Henry's House

Nie odpuszczamy atarowskim platformówkom prezentując dzisiaj fantastyczną gierkę Henry’s House.

Gra powstała w 1987 roku w studiu Mastertronic. Charakteryzowała się wyjątkowo śliczną, dokładną i kolorowa grafiką – nawet dzisiaj screeny mogą się podobać. Opowiadała historię niejakiego Henryka i wielkiej chaty do posprzątania. Sprawa wyglądała dość kiepsko, gdyż nie dość, że posesja była ogromna, to nasz bohater miał na oko z 6 cali wzrostu – to skutek zabawy w laboratorium ojca – a każdy przedmiot, od filiżanek po szczotki stanowił dla niego śmiertelne zagrożenie. Życie można było nawet stracić wpadając na zwykłą ścianę.

Gra zresztą była wyjątkowo trudna i frustrująca, a 3 życia nie starczały na długo. Prócz ślicznej grafiki grę wyróżniały w tłumie platformówek genialnie zaprojektowane plansze. Na każdej z nich głównym zadaniem było odnaleźć charakterystyczne dla lokacji przedmioty, a potem kluczyk otwierający drzwi do następnego pomieszczenia. Rozczarowywała za to sama końcówka, pozbawiona nawet zwyczajowej planszy z napisem The End, a przenosząca za to z powrotem na start.

Sama gra nazywać się miała Home Sweet Home, tyle że przed premierą Karolowi i Dianie narodziło się książątko Harry, stąd na potrzeby marketingu, wydawca wersji na C64 – English Software pospiesznie zmieniło tytuł na Henry’s House (nie widzę związku 🙂 – Cmdr JJA). I zgadza się: gra pierwotnie ukazała się na C64, port na Atari wyszedł nieco później.

Mniej cierpliwi celem osiągnięcia nieśmiertelność mogli wstukać inicjały autora gry – Chrisa Paula Murraya. Sam autor chwalił się kiedyś, że na atarowskiej wersji nieźle zarobił. Co ciekawe, za sprzedaż pojedynczej, wartej 6-9 funtów kopii gry na C64 dostawał funciaka. Za ten sam tytuł na Atari, wart w sklepach notabene tylko 2 funty otrzymywał aż 10 pensów. Tyle, że sprzedawała się głównie wersja na 8-bitowe Atari – jakieś 5 tys egzemplarzy miesięcznie.

Tyle na dzisiaj, za tydzień będzie strategicznie.

Komenty FB

komentarzy

Komercha

1 Komentarz na Henry's House

  1. Fuck yeah! Jedna z moich ulubionych gier z czasów świetności 8 bitów!
    Niesamowite wrażenie robił na mnie telewizor – grafika jak żywa.

Dodaj komentarz