The Dark Kight Rises

Tytuł: The Dark Knight Rises
Produkcja: USA, 2012
Gatunek: Komiksowo-kryminalny
Dyrekcja: Christopher Nolan
Za udział wzięli: Christian Bale, Tom Hardy, Anne Hathaway, Gary Oldman, Joseph Gordon-Levitt, różni serialowcy
O co chodzi: Not everything.

Kobieto, co ty masz na głowie?

Jakie to jest: Od początku było wiadomo, że Nolanowi trudno będzie przebić poprzedni odcinek Batmana, który dzięki kultowemu nieboszczykowi zdobył szczyty zachwytu. Tym niemniej Krzychu spróbował, klasycznym stylem fundując nam w ostatnim filmie cyklu ponownie dwóch klasycznych enemy: Catwoman i Bane’a. Czy właściwie bardziej Bane’a i Catwoman.

Może zaczniemy od nich, bo w sumie bardziej ich widać na ekranie niż Batmana: Tom Hardy jako Bane stara się mocno zapełnić buty po Jokerze i śmiem stwierdzić, że wychodzi mu to nieźle. Co prawda nie ma za bardzo szansy grać miną, ale idealnie oddaje postać nakoksowanego, spirytualnego geniusza, nie ustępującego sprytem Jokerowi. Nie umywa się on oczywiście do klasy, jaką zaprezentował Jeep Swenson w Batman&Robin, ale też jest znośny. Jego głos przywodzący na myśl Agenta Smitha połączonego z Jigsawem i/lub Vaderem gra zamiast ryja i momentami brzmi mega przerażająco, dobrze oddając ideę spokojnego, kalkulującego psychopaty. Acha, no i zgodnie z postulatami wyrażanymi przez fanów, również na łamach ZP – Bane mimo ludzkich proporcji ciała potrafi złamać Batmana.

Anarchy in Gotham!

Co do Catwoman, to od początku uważałem, że Anne Hathaway w tej roli to jakieś kurde nieporozumienie i widocznie pani zaprzyjaźniła się z kim trzeba, aby wystąpić w filmie. Obejrzawszy jednak finalny produkt muszę przyznać, że Anna, choć daleka od perfekcji, mimo wszystko jest OK: przekonująco przełącza się między Catwoman a swoją cywilną personą, choć w swoim stroju wyjściowym wypada nieco dziwnie. W ogóle jej wdzianko to chyba jeden z najsłabszych punktów całego filmu – jest jedynym kostiumem, przy którym Nolan odchodzi od swojego ekonomicznego i w miarę przyziemnego designu strojów. Równoważąc przekombinowanie garderoby, sama postać Catwoman jest mocno sprozaizowana w stosunku do np. Batmana Burtona (niestety nie wiem, na ile złożoną postacią była w wykonaniu Hale Berry). Nie oznacza to, że jest prostacka – jest po prostu, podobnie jak cały nolanowski Batman, mocniej osadzona w realiach, a mniej w komiksowej fantastyce.

I like your mask

Tyle, że tak poza tym komiksowa umowność w filmie istnieje – i to na znacznie większą skalę, niż w poprzednich odcinkach. Pod względem skali nielogiczności scenariusz TDKR dorównuje niemal Prometeuszowi, tutaj jednak fakt ten nie razi. Przyjmując konwencję, która jest równocześnie realistyczna, jak i greater-than-life, człowiek bezboleśnie akceptuje różne głupotki, zwłaszcza że wynikają one ewidentnie z premedytacji, a nie słabości intelektu twórców. Z tego samego powodu nie razi bitwa na ulicach Gotham z hordami Bane’a – na pierwszy rzut oka wygląda ona jak jakiś żałosny Braveheart na pały i pięści, ale już po kilku ujęciach przyjmujemy ją jako element abslutnie pasujący do reszty filmu.

Zgodnie ze schematem znanym np. z cyklu Die Hard w trzeciej części historia zamyka krąg i wraca ponownie do motywów z jedynki. Tak więc, nie wchodząc w szczegóły, widmo Ligi Cieni krąży nad Batmanem i wraca, by kąsać go w zadek. Nasz genialny Bane wdraża w życie nawiązania do polskiej historii: wozy bojowe na zaśnieżonych ulicach, barykady na rogatkach, ważna rola policji w życiu publicznym, generalnie urban warfare. Zgrabnie rzecz ujmując, koleś szykuje dla Gotham taką intrygę, że Osama choćby 100 lat w swojej luksusowej rezydencji siedział, to by takiej nie wymyślił. Cała fabuła kręci się zatem znowu wokół skomplikowanego i wielowarstwowego planu złego kolesia – tak złożonego, że gubiącego wszelkie resztki realizmu, ale to nie szkodzi, jak już pisałem wyżej.

Ścigaja się

Jednak Bane to jedno, ale głównym bohaterem filmu jest teoretycznie jego bohater tytułowy. W tym przypadku pojawia się tu motyw podobny jak w wielu innych cyklach, a w Batmanie w szczególności: nasz podstarzały heros upada maksymalnie, i fizycznie, i materialnie, ale oczywiście nie duchowo. Stoczony na dno i odarty z wszech atrybutów Batman musi powoli wspinać się (dosłownie) z powrotem, aby powstać i pokazać złym, gdzie raki zimują. Bruce Wayne w ogóle odbywa w filmie co chwila podróż w górę i w dół, i jak to z Batmanem bywa – nigdy nie osiąga szczytów swojej dawnej świetności, ani choćby świętego spokoju. Film korzysta ze znanej prawdy, że dla Batmana, jak dla mało którego komiksowego superherosa, walka ze złem to naprawdę ciężki kawałek chleba i każdy triumf rodzi tylko kolejny dramat. No ale jak się człowiek uważa za strażnika miasta takiego jak Gotham, trzeba się liczyć z dobrodziejstwem inwentarza.

Pojedynek w śnieżku

Co ciekawe, samego Batmana jest w filmie dość mało, co w sumie wychodzi na dobre, gdyż nie wiem czemu, ale Christian Bale w tym odcinku wypada… bardzo dziwnie. Nie wiem, czy koleś się zestarzał, czy schudł, czy to zamierzony efekt, że znużony życiem Wayne ponownie zakłada kostium – dość powiedzieć, że w swoim klasycznym stroju gość wygląda nieco jak autoparodia. Tak więc w tej części Bale oddaje raczej pałeczkę postaciom drugoplanowym – dwójce przeciwników oraz Blake’owi (Joseph Gordon-Levitt) – młodemu szkiełowi w służbie Gordona. Może się wręcz wydawać, że to bardziej Blake, który jest motorem fabuły i zalicza chyba najdłuższy czas antenowy, jest głównym bohaterem filmu. Gdyby nie mesjanistyczna i nadrzędna rola Batmana „Gotham to ja” faktycznie mogłoby tak być.

Hard party

Czy TDKR jest lepszy od TDK? Trudno powiedzieć. Oglądając po latach TDK odnosi się wrażenie, że film jest co najmniej o pół godziny i jeden zwrot akcji za długi, ale to samo można powiedzieć o TDKR – zwłaszcza, że wiemy już dokładnie czego się spodziewać. Film jest niestety przewidywalny do bólu i dość wcześnie można sobie rozpracować wszystkie zaskoczki, które czekają nas na koniec – i to jest niewątpliwie słabość trzeciej części w stosunku do drugiej. Inny mankament to brak upadłego aktora w roli drugoplanowej, co do tej pory było normą w Batmanach Nolana. Mamy za to całkiem słuszną plejadę serialowych gwiazdek, które przewijają się epizodycznie przez ekran, nie zawsze sensownie, zresztą. Zgodnie z regułą zataczanego kręgu, w filmie pojawiają się gościnnie postacie z poprzednich części, aczkolwiek widać tu pewne istotne braki.

The Dark Knight Rises, mimo niefortunnego tytułu, bardzo mi się podobał, z którym to stwierdzeniem pewnie wielu się nie zgodzi. Był bardziej spójny i skoncentrowany niż TDK, a jednak zabrakło w nim tej jokerowskiej iskry, która powodowała, że poprzedni film po prostu eksplodował dramatyczną epą. „Stary Batman” jest świetny, Bane jest świetny, młody policaj jest świetny, zamknięcie sagi też niezłe – a jednak czegoś brakuje. Może jednak, parafrazując posła Tomaszewskiego, lepiej skończyć sagę minutę za szybko, niż godzinę za późno. I tak daje radę.

Ocena (1-5):
Design świata:
5
Zmęczenie życiem: 5
Prawda smoleńska: 5
Hymn Enrico Palazzo: 1
Fajność: 5

Cytat: So that’s what it’s like.

Ciekawostka przyrodnicza: Dla złaknionych PRAWDZIWEGO Bane’a:

Written by: Commander John J. Adams

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

20 Komentarze(y) na The Dark Kight Rises

  1. Zapomniałem już jak bardzo złym filmem był "Batman & Robin" – "dzięki" za przypomnienie ;]

  2. Kupiłem właśnie edycję specjalną 2DVD z polskim dubbingiem. Warte każdych pieniędzy, a kosztuje tylko 29.

  3. O kur*wa, jedne fragmenty jakie widziałem były w recenzji Nostalgia Critica. Seans tego na trzeźwo musi boleć 😉

    A co do meritum – recka jak i film podobały mi się. Ciekawe czy wiadoma scena była nawiazaniem do kultowej:
    [url]http://humormood.com/wp-content/uploads/2012/05/batman-bomb-run-o.gif[/url]

  4. @JJ
    Chodzi o tę zremasterowaną, co wyszło całe pudło Burton-Schumacher? Jak dodatki, nerdgazm czy bieda?

  5. no muszę w końcu dać głos tutaj. bo się nie zgadzam z oceną. jedne filmy są brane pod lupę i punktuje się każdy mikro błąd, inne są traktowane jak święte krowy i wybacza się wszystko. ja zasnąłem na tym Batmanie.

  6. @KRL – to kwestia tego, czy film się podobał, czy nie. Batman mimo głupotek wchodził gładko. W Prometeuszu głupotki wkurzały i generalnie uczucie po wyjściu z kina było WTF, więc w recce trzeba się było nad nim popastwić.

  7. Czuję się trochę Sheldon z Big Bang Theory, bo nie potrafię rozgryźć czy to sarkazm ze strony Commandor'a czy on tak naprawdę 😐 (Chodzi mi o ta fascynację Bane'em z [i]Batman&Robin[/i])

  8. @Up
    To chyba pytanie retoryczne 🙂

    A sam film: podobał mi się bardzo, nawet jeżeli momentami Nolan przeginał, co odejmowało klasy wzdględem TDK. Bane jak dla mnie nie dorastal do pięt Jokerowi i pieprzył głupoty. Chociaż zdołał zaszczuć Gotham jeszcze bardziej co mi się zajebiście podobało.

    Tak na marginesie: (SPOILER) czy ta atomówka odpalona na morzu nie powinna zakończyć się tsunami ? Wiem, że to jedna z tych głupotek, na które powinno przymknąć się oko, ale mimo wszystko męczyło mnie to.

    @M Też miałem takie skojarzenie przy akcji z bombą 😀

    Co do fragmentu z B&R to chyba dobrze mi z tym, że znajomość z poprzednimi Batmanami zakończyłem po filmach Burtona i niecałej połowie Forevera.

  9. Mi się również bardzo podobało , jakiś czas temu odświeżyłem sobie poprzednie części na BD i u góry został wybrany kapitalny fragment po którym nie sposób nie docenić roboty Nolana hehe 🙂 A tak odnośnie wytykania (moim zdaniem na siłę) przez niektórych praktycznie każdej nieścisłości w tym filmie , nawet nie chce myśleć jakby dziś zostały potraktowane moje kulty z dzieciństwa
    http://www.youtube.com/watch?v=daPEgVT_4aM 😀
    Edit ; Przed chwilą ujrzałem ankietę po prawej i stanowczo domagam się uwzględnienia w niej Montezumy 🙂 Jak żyć heh ?

  10. TDKR jest średniakiem. W filmie prawie nie ma Batmana, chyba każdy (Alfred, Selina, Blake, Fox, Gordon, Wayne w cywilu, Bane, Tate) ma więcej czasu antenowego niż Batman. Wielki evil plot Bane'a nie robi sensu, a jego głos brzmi jak słaby dubbing, albo voiceover, zupełnie nie jest wmiksowany w tło, a bełkot Batmana chyba jeszcze bardziej zabawny niż ostatnio. Film jest za długi, chce być za fajny, a ma w sobie taką ilość bzdurek, niedorzeczności, że im dłużej nad nim myśleć, tym gorzej dla niego, a już w kinie na gorąco miejscami łapałem się za głowę. I ewidentnie nie mogli się zdecydować czy dalej robimy Batmana na serio i realistycznie, czy odpuszczamy.
    Jeśli chodzi o zalety, bo nie jest to film bez zalet, na uwagę zasługują przyjemne nawiązania, smaczki, camea, parę ciekawych scen, pozytywnie zaskoczyła mnie Catwoman, którą, nie bez słuszności, Internet nazwał Jar-Jarem tego filmu, ale wypada lepiej niż się obawiałem. Czas na szybki reboot w stylu dark, gdzie Batman to stwór w cieniu, postrach bandytów, miejska legenda a nie drugi Iron-man czy G.I. Joe.

  11. @Badus
    Tak, wersja remasterowana z boxa. Dodatków nie widziałem jeszcze, ale na pudełku stoi:
    – komentarz reżysera (nie mogę się doczekać)
    – wycięta scena "Dawna miłość Alfreda"
    – galeria reportaży na różne tematy
    – teledyski

    Generalnie extrasy nieadekwatne do zasadniczego dzieła.

  12. @JJA
    To kiedy recka B&R? 😀

  13. Nie wiem, czy dysponuję dostatecznie lekkim piórem by sprostać temu dziełu…

  14. @JJA
    Uprzejmie proszę o recki wszystkich zaległych Bat-filmów, z naciskiem właśnie na B&R 😉

  15. [quote]Inny mankament to brak upadłego aktora w roli drugoplanowej, co do tej pory było normą w Batmanach Nolana. [/quote]
    W sumie nie wiem, czy upadły, ale William Devane w roli prezydenta USA kwalifikuje się chyba do miana odkopanego dziadka.

  16. Bez przesady, koleś ma duży serialowy staż prezydencki, poza tym gdzie mu do kultu Hauera i Robertsa.

  17. Jak Devane'a zobaczyłem, to miałem nadzieję, że będzie miał trochę większą rolę, żeby wypełnić buty Hauera i Robertsa. Bo tak to poza głównymi postaciami prawie same nieznane ryje.
    sam film podobał mi się, mimo tego, że bałachowaty. Nie jest to TDK, ale daje radę.
    W tym wcześniejszym fajniejsze było to zaszczucie miasta, bo chociaż na mniejszą skalę, to realizmem i nawiązaniami do prawdziwego świata grało na nastrojach społecznych.
    Bane może być, choć bez rewelacji. Tylko jego głos irytował.
    Inny enemy, choć fajnie, ze się pojawia, jest słabo napisaną postacią i dość nielogiczną. Za to Catwoman bardzo na plus. I od biedy ten kostium ujdzie, szczególnie, że te kocie uszy mają realne zastosowanie.
    A teraz uwaga, bo [b]SPOILER[/b]. W Batman Begins, oprócz kilku różnych mankamentów, na minus zaliczyłem dwie rzeczy: zamianę wyjścia do kina na [i]The Mark of Zorro[/i] na operę i wejście do jaskini poprzez odegranie jakiejś melodyjki. To pierwsze, chociaż fabularnie uzasadnione, pozbawiało postać Batmana pewnej cechy. Mianowicie jest to gdzieś w głębi ukryte dziecko, które chce być jak Zorro. A co do jaskini, to wg kanonu, Batman ustawia na zegarze godzinę śmierci rodziców i wtedy otwiera się przejście. Wg mnie dużo lepsze niż trick z pianinem.
    Te błędy za każdym razem rażą mój nerdyzm.
    I w TDKR też jest coś takiego. mianowicie (i tu ten spoiler), scena, kiedy Bane łamie Batmana. Kurde, Nolan, to mogła być najbardziej kultowa scena tej dekady. A wyszło, że go po prostu kopnął, bez jakieś strasznej pary i w sumie cześć widzów nawet nie zajarzyła, że to go ma sparaliżować. Trochę dramatyzmu w tej scenie, nawiązanie do kultowej okładki i ew. chrzęst kości i całe kino by z rozdziawionymi japami siedziało.
    No a druga rzecz, to debilny tytuł. Czy oni naprawdę myśleli, że ludzie się nie połapią, że to kontynuacja TDK, jak inaczej nazwą film? Przecież mieli genialny tytuł podany na tacy: Knightfall.
    Ech. Ale i tak pójdę drugi raz do kina 😛

  18. Zupełnie nie mam pojęcia, jak się gacek wykurował po komiksowym złamaniu kręgosłupa, ale być może usiłując trzymać się w miarę realistycznej koncepcji Nolan bał się połamać go tak bardzo – w rezultacie ten nieszczęsny dysk. Nie wiem, nie znam się, gdybam.

  19. Za mało Batmana w Batmanie!

  20. Trochę hejtowania w podcaście Masa Kultury… ale z argumentami 🙂

    [url]http://obywatelhd.pl/index.php/2012/08/13/masa-kultury-17-the-dark-knight-rises/[/url]

Dodaj komentarz