Conan: The Cimmerian

Na Croma! W tygodniu hyboryjskim, w dziale Amiga Finest powinno się roić od Conanowskich tytułów. Przy każdym z nich posoka winna lać się gęsto, odcięte kończyny wesoło fruwać po ekranie a niżej podpisany autor niczym najlepszy narrator powinien przybliżać klechdy z dalekiej Cymmerii, Vanaheim czy Nemedii. Tymczasem Era Hyboryjska na 8 i 16 bitach nie była rozpieszczana. Co więcej, została raczej totalnie zlana.

Jedynym Conanowskim tytułem, który pojawił się na Amidze był Conan: The Cimmerian. Ukazał się za sprawą ekipy Synergistic Software, Inc oraz wydawcy Virgin Games w roku 1991. Bieda była taka, że od czasów 8-bitowego Conan: Hall of Volta (1984) był to dopiero drugi, na rynku, tytuł o barbarzyńcy z Cymmerii. Szczęście, że Conan: The Cimmerian był grą niezłą, choć szału nie było.

Na temat kanoniczności fabuły niechaj się lepiej wypowie redaktor ZP i znawca Ery Hyboryjskiej: Lord New Age, ja nie jestem przekonany czy motyw spokojnie żyjącego, wraz z żoną, w wiosce Irskuld kowala Conana ma sens. Tak czy inaczej, pewnego sądnego dnia wioskę najeżdża Toth Amon, który wraz ze swoją wesołą gromadą rzeza wieśniaków a nieprzytomnego Conana pozostawia krukom. Po niemiłym przebudzeniu, przy zwłokach żony Conan poprzysięga zemstę i wyrusza ku miastu Shadizar ubić Toth Amona.

Rozgrywka podzielona była na trzy części. Pierwszą z nich była mapa Hyperborei gdzie podróżowaliśmy od miasta do miasta, przy okazji badając i odkrywając magiczne sprawy, ukryte lokacje i etc. Po dotarciu do miasta zaczynał się drugi etap zabawy polegający na eksploracji miasta, szukaniu sklepów, świątyń, włamach, poznawaniu npców i w razie konieczności zabijaniu ich. Sama napierdalanka to klasyk: Conan z lewej, wróg z prawej, przeżyć może tylko jeden.

Jak na rok 1991 Conan: The Cimmerian był tytułem niemal ambitnym. Łączył w sobie przygodę, akcję i elementy rpg. To ostatnie to m.in. questy, gromadzenie stuffu (ograniczone do 20 przedmiotów w inventory) oraz dialogi z npcami. Niestety w parze z oryginalnością nie poszła muza i grywalność. Dotarcie i ubicie Toth Amona wymagało dużo czasu i cierpliwości a powtarzalność zabawy po jakimś czasie zaczynała nudzić. Walka była mało urozmaicona, niemal prosta i tylko kilku bossów mogło sprawić problem. Irytowało również wachlowanie dyskietkami.

Conan: The Cimmerian po latach nie budzi emocji jak inne amigowe klasyki. Ot porządna, ale i przeciętna gra na 4 dyskietkach. Przy ogromie innych tytułów łatwa do przeoczenia czy odłożenia po kilku godzinach do pudełka.

 

Intro PC:

 

Gameplay PC:

Komenty FB

komentarzy

Komercha

2 Komentarze(y) na Conan: The Cimmerian

  1. (C)onan właśnie na Polsacie się zaczyna!
    Na Croma.

Dodaj komentarz