[REC]2

Tytuł: [REC]2
Produkcja: Hiszpania, 2009
Gatunek: Kamerka
Dyrekcja: Jacyś Hiszpanie
Za udział wzięli: Jacyś Hiszpanie
O co chodzi: Zombie w Barcelonie ujawniają swoją prawdziwą naturę SWATowi.

Nie puszczaj tego, bo cię
złośliwe demony zjedzą!

Jakie to jest: [REC] było czad, co tu dużo gadać. Film ten udowodnił, że w oklepanym temacie zombies można jeszcze sporo powiedzieć, zwłaszcza w połączeniu z nowatorską natenczas konwencją kamerkową. Jedynka potrafiła solidnie przestraszyć, miała fajne postacie i pełną napięcia akcję kręcącą się wokół jednej lokalizacji. Nie dziwota zatem, że zrobili dwójkę. Niestety, na swoje i nasze nieszczęście popadli w swoistą odmianę syndromu Transformers 2 – czyli więcej, dziwniej, głupiej.

Dwójka odbywa się w popularny sposób bezpośrednio zaraz po wydarzeniach z części pierwszej. Tym razem wzorem „Opposing Force” obserwujemy akcję z punktu widzenia mizernej czteroosobowej ekipy SWATersów, którzy eskortują do wnętrza skażonego budynku jegomościa podającego się za inspektora hiszpańskiej wersji Sanepidu. Sam ten motyw jeszcze jest do przyjęcia – problematyczne staje się dopiero wyjaśnianie całego zjawiska zombizmu.

O ile pamiętacie z jedynki, zombich badał tam nawiedzony agent Watykanu doszukując się w nich wirusa opętania. Ten motyw niestety jest tu rozdmuchany do granic możliwości, a sam film szybko zaczyna się obracać wokół motywów nadprzyrodzonych z różańcami i krucyfiksami w roli głównej. Dodam, że nadal dotyczy zombies.

No właśnie.

Dopraszasz się, koleś

Rozumiem, że panowie chcieli wymyśleć coś nowego, ale czy to na pewno nowatroski kierunek dla zombie filmu, czy wydumana na siłę ślepa uliczka? Pod koniec zjawiska zaczarowane przyjmują już taką skalę, że film po prostu ciężko się ogląda, a widz czuje dyskomfort, że zaczyna gubić reguły rządzące logiką akcji – a co za tym idzie, szybko tracimy zainteresowanie, zakładając, że i tak „wszystko może się wydarzyć, więc nie ma się czym przejmować”. Krótko mówiąc, [REC]2 jest co najmniej dwa razy za bardzo przekombinowany. O ostatniej scenie nie wspomnę, bo popada ona wręcz w ciężką autoparodię.

Nie oznacza to, że film jest wybitnie zły. Warto oddać Hiszpanom, że próbowali oprzeć się na sprawdzonej formule jednocześnie nie serwując widzowi powtórki tego samego. W dość naturalny sposób dodali do istniejącego budynku nowe lokalizacje (mam duży respekt dla metrażu mieszkań w kamienicach w Barcelonie). Świetnie dobrane efekty dźwiękowe zastępują muzyczny soundtrack zgrywając się momentami wręcz w swoisty podkład. Nie zabrakło też długich ujęć i innych nietypowych zabaw z kamerą – fajnym motywem jest moment doomowego FPP, czy wmiksowanie obrazów z aliensowych minicamów SWATersów, tudzież przełączenie filmu w pewnym momencie na inną kamerę drugiej ekipy, która równolegle penetruje budynek. Warto też oddać szacun za wierne odtworzenie scenografii jedynki i płynne sklejenie obu obrazów.

Zastosowanie światła kontrowego

Film też zbyt mocno dryfuje w stronę hollywoodzkiego mainstreamu: poznaczony bliznami bohater prezentuje się jakby urwał się z innej, znacznie niebezpieczniejszej przygody, a niektóre postacie wyglądają na wyjęte prosto z Resident Evil. Zamiast prostej misji „ucieczka” która w jedynce oglądana z oczu bohaterów trzymała nas w mega napięciu przy przechodzeniu w kolejne lokacje, tutaj mamy debilną misję ze sztucznym ograniczeniem nie pozwalającym po prostu wyjść z nawiedzonej chaty. Dodam przy tej okazji, że nasi SWATersi to jakieś leśne dziadki i dupy wołowe i aż cud bierze, że średni czas przeżycia jest dla nich aż tak długi. Warto natomiast oddać salut dzieciakom stanowiącym drugą ekipę z kamerą – naprawdę są to jedne z lepszych dzieciakowych ról jakie pamiętam – zwłaszcza jeden motyw, zapewne domyślicie się który, oglądając.

[REC]2 jest więc mocnym pomieszaniem koncepcyjnym – bardzo niewiele zostaje w nim z zombie-filmu; prawie nie ma motywu gryzienia ofiar, nie mówiąc o ich zarażaniu. Klasyczne zagrożenie ze strony undeadów zostaje zastąpione paranormalnymi blubrami, które w tej formule niestety nie mają takiej mocy straszącej. Mamy kilka momentów przebłysku, jak np. nowatorskie wykorzystanie petardy, ale to tylko wspomnienie po epie jedynki. Tak więc niestety nasi panowie reżyserowie to póki co gwiazdy jednego filmu, które niespecjalnie potrafiły powtórzyć sukces. Boje się już myśleć o trójce.

Ocena (1-5):
Zombies: 2
SWAT: 2
Klimat: 4
Fajność: 3

Cytat: ¡Arriba! ¡Arriba!

Ciekawostka przyrodnicza: Niezła znieczulica musi panować w Hiszpanii, skoro pan agent trzymał na poddaszu niezłą menażerię obiektów do eksperymentów, których nikt nigdy nawet nie usłyszał.

Written by: Commander John J. Adams

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

1 Komentarz na [REC]2

  1. Commandor ma rację. Film jest przekombinowany, na moje szczęście choć przez 3/4 filmu z bólami przeżywałem fakt że w film wpleciono motywy paranormalne, o tyle pod koniec zdołałem się do tego jakoś przyzwyczaić i nawet mi się film podobał…jak już sobie głupoty wytłumaczyłem w główce…gorszy niz 1 ofkors.

Dodaj komentarz