Classic SF Vol. 50

Tytuł: The Hidden/W ukryciu
Produkcja: USA, 1987
Gatunek: Horror
Dyrekcja: Jack Sholder
Za udział wzięli: Agent Cooper, Cmdr. Ivanona
O co chodzi: Ufoludek żyje wśród nas

Iwanowa, lutuj!

Jakie to jest: Ponura rzeczywistość ogromnych miast zawsze intrygowała reżyserów – tak jest i tym razem. Miasto Aniołów – niepokojone tajemniczymi wypadkami. Oto bowiem przeciętni mieszkańcy, którzy nigdy wcześniej nie byli karani i nie wykazywali skłonności przestępczych nagle stają się mistrzami w przestępczym rzemiośle, z dnia na dzień zostają bezwzględnymi mordercami, złodziejami, terrorystami.

Do sprawy rozwikłania zagadki nagłych zmian osobowości zostają przydzieleni Tom Beck (Michael Nouri) i agent FBI Lloyd Gallagher (Kyle MacLachlan) – słowem klasyczny sprawdzony team głównych bohaterów filmów sensacyjnych. Wkrótce trafiają oni na ślad winowajcy zdarzeń – przybysza z kosmosu. Niczym pasożyt przenosi się z ciała do ciała by móc egzystować i siać zamęt i zniszczenie, bardzo szybko potrafi przejąć kontrolę nad umysłem człowieka. Zabicie go nie jest jednak sprawą łatwą, jedyną szansą na zniszczenie obcego jest krótka chwila w której przenosi się on z jednego ciała do drugiego. Celem obcej istoty jest dotarcie do człowieka, który w niedalekiej przyszłości ma zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Film po pięciu latach doczekał się kontynuacji (Hidden II) wyreżyserowanej przez Setha Pinksera. Nie jest to jednak w żadnej mierze obraz dorównujący pierwowzorowi, nie posiada tej specyficznej „esencji stylistycznej” kina lat ’80, napięcia, akcji i co najważniejsze – przekonywującej gry aktorskiej.

Ocena (1-5):
Obcy w nas: 5
Dochodzenie: 5
Akcja: 5
Fajność: 5


Tytuł: Prince of Darkness/Książę Ciemności
Produkcja: USA, 1987
Gatunek: Horror
Dyrekcja: John Carpenter
Za udział wzięli: Donald Pleasence i inni
O co chodzi: Sejten cometh

Daj na zgodę

Jakie to jest: Pewien ksiądz (w tej roli znakomity Donald Pleasence) w małym katolickim kościółku gdzieś na przedmieściach Los Angeles porządkując piwniczki odkrywa stary cylindryczny pojemnik. Jest to zbiornik z zieloną, dziwnie zachowującą się cieczą. By wyjaśnić pochodzenie substancji ksiądz zwraca się o pomoc do profesora Howarda Biracka – on wraz ze swoimi studentami odkrywa przerażającą prawdę. Oto bowiem uśpiona postać czystego zła, syna Szatana, czeka na przebudzenie, by móc wraz z ojcem panować nad światem. Do niedawna zbiornikiem opiekowało się tajne Bractwo, jednak gdy ostatni z wtajemniczonych zmarł, zło zostało bez opieki.

Wydaje się, że opór jest bezcelowy, co rusz jesteśmy świadkami przemian kolejnych studentów w „zombie” plujące zieloną cieczą… Uroku walce dodają ciekawe zdjęcia, przyzwoite efekty specjalne (lustra to jest to!) – pełna horrorowa radość oglądania.

Ocena (1-5):
Zielono mi: 5
Atmosfera osaczenia: 5
Zombies: 5
Fajność: 5


Tytuł: Slipstream/Rzeka wichrów
Produkcja: USA, 1989
Gatunek: Ramota SF
Dyrekcja: Steven Lisberger
Za udział wzięli: Mark Hamill, Bill Paxton
O co chodzi: Gwiezdnowojenni łowcy nagród

Tu wstaw dowcip
o Gwiezdnych wojnach bądź Aliens

Jakie to jest: Niedaleka przyszłość, zmaltretowana planeta Ziemia krztusi się ostatkiem sił. Ludzkość winna zniszczeniom chroni się teraz w górach, skalnych mieszkaniach (wspaniałe zdjęcia – film był kręcony bowiem w Kapadocji). Ulubionym transportem mieszkańców są teraz szybowce i inne latające pojazdy.

Łowca nagród Matt (Bill Paxton) łapie pewnego przestępcę (Bob Peck) tuż przed nosem dwóch policjantów (MARK HAMILL, Kitty Aldridge), którzy znając wartość zbiega postanawiają teraz zapolować na łowcę. Przyjaźń, miłość, zdrada, przygoda – klimat lat ’80.

Producentem filmu był sam Gary Kurtz (gwiezdnowojenne nazwisko zobowiązuje).
Na soundtrack powstał nawet całkiem miły nowofalowy, wpadający w ucho przebój grupy Then Jerico „Big Area”, przewijający się w scenie pościgu. U nas Slipstream królował w wypożyczalniach VHS pod dumnym tytułem Rzeka wichrów.

Ocena (1-5):
Androidy śnią o elektrycznych owcach?: 5
Pościg: 5
Apokalipsa: 4
Fajność: 4

Written by: Paweł L.

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

5 Komentarze(y) na Classic SF Vol. 50

  1. "Hidden" w mojej wypożyczalni figurował jako "Ukryty".
    Warto dodać, że De Mono wykorzystało fragmenty w teledysku "Moje miasto nocą".
    [url]http://www.youtube.com/watch?v=6Z_8WKoZIno[/url]

    Ciekawe, czy dzisiaj jakiś zespól pozwoliłby sobie na takie pirackie praktyki 🙂

  2. W "Prince of Darkness/Książę Ciemności" nie wspomniał Szanowny recenzent o wybitnej roli Alice Cooper'a !!! 😉

    Slipstream/Rzeka wichrów – jak dla mnie chyba najlepsza rola Marka Hamill'a – niech moc będzie z nim 😉

  3. Książe Ciemności powala klimatem wiekszosć filmów
    na pewno załużył na większe uznanie niż to ma miejsce

  4. Też mam wrażenie, że PoD i Slipstream zostały tu odbębnione, a że to 50 wydanie, to tym bardziej wstyd 😛

  5. Damn! Cytując Piwnicę pod szaszłykami: " Ta nasza młodość…!";)

Dodaj komentarz