Hobbit i jego 48 fps!!!

Uuu, Bilbo, to ja, Sauron!

Jak wiadomo, Peter Jackson postanowił rzucić wyzywanie niemal wiekowej tradycji 24 klatek na sekundę kręcąc Hobbita w zdumiewających 48 klatkach. Zabieg ten, oprócz „unaturalnienia” dzieła miał skutkować mniejszym zmęczeniem oczu przy oglądaniu filmu 3D.

Po ostatnim pokazie pierwszych fragmentów filmu w 48 fps na CinemaConie w Las Veags wychodzi na to, ze 48 fps będzie podobnym gwałtem na kinie jak 3D. Internecik zawrzał nieco i ciężko znaleźć choćby jedną pozytywną opinię o nowej technologii.

Widzowie pokazu uznali, że film wali na maksa sztucznością – nie przypomina filmu, a reportaż z planu. Przywodzi na myśli starego Doctora Who i Ja, Klaudiusz – i generalnie teatr telewizji lub produkcje TV lat ’70. Film ma stracić całą swoją „kinowość” na rzecz telewizyjno-reportażowego wyglądu. Zero motion blura. Ponoć ludzie nie byli pewni czy oglądają fragment filmu, czy kręcony na video making of.

Zaleta owszem jest taka, że 3D wchodzi w ten sposób lepiej. No ale to jakby leczyć katar odcinając głowę.

Może to oczywiście tylko moje narzekanie starego dziada, który sam nie widział, ale już odgórnie dyskwalifikuje każdą nowinkę techniczną. Może faktycznie, jak twierdzą nielicznie odbiorcy, „trzeba się po prostu przyzwyczaić” i za 10 lat będę sam się śmiał z tej swojej krytyki. Zobaczy się.

Inne podobne hity technologiczne – tutaj.

Komenty FB

komentarzy

Komercha

7 Komentarze(y) na Hobbit i jego 48 fps!!!

  1. Mnie osobiście nienaturalne blurowanie niektórych scen w kinie od dawien dawna po prostu wkurza. Poczekamy, zobaczymy.

    On an unrelated note: polecam wszystkim rzucić okiem na ten klip promocyjny nowej firmy: http://www.youtube.com/watch?v=7fYYPN0BdBw&feature=youtu.be

    Wygląda jak viral Prometeusza, z tym że jest naprawdę 🙂 Na mnie robi wrażenie 🙂

  2. aaaach, nie zgadzam się..
    Już mnie wkurzyło jak na wiodącej było"Hobbit w 48 klatkach nie zachwyca specjalistów z branży" gdzie ci specjaliści opisują potem tę technologie jak jaskiniowiec samochód.
    Akurat 48 klatek to faktycznie jest krok do przodu. Teraz się po prostu kojarzy z filmikami z planu i operami mydlanymi i dlatego piszą, że Hobbit bardziej je przypomina niż film kinowy, bo przecież o samych efektach piszą już, że wyglądają bardziej realistycznie.
    Moim zdaniem to wreszcie jakiś krok do przodu.

  3. nie widziałem jeszcze, ale podobną "sztucznością" waliły ostatnie filmy Manna i ogólnie wszystko, co na nowych telewizorach się puści. i tak jak lubię narzekać, tak muszę przyznać, że z czasem się do tego przyzwyczaiłem i nawet jak oglądałem ostatni [i]Collateral[/i] w HD to mi podobało mi się.
    niemniej 3D to dla mnie wciąż zbędne efekciarstwo.

  4. IMO – Hobbit to nie jest typ filmu od którego rewolucja 48 powinna się rozpocząć.

    To troszeczkę tak jakby bracia Lumiere 28 grudnia 1895 zamiast pokazu "Wyjścia robotników…" urządzili projekcję "Czasu apokalipsy".

    Cameron przez dłuższy czas testował 3D. Wtedy też IMAX roił się od małozobowiązujących dokumentów.

    Jeżeli chodzi o 48 w pełnym metrażu to wszystko powinno się rozpocząć od filmów fabularnych, które w swoją formę mają wpisaną strukturę reportażową albo pseudo-reportażową np. Black Hawk Down albo Any Given Sunday.

  5. Właśnie żem przeczytał że Cameron będzie kręcił nowego Avatara w 60, a nie 48 klatkach więc dopiero się zacznie jęczenie:)

  6. Dobra wiadomość!
    Czy to oznacza, że Pirania 3DDD będzie w 72 klatkach?

  7. Jestem pewien, że Hobbit w technologii DVDRipXvidAC3 (itp itd) będzie wyglądać jak należy.

Dodaj komentarz