FP, The

Tytuł: The FP
Produkcja: USA, 2011
Gatunek: Taneczny
Dyrekcja: Brandon Trost, Jason Trost
Za udział wzięli: James Remar, Jason Trost, Lee Valmassy, Art Hsu, Caitlyn Folley
O co chodzi: Death on the dance floor

Wiesz, z kim tańczysz?

Wiesz, z kim tańczysz?

Jakie to jest: Każdy zna filmy o brutalnych sportach przyszłości: RollerballThe Salute of a Jugger, Running Man. Do tego gatunku dumnie dołącza The FP, gdzie sportem śmierci jest kultowy w pewnych kręgach DDR, czyli Dance Dance Revolution – dla zmylenia przeciwnika w filmie nazwany Beat Beat Revelation (BBR). Dla kompletności dodajmy, że rozrywka ta funkcjonuje też czasem pod nazwą Para-Para-Japan.

Film zarówno treścią jak i formą bardzo spójnie nawiązuje do stylistyki naszych ukochanych lat ’80 i zasadniczo można by go zgrać na VHS, wysłać w czasie do wypożyczalni w 1985 i nikt by się nie pokapował. Od efektów graficznych i fontów w czołówce przez muzę, a także zdjęcia i montaż – wszystko przywodzi na myśl czasy niesłusznie minione. I to nie tylko chwilami, ale non stop, od pierwszego do ostatniego ujęcia (które, nieco wyprzedzając fakty, uznaję za bardzo dobre).

Kultowa eka nr 1

Jak wiadomo, jednym z dominujących nurtów filmowych w dawnych czasach było postapokalipsie – i teoretycznie The FP do niego nawiązuje. Aczkolwiek nigdy nie jest to powiedziane, film dzieje się chyba w jakiejś osobliwej przyszłości (choć jest to nie tyle P/A, co tzw. „Degrengolada” – nie nastąpiła żadna masowa zagłada, ale cywilizacja i społeczeństwo chyli się ku upadkowi). W filmie ta pseudo-przyszlość cofnęła się do stanu z przełomu ‘80/’90 – króluje muzyka typu wczesne techno, o komórkach nikt nie słyszał, za to w powszechnym użyciu są pagery. Również fryzury i stroje są odpowiednio stylowe, a używane samochody były antyczne już 30 lat temu.

Fabuła można powiedzieć, też jest klasyczna: W tejże rzeczywistości społecznego upadku dwa gangi toczą walkę o wpływy w „mieście” Frazier Park. Główny bohater JTRO i jego brat, BTRO, współzawodniczą z przedstawicielami drugiego gangu poprzez pojedynek BBR. Niestety, jak to w klasycznych filmach bywa, brat ginie, a JTRO popada w depresję i odchodzi. Po jakimś czasie jednak przyjaciele przekonują go, że powinien wrócić do FP, wziąć odwet na nikczemnym wrogim gangu (a zwłaszcza jego liderze, L Dubba E) i przywrócić porządek w mieście. W tym celu musi ćwiczyć tańce BBR pod okiem mistrza BLT, który w scenach rodem z Rocky’ego stara się uczynić z JTRO mistrza krwawego sportu.

Montaż "trening"

Montaż „trening”

Mam nadzieję, że śledzicie wszystkie te skróty, gdyż ich ogarnięcie to ważny warunek prawidłowego odbioru The FP. Przyznam, że nawet mając jakieś tam pojęcie o angielskim zrozumiałem może z 70% dialogów z filmu, zwłaszcza, że jak z rozbrajającą szczerością przyznają sami twórcy, gangsterzy porozumiewają się slangiem specyficznym dla prawdziwego Frazier Park. Aby choć z grubsza zrozumieć dialogi płynące z ekranu, trzeba mieć za sobą spory staż w GTA: San Andreas i filmach o South Central, a także mieć obcykany urban dictionary w zakresie właśnie skrótowców. Przyda się też znajomość zasad nabywania respectu i street creda, a także walk o terytoria (ponownie GTA: SA nisko się kłania).

Postacie też są dość klasyczne – JTRO to aspirujący jednooki twardziel, BLT to typowy znający życie miszcz gnojący swojego ucznia, a L Dubba E  – przygłup otoczony kręgiem jeszcze większych przygłupów. Jest też laska Stacy, której rola „podmiotu romantycznego” jest potraktowana dość oryginalnie, a określenie jej jako „damaged goods” byłoby poważnym niedoszacowaniem.

Kultowa eka nr 2

Kultowa eka nr 2

Warto poświecić parę słów samej koncepcji zawodników BBR, która jest tu bardzo rozbudowana: mamy określone ligi, mistrzów, a także fachowy ekwipunek (specjalne buty Relaksy używane przez profesjonalistów). Do tego należy dodać, że pojedynek na elektronicznym parkiecie może zakończyć się dla przegranego (czyli 187’ed) śmiercią, aczkolwiek film nigdy nie wyjaśnia z czego ona właściwie wynika – z wyczerpania czy przekultowienia.

The FP bardzo trudno jest ocenić. Z jednej strony nie jest to porywające i chwytające za serce dzieło, z drugiej zaś strony trudno odmówić mu kunsztu filmowego najwyższej próby. Film ma jedną ogromną zaletę/atut/wyróżnik: bardzo konsekwentnie trzyma się swojej surrealistycznej konwencji i koncepcji świata. Aby jeszcze bardziej unaocznić Wam ową koncepcję dodam, że głównym motywem walki bohaterów z L Dubba E jest to, iż przejął on jedyny sklep z alkoholem w mieście i kontroluje jego dystrybucję wprowadzając coś w stylu prohibicji. Powoduje to, że pijacy przerzucają się na narkotyki, a z parku znikają pijani menele i nie ma kto karmić kaczek. Tak to więc wygląda.

Atak sił gangsterskich. Strzelanina.

Atak sił gangsterskich. Strzelanina.

Można powiedzieć, że film wali lekką taniochą (delikatnie to ujmując) – kostiumy z lumpeksu, większość scen dzieje się w stodołach, ruderach i złomowiskach, a 99% rekwizytów i scenografii to wyposażenie pobrane ze stodół, ruder i złomowisk. Jednak mimo praktycznie zerowego budżetu, technicznie i warsztatowo The FP jest bez zarzutu – zdjęcia, oświetlnie, montaż wszystko na poziomie, więc żadna amatorka to nie jest. O aktorstwie też złego słowa nie powiem, mimo że jest ono specyficzne – na plus liczą się jednak autentyczne sceny tańca BBR i autentycznie zagrany „konkurs rzygania”.

Film nie jest nowy (2011) i pewnie niektórzy z Was go już widzieli – może np. na konwencie mangowym? Tym niemniej wszystkich innych zachęcam do zapoznania się z tą produkcją (choć może niekoniecznie w stanie pełnej świadomości).

 

Ocena (1-5):
Kult 80’s: 5
Densy: 5
Przesłanie anty-narkotykowe: 5
Fajność: 4

Cytat: I’m Never Ignorant and Getting Goals Accomplished

Ciekawostka przyrodnicza: Jason Trost w życiu również zawsze chodzi z opaską na jednym oku, gdyż jest na nie niewidomy.

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

3 Komentarze(y) na FP, The

  1. Oh fuck, recka na Zakazanej! Tylko żeby jeszcze foty były słusznej jakości 😉

  2. Film wydaje sie być całkiem w pytę. Ja nie mogę się doczekać na Kung Fury 😉 https://www.facebook.com/laserunicorns

Dodaj komentarz