec, kiedy Amiga przerabiała ruchy dziesiątek jednostek. No, ale siedziało się przy monitorze, komentowało i marnowało młodość. Zabawa miała wyłącznie sens w wersji dla dwóch nerdów. Z czasem zaczynał doskwierać brak fabuły i anonimowość konfliktu – coś, co naprawiano przy okazji fantastycznego Warlords.

amiga_empire04

Empire doczekał się kilku kontynuacji – wyłącznie już na peceta. Zmieniała się grafika, doszła muza i ciekawsze niż praca kombajnu dźwięki. Powstało również w ciul modów, scenariuszy, przeróbek. Projekt żyje do dziś, freeware można ściągnąć ze stronki www.classicempire.com. Mimo surowości interfejsu, ubogiej grafiki i prostackiej rozgrywki Empire położyło podwaliny pod współczesne strategie turowe. Odkrywanie mapy, miasta fabryki, napieprzanie się jednostek w obrębie jednego pola – to przecież szkielet i podstawy Civilization. Empire nie dokonało rewolucji, było za to pierwszą znaną mi globalną strategią turową.

amiga_empire05

 

Dynamiczny gameplay:

 

Okładki pożyczone z MobyGames i – o zgrozo – w wersji na Atari ST:

Szeruj to!

Komenty FB

komentarzy

Komercha

1 Komentarz na Empire: Wargame of the Century

  1. Okrętom nadawano własne nazwy co stwarzało możliwość „unarodowienia” armii. U mnie dominowały nazwy angielskie jako „aliant” u znajomego niemieckie i tak leciały noce i dnie…

Dodaj komentarz