Shadow of the Beast

Od czasu ostatniego artykułu z serii Atari Finest minęło dobre kilkanaście miesięcy. Zakładam, że w tym czasie wszyscy zainteresowani ponownie zaliczyli setkę klasyków z Atarynki i nerwowo czekają na nowe tytuły. Panie i Panowie, zapraszam do nowego cyklu: Amiga Finest!

Amiga 500 (obok 8-bitowego Atari) to prawdopodobnie najlepsza zabawka świata. Komputer osobisty, platforma do grania, OS dawnych kablówek – dla wielu nowożytnych dziadów fandomowych była esencją rozrywki i niebywałym skokiem technologicznym/growym. Ponadto do Polski trafiła dość późno, tak więc wizyta na niedzielnej giełdzie po kupnie sprzętu, posmakowanie growej klęski urodzaju, przyprawić mogła o zawrót głowy. Mnogość tytułów utrwaliła pewne schematy. Wystarczy popatrzeć z jakim entuzjazmem gracze podchodzą dzisiaj do takich gier jak Shadow Complex, Braid, Shank czy rimejków Małpiej Wyspy – emocje i sentyment, a drzewiej takie tytuły były chlebem powszednim. W cyklu odłożę amigowy techno bełkot na bok i skupię się wyłącznie na setce najlepszych tytułów. Wybranych jak na sajt przystało, snobistycznie i czysto subiektywnie.

Nie było rozterek od czego zacząć – moim pierwszym (jak chyba prawie każdego – Cmdr JJA) tytułem na Amigę i wciąż jednym z najlepszych ever był Shadow of the Beast boskiego Psygnosis. Z szacunku dla serii niniejszy pilot Amiga Finest dotyczyć będzie wyłącznie części pierwszej, pozostałe pojawią się w osobnym odcinku.

Shadow of the Beast pojawiło się w roku 1989 i z marszu gwałciło wszystkie zmysły. Muza Davida Whittakera porywała słuchacza ku neverlandii i rzucała nieprzytomnego u stóp bogów czterokanałowego dźwięku stereo. Fantastycznie z muzą komponowała się załączona niżej okładka Rogera Deana, kolorowa grafika i aż do 12! ruchomych planów (które przypomnijmy nowością były w erze Moon Patrola).

Kidsy narzekają, że giera była trudna – chyba nie grali w część drugą. Zręczny nerd radził sobie świetnie rozpylając wrogów celnym ciosem pięścią czy okazjonalnym fajerballem. Czy skończyłem Bestię? Nie pamiętam. Każdy może spróbować nawet dzisiaj – pod tym linkiem znajdziecie execa, wystarczy ściągnąć i odpalić.

Słowo o fabule: tytułową Bestią był niegdyś człowiek – niejaki Aarbron – zamieniony przez plugawą magię czarownika Maletotha w potwora. Po odzyskaniu pamięci nasz bohater rusza dziarsko rozprawić się raz na zawsze z Maletothem. Zemsta rozkoszą bogów, lecz biedak nie był świadom, iż Psygnosis miast zezwolić mu ubić plugawca zafunduje graczom jeszcze dwa sequele.

W krajach cywilizowanych gra kosztowała 35 funtów, co chyba nawet dzisiaj jest ceną astronomiczną! Na Matejki nieco mniej (w Szczecinie niemało – 20 tys. – Cmdr JJA), ale ludzie – do niektórych oryginalnych boxów dorzucano t-shirta, który dzisiaj pewnikiem o kult się ociera (lub przepocony kosztuje grosze na Ebayu). I porządkowo: poza Amigą powstały porty na ZX Spectrum(!), C64, Atari ST (kiepski) i ówczesne konsole. Gra powróciła jeszcze w jednym z tajnych leveli Lemmingów nazwanym „A Beast of a Level” (nie zapominajmy o niezłej próbie konwersji na małe Atari – Cmdr JJA). Dodajmy, że szczęśliwi posiadacze 1MB RAM mogli grać komfortowo bez zmieniania dyskietek w trakcie.

Tyle o Cieniu Bestii, prawdziwie dorosłej platformówce, która niejednemu sformatowała umysł. Odpalcie któryś z załączonych klipów – po pierwszych nutach wracają wspomnienia. Można było nie skończyć Bestii, można było kląć ile wlezie i mozolnie przedzierać się do końca, jednak tytuł ten na zawsze zawłaszczył jakiś fragment nerdowskiego jestestwa. Dodajmy, że soundtrack ze wszystkich trzech części wyszedł parę lat temu w „dorosłej” aranżacji na CD.

 

Oryginalny soundtrack:

 

Gameplay:

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

32 Komentarze(y) na Shadow of the Beast

  1. Mam nadzieje ze juz sciagnales i grasz!

  2. Zaraz po tym jak odpalisz MOHAA:P

  3. A już mysłałem że moje życzenie na 2010 się nie spełni.

    Poczynaj garret.

    Moją pierwszą pozycją po nabyciu Amigi (przedtem miałem ATARI) było North & South.

    Z SotB najbardziej utkwiła mi właśnie muza!

  4. Wydłubane gałki oczne, ach, jakże wspaniałe widziane duszą smarka!

  5. WOW Garret! Co za news! Made my day! Niech Ci Boziuchna w dzieciach wynagrodzi! 😉

    ps. JJA – w pedeciaku i na slonku giery byly po 15tys ! (moze w Amisofcie przeplacalas 😉 )

  6. Boziuchna to mu raczej te dzieci jakieś ułomne zrobi za dzisiejszą prowokację 🙂

  7. @Netzwerk – 10 tys. za dyskietkę, czyli za Beasta 20 🙂

  8. Te cyce z Jezusem w tle, tak jakoś rzucają się w oczy 😉

  9. Woo Hoo !! 10k za dyskietkę – pamiętam tą cenę do dziś. A SoTB mnie zmiażdzył, wcześniej myślałem, że NES ma super grafikę i dzwięk.

  10. To juz raczej newscool taki 96 rok – Zreszta za zelazna brama z 95 roku byla fajniejsza ;p

  11. Uehh w tym dziale niestety się nie poudzielam, ja przesiadłem się z Commodore na PC 386 od razu i niestety ominęło mnie to 😐
    Jednak dla mnie kwintesencją Amigi były 2 gry, mianowicie Lotus i… Mortal Kombat!! Całymi dniami wysłuchiwałem opowieści o fatalitach, a w Lotusa wgapiałem się podczas wizyt na giełdzie komputerowej w celu nabycia "legalnego" oprogramowania 😀

  12. Ja pierdole co za news. Rozmasakranamaksa. Nic to. Moja pierwsza skonczona gra na amisie byl Dungeon Master i jak sie nie pojawi to w niedlugim czasie to bedziem sie gniewac. Potem moze byc MightandMagic2 i EyeoftheBeholder. Obowiazkowo Wydma1&2. Speedball2, Syndykat, Wings, Lemingi, Mieso Armatnie, Obcy, Civka (nad ktora spedzilem 2 miesiace zycia, nie tyle co nad obecna ktora co najwyzej kilka wieczorow jest mi w stanie zagospodarowac), Elita, Elwira, Indiana, MalpiaWyspa i caly cykl dot Krynnu i Forgotten Realms. O rany , wywolas WilczyGłod z lasu.

  13. @horror – dzięki za przypomnienie tych tytułów. Aż sie łezka zakręciła. Ja jeszcze pamietam że pykałem w Settlers (największy wypas to podzielony ekran i dwie myszki) i Sensible Soccer.

  14. Z czego polowa dyskietek horrora zapewne przeleciala przez moje lapy bo jestesmy z jednej malej dzielnicy 😉

  15. @horror: i jeszcze Beneath a Steel Sky. 🙂

  16. Ze wspólnej rozrywki to oczywiście rządził Alien Breed 2

    Z latających Wing Commander

    Platformowych Walker

    Strategicznych MEGA-LO-MANIA

    A dorośli wielbiciele PacMan klonów kochali Bomb X'a 🙂

  17. A Dreamweb? Jedna z mroczniejszych gierek ever…

  18. I git. Będzie o czym nerdzić w kolejne poniedziałki.

  19. Komandor musi wyciagnac swoja kolekcje dyskietek i nie bedzie problemu z materialem na kolejne odcinki. Ja pierdykam , Garret wyciagnales ultra zajebisty temat na swiatlo dzienne. Mozna w sumie bez konca wymieniac tytuly i wciaz cos nowego sie przypomni. Dreamweb bdb. Wing Commander od razu przypomnial mi o Supremacji, Milenium i Reunion. Kurde Bladź to były fajne gry 🙂

  20. Horror – z kosmicznych strategii wymiatał na maxa jeszcze Deuteros (sequel Millennium 2.2). Było też Moonbase, ale nie grałem w niego za bardzo. No i genialne Full Metal Planet. No i Battle Isle. No i Historyline.

  21. Dziwnym jest, że nikt o Moonstone jeszcze nie napomknął.

  22. No i Moonstone… 🙂

  23. A polski Legion? Grał ktoś? 😛

  24. Czy ktos ma muzyke z HistoryLine – ten motyw byl po prostu genialny, tak dopasowany do klimatu gry jak malo ktory. Przypomnial mi sie Ishar jeszcze no i Dogs of War – tobylo cos.

    @JJA- zapomnialem calkowicie o Deuterosie i Moonbasie. Czy ktos pamieta jak sie nazywala taka giera z grafikami Giggera – co jej przejsc nie moglem?

  25. Darkseed. Po tylu propozycjach prędzej umre zanim wybiorę kolejny tytul.

  26. @Garret – dokladnie 🙂

Dodaj komentarz