Zombies! Zombies! Zombies!

Tytuł: Zombies! Zombies! Zombies!
Produkcja: USA, 2008
Gatunek: Horror
Dyrekcja: Jason Murphy
Za udział wzięły: Laski z Playboya
O co chodzi: Strippers vs. Zombies

Laskowalk

Jakie to jest: Odkąd „zombie movies” niemal wdarły się do mainstreamowej fantastyki, gatunek podzielił się na powiedzmy ambitne produkcje i mnóstwo niezależnego szajsu wypuszczanego masowo w świat przez Vomit. Te pierwsze, z budżetem, aktorami I-III ligi i niejasnymi ambicjami najczęściej kończą żałośnie jak Diary of the Dead czy Land of the Dead albo umiarkowanie kiepsko – patrz Fido, Resident Evil, 28 Weeks Later czy Day of the Dead 2. Klasyka jest wciąż nie do ruszenia, a kilka naprawdę dobrych, w miarę nowych produkcji jak Shaun of the Dead, 28 Days Later czy remake Dawn of the Dead to wciąż niewiele jak na tak popularny gatunek. Dużo dzieje się za to drugiej kategorii gdzie wśród chyba już dziesiątek (może i setek) produkcji trafiają się rzeczy ciekawe – tyle, że z braku kasy często podane na surowo. Dzisiaj wśród zombie śmiecia wybrałem Zombies! Zombies! Zombies! znane również pod bardziej nęcącym tytułem : Strippers vs. Zombies.

Historia zaczyna się w strip klubie Grindhouse, gdzie dane nam będzie poznać główne bohaterki filmu: panny Dakotę, Pandorę, Harley oraz Dallas. Dziewczyny trudnią się niewdzięcznym zajęciem rozbierania dla głupiej, prymitywnej i często pijanej męskiej publiczności (nie przesadzajmy może – Cmdr JJA). Naznaczone smutną przeszłością, z głodnymi dziećmi i nie płacącymi alimentów ex-mężami muszą uzewnętrznić się męskiemu światu by zarobić parę grosza. Pewnego dnia ich życiu atrakcji doda pewien profesor z pobliskiego laboratorium – rozdarty pomiędzy badaniami nad lekiem na raka, a formułą super żołnierza – zręcznie nakręcony tiserek z królową horroru Tiffany Shepis robi widza nieco w konia.

Living hate the zombies

Tyle wstępu – potem jest nieco klasycznie, jedna panna zarazi drugą, chwilę później mayhem ogarnia miasteczko, a strip buda staje się ostatnim bastionem panien i kilku porządnych facetów. Twórcy Zombies! Zombies! Zombies! niespiesznie podają akcję. Najpierw będziemy świadkami animozji pomiędzy stripperkami, a pracującymi nieopodal prostytutkami – o dziwo, jak mało wiemy o ich świecie i cichej wojnie pomiędzy tymi dwoma zawodami! Sił dziewczynom daje niesamowita solidarność jajników – stripperki trzymają się razem, pomogą nowej, nakarmią chore zwierzątko czy wymienią się zdjęciami pociech. To taka antyteza życia prostytutek, które działając indywidualnie szybko podzielą los zombie.

Zombies! to mocne, damskie kino. Portret nowoczesnej kobiety, która własne ambicje, marzenia o studiach i lepszej przyszłości dla dzieci przez spisek samców i życie na wygnajewie musi realizować zrzucając ciuchy na scenie. Kobiety, która mimo wysokich obcasów potrafi piłą mechaniczną, shotgunem, maczetą czy nawet szpilkami dekapitować zombie. Łatwo nie jest, bo na wysokim obcasie można szybko wywinąć hołubca na śliskim od juchy parkiecie. A jak trzeba będzie to pazurami i pięściami będzie walczyć o swoje. Makijaż, piła i szpilki – ciągłe balansowanie na granicy dwóch kobiecych światów. Jasności i Ciemności. Twojego Stylu i Gothic And Lolita Bible. Bycia fajną laską albo żyletą w mundurku.

Tak kobiece, silne i hermetyczne środowisko uzupełnia kilka męskich postaci. Czarny ochroniarz, równie czarny alfons – który w czasie 90 minut przejdzie intrygującą przemianę ze świni w odpowiedzialnego gościa – i zdecydowanie najciekawsza męska postać Chris, dzięki poświęceniu którego ocalona zostanie cała Ameryka. Akcja może i niemrawa, im bliżej końca nabiera rumieńców. Istotny jest również nude factor, który subtelnie podany uzupełnia żeńskie kreacje i mniej celne dialogi.

Strippers vs. Zombies to festiwal grzechów każdej niskobudżetowej produkcji. Fatalne efekty, audio czy praca kamery. Jest źle! Ale o dziwo film daje radę dialogami i postaciami. W przeciwieństwie do podobnej produkcji, Zombie Strippers, tutaj pochodzące głównie z Playboya aktorki nie zawodzą. Urodziwe i z talentem i tak bijącym każdą aktorkę polskiej telewizji – zresztą kogo to dziwi. Idiotyczne, miejscami naprawdę zabawne dialogi uzupełnia różnokolorowa krew, oderwane kończyny i przesłanie – nie chcesz kłopotów, bądź wierny kobicie, szwendanie po strip klubach nie popłaca! Niestety w grzesznym, nastawionym na komercję i seks świecie to przesłanie jak i film może umknąć. Całość to nie poziom Tromy, ale cholernie pasuje do browca i campowej zabawy. Głupi, po prostu głupi film oferuje zabawę podobną do tej, którą proponują panny w klubie Grindhouse. Grzeszną, durną ale miłą dla oka.

Ocena (1-5):
Panny: 4
Gore: 3
Zombie Movie: 2
Fajność: 3

Cytat: I’m tired of these motherfuckin’ zombies in this motherfuckin’ strip club!

Ciekawostka przyrodnicza: Film kosztował jakieś 30 tys zielonych, w tym koszta:
– Playmate of the Year 2001,
– Girl of the September 2004
– księżniczki horroru
– Girl of the March 2003

Written by: garret

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

4 Komentarze(y) na Zombies! Zombies! Zombies!

  1. Garrett ====> Ty celowo mnie wkurzasz ???!!! Chyba będą bęcki 😀 Zaraz po tym, jak obejrzę Z!Z!Z! ;p

  2. garret: DEAD SET!!! widziałeś? chyba najlepszy zombie-movie ostatnich lat, o ile nie kilkunastu! w formie mini-serialu. a ty zamiast oglądać takie czady, recenzujesz jakieś rzygowiny:)

  3. Oglądałęm z lokalną eką z browarami w łapce i było śmiechu wiele 🙂
    Wstyd, że pominięto w recce epokową rolę Kapitana Typho. Przypuszczam, że za epizodyczny występ zapłacono mu w naturze hehe

Dodaj komentarz