Classic SF Vol. 19

Tytuł: The Beast from 20,000 Fathoms/Bestia z głębokości 20000 sążni
Produkcja: USA, 1953
Gatunek: Klasyk SF
Dyrekcja: Eugène Lourié
Za udział wzięli: Paul Christian, Paula Raymond, Cecil Kellaway
O co chodzi: Potwór wizytuje NYC

Potwór w Nowym Jorku

Jakie to jest: Po fali popularności Cloverfielda może warto spojrzeć w przeszłość. Oto na skutek prób z bronią jądrową dochodzi do stopienia lodów i przebudzenia potwora z zamierzchłych czasów – schemat zupełnie jak w Godzilli. Jedynym ocalałym z pierwszego zetknięcia się z potworem jest Tom Nesbitt, usiłuje on poinformować ludzi o swoim odkryciu, niestety jego zapewnienia zostają szybko odrzucone i zapomniane.

Dopiero gdy do bram Nowego Jorku puka przerośnięta jaszczurka niszcząca wszystko na swojej drodze ludziom otwierają się oczy. Niestety na ratunek jest już za późno – przynajmniej tak wydaje się na początku. Śmierć i zniszczenie, groza i jęk ofiar. Największe budynki pod ciężarem ogona rozpadają się jak przysłowiowe pudełka po zapałkach. Główny bohater wraz z wyborowym strzelcem we współpracy z oddziałami wojska organizują niecodzienną pułapkę w wesołym miasteczku! Do samego końca gryziemy paznokcie, takiego zakończenia nikt się nie spodziewał (chyba wszyscy pamietają film Rollecoaster o terroryście podkładającym bomby w lunaparkach – tutaj efekt podkręca dodatkowo wielki dinozaur i ogień!).

Twórcą doskonałej animacji poklatkowej wielkiego potwora, tak charakterystycznej dla obrazów z tamtych czasów, był oczywiście nieoceniony Ray Harryhausen. Dla uatrakcyjnienia obrazu umieszczono w nim autentyczne sceny walki rekina z ośmiornicą.

Mimo sztampowego scenariusza i dających przewidzieć się sytuacji film został doceniony i do dziś jego fragmenty pojawiają się chyba we wszystkich dokumentach podsumowujących dokonania kina SF. Ciekawostka: film powstał na podstawie opowiadania Raya Bradburyego.

Ocena (1-5):
Panika:
5
Dzielny policjant versus potwór: 5
Rollercoaster w ogniu: 5
Fajność: 5


Tytuł: Journey to the Seventh Planet
Produkcja: USA/Dania, 1962
Gatunek: Klasyk SF
Dyrekcja: Sidney W. Pink
Za udział wzięli: John Agar, Carl Ottosen, Peter Monch
O co chodzi: Duch V

Klawo jak cholera

Jakie to jest:Jest rok 2001, większa część Systemu Słonecznego została już zbadana przez dzielnych ziemskich kosmonautów, wydaje się, że nic nie jest w stanie zaskoczyć poszukiwaczy życia we wszechświecie. Tymczasem na drodze gwiezdnych podróżników staje siódma planeta od słońca, Uran (z ang. Uranus, hehehe – Cmdr JJA).

Narody Zjednoczone po długich przygotowaniach wysyłają w końcu na planetę pięciu śmiałków. Na orbicie dochodzi do tajemniczej manifestacji – myśli załogi są skanowane
przez niezidentyfikowany super intelekt/obcą formę życia/byt. Powoduje on, że ich myśli (niewątpliwie natchnienie dla Star Treka) materializują się. No i planeta Uran wkrótce przypomina Ziemię, otoczenie jest zapełniane wspomnieniami, dawnymi widokami no i ostatecznie pięknymi dziewczynami (tak marzenia oddalonych od Ziemi kosmonautów są niepohamowane – i żeby ich tak posyłać bez koleżanek?).

Co więcej, przejście przez materializujące się wizje do świata realnego wcale nie jest łatwe – bariera oddzielająca kosmonautów od prawdziwego świata wydaje się być nie do przebycia (razi energią, sprawia np. że ręka błyskawicznie zamarza). Nietrudno się domyśleć, że za niegroźnymi wizjami dochodzi do materializacji tych wszystkich negatywnych myśli kryjących się gdzieś głęboko w świadomości astronautów – a to dopiero początek prawdziwych kłopotów.

Wielce udany obraz, pełen prostych sztuczek realizatorskich, bawiący klimatem i ujmujący atmosferą. Wielka szkoda, że niedoceniony i – co najgorsze – nie wznowiony. Kto teraz by wpadł na pomysł podróży na siódmą planetę? Roland Emmerich? Warto dodać, że dla wtrawnego oka nie będzie żadną trudnością odnalezienie wśród aktorów
dobrze znanego przywódcy Gangu Olsena!

Ocena (1-5):
Thriller:
4
Wizje: 4
Misski lat ’60: 5
Fajność: 5


Tytuł: Os Trapalhões na Guerra dos Planetas
Produkcja: Brazylia, 1978
Gatunek: Amatorka SF
Dyrekcja: Adriano Stuart
Za udział wzięli: Pedro Aguinaga, Renato Aragão, Carlos Bucka
O co chodzi: Latynoskie SW

Vador na czele szturmowców Strony Mroku

Jakie to jest:Ta półamatorska produkcja brazylijska stworzona w późnych latach ’70 zaskakuje pomysłowością i humorem rodem z Monty Pythona albo może bardziej Benny Hilla. Zrealizowany w okresie największej popularności kultowych Gwiezdnych
wojen
, nie omieszkał zapożyczyć bohaterów : mamy zatem odpowiednika Vadera (Zuco), Luke’a Skywalkera (Flick), Chewbaccę (Bonzo), Hana Solo (w kilku odmianach).

Wszystko rozpoczyna się od dynamicznego pościgu – ale tu uwaga – tym razem, nie statków kosmicznych lecz samochodów terenowych! Nie zabrakło popisów kaskaderskich na wzór tych znanych z Mad Maxa czy Blues Brothers. Naszym wyścigowcom objawia się statek kosmiczny, z którego wychodzi wybraniec (ubrany w przypominający kimono strój jako żywo kojarzący się z garderobą Luke’a). Ten przedstawiciel szlachetnego rodu prosi bohaterów o pomoc w uwolnieniu jego planety spod rządów złego Zuco, w zamian za pomoc oferuje sporą nagrodę.

Grupa przyjaciół z różnymi nastrojami decyduje się podjąć wyzwanie i zabiera się z nieznajomym w podróż pełną przygód i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Na pustynnej planecie (Tatooine?) nasi sprytni podróżnicy używają wszystkich swoich umiejętności by wygrać z Zuco i ocalić niedawno porwaną księżniczkę – tu zwraca uwagę pustynna bitwa z udziałem ludzi pustyni i oczywiście wizyta w kantynie. Szczęśliwe zakończenie jest usłane złotem prosto z kosmosu, łącznie z pojazdem głównych bohaterów.

Ocena (1-5):
Zapożyczenia:
5
Kraina nonsensu i absurdu: 5
Zuco: 5
Fajność: 5

Written by: Paweł L.

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

Dodaj komentarz