Naked Prey, The

Tytuł: The Naked Prey/Naga zdobycz
Produkcja: USA, 1966
Gatunek: Przygodowo-pościgowy
Dyrekcja: Cornel Wilde
Za udział wzięli: Reżyser i cała masa Afrykańczyków.
O co chodzi: Polowanie

Biegnie.

Jakie to jest: Dreszcz polowania – doznanie, dzięki któremu mężczyzna uzyskuje pełen kontakt ze swoją pierwotną naturą. Przyspieszony oddech, pot, ból mięśni. Żądza przetrwania pracuje uaktywniając nasze ukryte zdolności, dając jednocześnie satysfakcję z pełnego doznania naszej biologicznej natury.

Fabuły koncentrujące się na zmaganiach pozbawionego technologicznej przewagi człowieka w nieprzyjaznym środowisku, gdzie panują proste acz brutalne zasady, zawsze były dobrym materiałem na emocjonujący film. Długo by wymieniać, ale takie pozycje jak Predator, Rambo i Wybawienie są dobrym przykładem na atrakcyjność tego typu opowieści.

Połowa XIX w. – rozkwit europejskich imperiów. Proces kolonizacji kontynentu afrykańskiego dopiero się rozpoczyna. Ta sytuacja wykorzystywana jest przez licznych poszukiwaczy mocnych wrażeń, którzy zafascynowani dziewiczą przyrodą decydują się na wzięcie udziału w safari. Podczas jednej z takich wypraw sprawy się komplikują, ponieważ jej sponsor zabrania przewodnikowi opłacić przedstawicieli lokalnego plemienia. Ci postanawiają wziąć odwet i biorą do niewoli całą grupę. Ponieważ Przewodnik (Cornel Wilde) wykazał się manierami, wódz tubylców postanawia dać mu pewną szansę na ocalenie życia.

Tygrys i orangutan

Fabuła Nagiej zdobyczy nawiązuje do autentycznych wydarzeń, jakie rozegrały się w Ameryce Północnej na początku XIX w. W roku 1806 traperzy John Colter i John Potts wtargnęli na tereny łowieckie należące do plemienia Czarnych Stóp. Grupa Indian napadła na dwójkę obcych zabijając Pottsa i biorąc do niewoli jego towarzysza. Tubylcy długo radzili w jaki sposób pozbawić życia Coltera. Wojownicy chcieli na „bladej twarzy” doskonalić swoje łucznicze umiejętności, jednak ich wódz miał co do białego inne plany – rozkazał go rozebrać do „stroju Adama” i puścić wolno. Bezbronny i nagi Colter uciekał będąc żegnanym przez okrzyki wojenne wydobywające się z gardeł setek Indian. Rozpoczęło się polowanie – myśliwi ruszyli za swoją zwierzyną łowną. Biały traper, walcząc o życie biegł na złamanie karku. Okazało się, iż jest on szybszy i bardziej wytrzymały od prawie wszystkich myśliwych z plemienia Czarnych Stóp. Wyjątek stanowił jeden wojownik, który z włócznią w garści powoli doganiał swoją ofiarę. Colter spostrzegł, iż wojownik oddalił się od grupy co czyniło go łatwiejszym celem. Wykonał zwrot o 180 stopni, zaskakując przy tym ścigającego go Indianina, który potknął się łamiąc włócznię. Traper podniósł część uszkodzonej broni i za jej pomocą przyszpilił czerwonoskórego do ziemi. Pomimo żądzy odwetu, jaka motywowała teraz myśliwych, nie udało im się złapać Coltera, który w końcu uciekł pościgowi i nagi przeszedł wiele mil do najbliższego fortu.

Biegnie.

Cornel Wilde zachwycony legendą Johna Coltera postanowił zrealizować film, który prezentowałby wyżej opisany fragment życiorysu trapera. Wkrótce jednak pojawił się problem z pieniędzmi. Ograniczony budżet, który uzbierał reżyser przekonał go do zmodyfikowania opowiadanej historii i przeniesienie akcji z Ameryki Północnej do bardziej dzikiej (i taniej) Afryki. Wilde wiedział, iż zabiera się za realizację filmu w którym nie będzie się liczyło kto goni i kto ucieka, tylko JAK.

Prosty scenariusz plus utalentowany autor podejmujący się jego ekranizacji – jest to prawie zawsze dobry przepis na emocjonujący film. Fakt, iż reżyser panuje nad materiałem wyjściowym poświęcając swoją uwagę i energię twórczą na uatrakcyjnienie fabuły, którą można streścić w kilku zdaniach, pomaga docenić starania włożone w realizację projektu.

Ekstremalna sytuacja, jaka jest centralnym punktem opowiadania daje duże możliwości do popisu, przede wszystkim dla reżysera. W tego typu filmach stopniowanie napięcia i regulowanie tempa akcji zawsze uzyskuje nadrzędną funkcję. Wilde postanowił uprościć przekaz tekstualny filmu: nie uświadczymy tutaj skomplikowanych dialogów, które w wyrafinowany sposób prezentowałyby nam ciekawe osobowości „ściganego” czy „ścigających”. Nawet dialekty Afrykańczyków, które stanowią podstawę przekazu pewnych informacji pozostają nieprzetłumaczone. W zamian dostajemy niezwykle rozbudowaną i atrakcyjną warstwę wizualną, w której roi się od komentarzy, aluzji i podtekstów uzupełniających doznania widza. Takie podejście do realizacji projektu przyczyniło się również do neutralizacji skutków ubocznych, które często pojawiają się przy pracy z naturszczykami. Ich nadekspresyjna gra stanowi dobry komentarz, jaki jest wymagany w przypadku braku informacji wynikającego z nieznajomości obyczajów i języka tubylców.

Dwa okazy gatunku dendrobates azureus

Reżyser skupia się na biologicznych aspektach walki o przetrwanie. Wytrzymałość, siła, znajomość własnych możliwości – Wilde nie tylko wie co pokazać, ale także i jak pokazać. Rola zwierzyny łownej wymagała od niego prezentacji pełnego wachlarza w/w cech. Mamy do czynienia z prawdziwym polowaniem, gdzie walka o przetrwanie często prowadzi do zamiany ról, w wyniku której myśliwy staje się ofiarą.

Mocną stroną filmu jest konstrukcja rozwoju akcji. Prezentacja kolejnych etapów walki o przetrwanie nie ma stałego tempa. Sceny pogoni i ucieczki często ustępują stonowanej prezentacji postępów w tropieniu zwierzyny z jednej strony i sposobów przetrwania w nieprzyjaznym środowisku z drugiej. Stopniowanie napięcia i operowanie kolejnymi zwrotami akcji poprowadzone jest w bardzo atrakcyjny sposób.

Takie podejście do realizacji filmu nie dziwi – standard jeżeli chodzi o kino akcji (przynajmniej w teorii). Musicie jednak pamiętać, iż jest to pozycja z lat ’60, w których nadal dominowały dość skostniałe środki filmowego wyrazu. Twórcy, którzy mimo niskich nakładów finansowych potrafili popisać się ambicją i umiejętnościami w dziedzinie zręcznej/atrakcyjnej reżyserii znaleźli się na fali dopiero dziesięć lat później. Jednym z „wielkich” obecnego kina, który w młodości oglądał ten film i ceni go sobie po dziś dzień jest Martin Scorsese.

Biegnie.

Część z was zapewne zauważyła pewne podobieństwa jakie łączą ten film z Apocalytpo – grupa wojowników urządza polowanie na bezbronnego człowieka. Gibson wyraźnie wzorował się na Nagiej zdobyczy zapożyczając wiele elementów przy konstruowaniu kolejnych elementów rozwoju akcji. Muszę przyznać, iż Mel wykonał dobrą robotę, którą można potraktować jako hołd dla profesjonalizmu jaki Cornel Wilde zaprezentował w The Naked Prey.

Jest jeszcze jedno podobieństwo pomiędzy Wildem a Gibsonem, o którym warto napomknąć. Po premierze zarówno Apocalypto jak i The Naked Prey, pod adresem reżyserów posypały się oskarżenia o rasizm. Niektórzy mieli poważne zastrzeżenia co do sposobu w jaki zaprezentowano Afrykańczyków (przekupne lub brutalne dzikusy). Większość tych opinii wynika przede wszystkim z niezrozumienia intencji reżysera i charakteru opowiadanej historii. Film musiał mieć wyraźnie zarysowane postacie, wypełniające jasno sprecyzowane funkcje, ponieważ tego wymagała historia koncentrująca się na walce człowieka o przetrwanie w obcym dla niego środowisku. Ogólnie rzecz biorąc, osoby o zielono-czerwonych poglądach mogą mieć poczucie dyskomfortu podczas oglądania tego filmu. Jedna z początkowych scen The Naked Prey zawiera ujęcia z safari, podczas którego zabijano żywe słonie. Psioczenie poprawnych politycznie nie zmieni jednego faktu – te ujęcia idealnie ilustrują nam prawdziwe oblicze polowania! Przemoc, krew, rywalizacja – to wszystko wymagało dosłowności.

Typowy widok afrykański

I tutaj dochodzimy do pewnego problemu z tym niemal pozbawionym wad filmem. Brutalny charakter walki o przetrwanie w królestwie zwierzęcym jest dość uczciwie zaprezentowany. Niestety występuje pewien niedosyt jeżeli chodzi o ten sam proces zachodzący podczas polowania na człowieka. Nieudolnie barwiona sztuczna krew i bardziej drastyczne wydarzenia, które często wypadają poza kadr sprawiają wrażenie filmu lekko stonowanego. Z drugiej strony jest to film z lat ’60 kiedy nie wszystko można było pokazać, aby nie narazić się dystrybucji i bardziej wrażliwej widowni. Dobrze, że Gibson przy realizacji swojego filmu pościgowego nie miał tego typu problemów. A skoro już o ściganiu mowa… Przeniesienie akcji z Ameryki Północnej do Afryki i wymiana Indian na Afrykańczyków doprowadziła do pewnego „zgrzytu”. O ile fantazjowanie związane z możliwościami czerwonoskórych w przebieraniu nogami jest usprawiedliwione, to wmawianie, iż grupa czarnych chłopaków z buszu nie potrafi dogonić białasa który okazjonalnie łazi po sawannie, jest lekkim wciskaniem kitu.

Pamiętajcie, iż są to jedynie błahostki, które jeżeli nawet są zauważalne to nie mają wpływu na ogólny odbiór tego dobrego filmu. The Naked Prey jest klasykiem, który polecam fanom dobrego kina.

Ocena (1-5):
Afryka: 5
Polowanie: 5
Kondycja: 5
Fajność: 5

Cytat: Lew musi umrzeć śmiercią lwa.

Ciekawostka przyrodnicza: Powyższy cytat wymawia wódz plemienia, używając jednego z Afrykańskich dialektów. W ostatnim czasie Criterion ponowił wydanie The Naked Prey (DVD, Blu-ray) ale nie uwzględniono w nim tłumaczenia z języka tubylców. Szczęśliwym trafem, film po raz pierwszy obejrzałem na początku lat ’90 kiedy to TVP emitowała Nagą zdobycz i zadbała o tłumaczenie wszystkich linijek dialogowych.

Zwiastun tutaj.

Written by: Atue

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

6 Komentarze(y) na Naked Prey, The

  1. Dam głowę, że to pawian i leopard.

  2. Tu się jakieś kółko przyrodnicze robi.

  3. O, syndrom 300, czyli latanie w pampersach.

  4. Doskonałe zdjęcie Dendrobates sp.

  5. O, tego tu się nie spodziewałem. Filmik zapomniany w ciul. Niesłusznie!

Dodaj komentarz