Joust

Po wycieczce w rok 1991 czas powrócić do ery gdy Atari było Królem, czyli początków lat ’80. Tym razem padło na kultową gierkę z automatów: Joust. Powstała w 1982 roku i obok Defendera i Robotrona to jeden z największych przebojów amerykańskiej firmy Williams Electronics (znanej głównie z kultowych flipperów). Zasłużenie zresztą, bo w wersji na dwóch graczy Joust wciągała jak mało która zręcznościówka (ciekawe – w życiu tego nie widziałem na oczy – Cmdr JJA).

Z jakiś magicznych powodów, na grzbiecie całkiem sporego strusia lub bociana uzbrojeni tylko lancę musieliśmy ubijać podobnych nam wojowników latających na mega-myszołowach (dropiach? – Cmdr JJA). Po strąceniu takiego (wystarczyło mieć lancę powyżej broni przeciwnika) ptak upuszczał jajo, które trzeba było błyskawicznie zniszczyć. Brak refleksu powodował wyklucie się z jaja jeszcze silniejszego przeciwnika. Wśród tych rozróżnialiśmy:
– zwykłych rycerzy odzianych w czerwone szaty, jajo takiego warte było 500 pkt.,
– łowców w szarych zbrojach, wartych 750 pkt.,
– i Władców Cienia, których jajo podbijało nam licznik o 1500 pkt.

Co kolejne 20 000 punktów dostawaliśmy extra życie. Stracić je mogliśmy również po kolizji z pterodaktylem (w scenario Ptarry Wave) lub po spotkaniu z trollem. Lataliśmy (do cholery strusie nie latają (ale dropie tak – Cmdr JJA)) za pomocą joya, a trzaskanie w fire kontrolowało skrzydła naszej bestii.

Oprócz klasycznego trybu Survival Wave, czyli ubicia wszystkich rycerzy i jaj, a później zmierzenia się z kolejną falą mogliśmy również pobawić się w:
– Egg Wave scenario: zabawa zaczynała się od nie wyklutych jeszcze jajek;
– Ptarry Wave scenario: player versus pterodaktyl;
– Team Wave: czyli ówczesny Co-op;
– Gladiator Wawe: znane dzisiaj jako PvP. Zabity kumpel wart był niebagatelne 3000 punktów.

Na 8-bitowym Atari gra ukazała się w 1983 roku dzięki samemu Atari. Z miejsca zdobyła mega popularność swą prostotą i dynamiczną rozgrywką. Najbardziej, co potwierdzam, rządził tryb na dwóch graczy, czysta esencja ówczesnej elektronicznej rozrywki. Sam Joust doczekał się kilku kontynuacji, portów na niemal każdego kompa czy konsolę, wielu klonów i płatnych, podrasowanych wersji dostępnych obecnie w usługach PS3 czy Xbox Arcade. Kto chce pograć za friko zawsze może kliknąć na tego linka.

Polecam jeszcze kultową reklamę Jousta. Fajnie, że po jej emisji ktoś o zdrowych zmysłach leciał do sklepu po kasetę lub kartridż:

Gameplay:

Każdy chce nakręcić własne King of Kong:

Komenty FB

komentarzy

Komercha

7 Komentarze(y) na Joust

  1. czuje sie zastrzelony dropiami

  2. Bardzo spodobało mi się zdanie "Po wycieczce w rok 1991 czas powrócić do ery gdy Atari było Królem, czyli początków lat '80." 😀

  3. No w końcu powrót do MEGAKLASYKI, to była giera !!!

  4. Czy w Malej Fantastyce nie bylo czasem opowiadania ilustrowanego fotami z tej giery?

  5. Merde! Nie znałem tego działa!

  6. No, w koncu jakis finest.

  7. Cmdr JJA ===> nie powinienes sie tak publicznie przyznawac do tego ze nie znasz jousta 😛

Dodaj komentarz