20,000 Days on Earth / 20 000 dni na Ziemi

Tytuł: 20,000 Days on Earth
Produkcja: UK, 2014
Gatunek: Biograficzny
Dyrekcja: Iain Forsyth, Jane Pollard
Za udział wzięli: Nick Cave, Warren Ellis, Kylie Minogue, Ray Winstone
O co chodzi: Dwudziestotysięczny dzień w życiu Nicka

Jakie to jest: „I wake, I write, I eat, I write, I watch TV”. Tak rozpoczyna się film 20,000 Days on Earth, który historię dotychczasowej twórczości Nicka Cave’a ukazuje w ciągu jednego, symbolicznego dnia z jego życia.

Nick Cave, australijski muzyk, poeta, aktor i pisarz (aktualnie mieszkający w Brighton w UK), o którym często mówi się jako o „ikonie alternatywnego rocka”, rozpoczyna dzień jak wielu mieszkańców Ziemi – dźwiękiem budzika o 7 rano, prysznicem, paroma telefonami – zanim usiądzie do biurka zawalonego papierami i rozpocznie pracę. 20,000 Days zapowiadany był jako dokument (lub „docudrama”), dzięki któremu mamy okazję „zajrzeć do sypialni artysty, studia nagrań, a nawet za drzwi sesji terapeutycznej”, a także towarzyszyć mu w trakcie lunchu z przyjacielem, oglądania telewizji z dziećmi czy też trudnych rozmów prowadzonych zza kółka z dawno nie widzianymi znajomymi (wśród nich m. in. Kylie Minogue czy Ray Winstone).

Fajny gabinet

Fajny gabinet

Nick Cave, który był współtwórcą scenariusza, z ekranu prowadzi narrację, utrzymaną w pięknym poetyckim stylu, przeplataną dosadnym językiem i jego autorskimi aforyzmami (już choćby dla tych perełek warto obejrzeć ten film!). On sam – w scenach bardzo prywatnych i w większości improwizowanych – jawi się jako zaskakująco ciepły, łagodny, oddany rodzinie i przyjaciołom, melancholijnie nastawiony do świata człowiek o niezwykłej wrażliwości, w t-shircie w paski, dżinsach i tenisówkach, który lubi latte i ma obsesję na punkcie pogody; mamy też okazję zobaczyć go w scenach, które związane są z jego lepiej nam znanym, publicznym, neo-glam gotyckim, wyzywającym wizerunkiem – w trakcie ekstatycznych występów na scenie i elektryzujących kontaktów z publicznością.

Dwójka młodych reżyserów, Iain Forsyth i Jane Pollard, stworzyli obraz oryginalny, który jest niepokojąco szczery i intymny, a jednocześnie pełen ciepła i uroku. Jest też piękny wizualnie, ze scenami, w których bohaterowie toną w ciepłych ciemnościach, aby za chwilę wyjść z cienia i ukazać się w pełnym, intensywnym świetle. Aktorów oglądamy z tak bliska, że widzimy najmniejsze drgnięcie mięśnia na ich twarzy i każdy błysk w oku…

Wild rose

Wild rose

Film jednak nie powstał po to, aby pokazać nam legendę Nicka i przypomnieć o niebagatelnym dorobku, lub też aby promować artystę, którego dni młodości dawno już minęły – tak jak to bywa z tego typu dokumentami o muzykach po pięćdziesiątce. Z pewnością nie powstał również po to, aby dopieścić ego twórcy – czasem można odnieść wręcz odwrotne wrażenie. Cave nie tylko burzy stereotyp artysty tworzącego samotnie na fali natchnienia, ale też z pełną świadomością konfrontuje go z codziennością i czymś, co nazwałabym kontekstem społecznym: za mrocznym song-writerem stoją w końcu jacyś ludzie, jego zespół, rodzina, a także publiczność, która nie zawsze da się ponieść temu, co artysta przeżywa na scenie („Being on stage meant I got to be that person I always wansted to be. Then, you look down into the front row, and someone yawns”).

Nie ziewać!

Nie ziewać!

Cave, który wielokrotnie wraca do swoich wspomnień i sporo mówi o przeszłości (odwiedza m. in. miejskie archiwum, w którym opowiada o swoich starych zdjęciach, byłych dziewczynach i obecnej żonie, a nawet dzieli się wspomnieniami z dzieciństwa) robi jednak wszystko, aby filmie głównym bohaterem nie był on sam, lecz mitologia tworzenia, której czuje się częścią. Oglądając film, jesteśmy bowiem świadkami powstawania albumu „Push the Sky Away”, który nagrywany był w studiu La Fabrique, w XIX wiecznej rezydencji na południu Francji. Dla widza to niezwykłe doświadczenie – Cave wchodził do studia z propozycjami, zalążkami utworów, które dzięki współpracy z jego muzykami mogły „zmieniać się cuda” („transformed into things of wonder”). W wielu scenach możemy dostrzec jego tajemniczy czarny notes – napuchnięty od wklejanych, pisanych na zwykłej maszynie tekstów, pełen skreśleń i dodatkowych karteczek, z którym nie rozstaje się spędzając długie, męczące godziny nad fortepianem. Widzimu też jak opiera zmęczony głowę o ramię przyjaciela i członka zespołu, Warrena Ellisa. Słyszymy pierwsze, nieudolne podejścia do tytułowego „Push the sky away” czy „Higgs Boson Blues”, z których powoli wykluwają się te piosenki, które znamy z nagrań – aż do scen koncertowych w Sydney Opera, kiedy mamy okazję usłyszeć je z orkiestrą i chórem.

Push the sky away

Push the sky away

„20 tysięcy dni na Ziemi. Jem, śpię, piszę. Kiedy mnie spytacie, bo co to robię – nie potrafiłbym odpowiedzieć. Ale kiedy stoję na scenie wiem, że jestem tym, kim zawsze chciałem być”. Dla mnie nie jest to film, w którym czuję się podglądaczem – jest to dokument o spełnionym życiu. Co ciekawe, trudno powiedzieć, czy to życie szczęśliwe – z pewnością jest to życie niepokojone przez nieustającą refleksję na temat świata, sztuki i ludzi; wypełnione lękami, deszczem i smutną poezją. Jest to również spójny portret nadzwyczaj autentycznego człowieka, który to, kim jest, oddaje w tym, co robi – kiedy uczestniczymy w jego historii, możemy mieć wrażenie, że przez lata nie zmienia się, a jedynie ewoluuje.

To, co zasługuje na podziw, to jego niezmienna przez lata, niezachwiana konsekwencja tworzenia. Ujmujące wydaje się oddanie artysty swojej pracy i niezwykła w tym systematyczność – w której przypomina „zwykłych” ludzi. Wstaje, pracuje, wraca do domu… Jego życie nie obfituje w nieustającą, sceniczną ekscytację i ciągłe chwile artystycznego uniesienia. On jednak doskonale wie, kiedy takie momenty się zdarzają – to o nich często wspomina, aby celebrować je i pamiętać (a pamięć to dla niego źródło jego tożsamości). Można odnieść wrażenie, że recepta na spełnione życie wg Cave’a jest podobna do tego, o czym pisał już Freud: „Kochaj i pracuj”, ze specjalną adnotacją od Nicka…: „Your limitations make you the wonderful disaster you most probably are”.

Ocena (1-5):
Muzyka: 5
Konwencja: 5
Celebryci: 5
Fajność: 5


Cytat (ze specjalną dedykacją dla meteopatów, w sam raz na nadchodzącą jesień): I could control the weather with my mood back then. I just couldn’t control my moods.

Ciekawostka przyrodnicza: W filmie większość aktorów odgrywa… siebie – tak jest również w przypadku brytyjskiego psychoanalityka, Dariana Leadera, który jest praktykującym terapeutą, autorem książek psychologicznych i aktywnym na polu naukowym freudystą. Nick Cave twierdzi, że przed rozpoczęciem zdjęć do filmu nigdy go nie widział, a sceny sesji były kręcone w aranżowanej scenografii. Podobno kiedy doszło do spotkania obu panów… rozmawiali ze sobą dwa dni. Według mnie, fragmenty ich udziałem to jedne z bardziej profesjonalnych i poruszających scen sesji terapeutycznych, jakie widziałam w kinie.

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

1 Komentarz na 20,000 Days on Earth / 20 000 dni na Ziemi

  1. nawet nie wiedziałem, że takie coś jest 🙂 będę oglądać.

Dodaj komentarz