Ravenous/Drapieżcy

Tytuł: Ravenous/Drapieżcy
Produkcja: Czechy/UK/USA 1999
Gatunek: Horror/Czarna komedia
Dyrekcja: Antonia Bird
Za udział wzięli: Leonard z Memento, Hitler z Hitlera: dojścia do władzy, Upham z Szeregowca, najsłynniejszy pedofil w Hollywood i inni
O co chodzi: O zjadanie i bycie zjadanym

Dwóch kumpli

Jakie to jest: Antonia Bird to jedna z niewielu przedstawicielek płci pięknej, która para się reżyserią filmów pozostających w kręgu zainteresowań czytelników Zakazanej. Wśród tej nielicznej grupy na pozycję liderki wysuwa się protegowana Camerona – Kathryn Bigelow, której filmy (Near Dark, Strange Days) czynią ją najlepszą reżyser obrazów, które docierają do fanów masowej rozrywki. Porównując filmografie obu pań można dojść do przekonania, iż różni je niemal wszystko. Bird została zauważona po tym, jak jej kontrowersyjny film Ksiądz narobił szumu w połowie lat ’90. Od tego czasu lawiruje ona między projektami dla telewizji, a dość tanimi filmami prosto-na-DVD. Być może taki stan rzeczy wynikać z jej postawy niezależnego twórcy, która odstrasza współczesnych „medyceuszy”. W roku 1998 Bird wskoczyła na reżyserski stołek projektu zatytułowanego Ravenous (Drapieżcy), zastępując Milcho Manchevskiego. Scenariusz do filmu napisał, rozpoczynający swoją karierę zdolnego scenopisarza, Ted Griffin (Ocean’s Eleven, Best Laid Plans, Matchstick Men).

Jest rok 1847. Trwa wojna między Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej a Meksykiem. Jednym z wielu oficerów biorących udział w tym konflikcie jest porucznik John Boyd (Guy Pierce). Poznajemy go podczas ceremonii nadania mu medalu oraz awansu za zasługi na froncie. To jednak tylko farsa, a nowo mianowany kapitan oraz jego przełożony – generał Slauson, znają prawdę. Boyd zostaje zesłany do zaanektowanej Kalifornii, gdzie pośród gór Sierra Nevada w forcie Spencer ma pełnić służbę i zmagać się z demonami, przed którymi nadal ucieka. To może być trudniejsze niż mu się wydaje, ponieważ jego koszmary urzeczywistnią się wraz z wizytą nieproszonego gościa.

Mundurowi

Dobrego horroru osadzonego w realiach historycznych ze świeczką szukać. Te, które zaraz przychodzą do głowy są powiązane z wampiryzmem (Dracula, Wywiad z wampirem). Być może jest to spowodowane nieśmiertelną naturą krwiopijców, która w twórczy sposób może być aktualizowana co pewien czas. Mitologie poświęcone istotom żerującym na człowieku posiadają wiele cech wspólnych bez względu na różnice kulturowe społeczeństw w jakich powstały. Nie inaczej jest z indiańską legendą o Wendigo – człowieku, który pod wpływem kanibalistycznych praktyk przemienia się w demona. Chęć pożerania ludzkiego ciała staje się nie do opanowania, podobnie jak pragnienie krwi dla wampira.

Ted Griffin wyszedł od odkrywczego założenia, iż podobnie jak opowieści o wampirach można uzupełniać o nowe elementy, tak mit Wendigo również nadaje się do twórczego modelowania oraz aktualizacji. Jego wyjściowa koncepcja, która posłużyła do sklecenia story łączy w sobie wampiryzm z kanibalizmem. Człowiek je ciało drugiego człowieka, w wyniku czego zyskuje jego siłę i witalność – staje się Wendigo, potworem zmuszonym do zaspokajania stale narastającego głodu ludzkiego mięsa. Griffin rezygnuje z taniego straszenia kosmatymi maszkaronami i robi co może, aby powiązać legendę nie tylko z rzeczywistymi praktykami kanibalistycznymi, które miały miejsce w Ameryce. Jego celem było uświadomienie, iż w naszym świecie również dochodzi do podobnych procesów. Dla osiągnięcia tego celu skupia się na wygenerowaniu grupy, która odzwierciedlałaby przekrój amerykańskiego społeczeństwa. Załoga fortu Spencer tworzy dość kolorową mozaikę – od przesadnie religijnego szeregowca, przez pijaka, narkomanów aż po patrzącego przez palce inteligentnego pułkownika. Ta grupa zostaje skonfrontowana z Wendigo.

Gryza, chłopaki?

Horror jest gatunkiem, który wziął sobie do serca przerażającą perspektywę, zręcznie ujętą przez Nietzschego – „Ten, który walczy z potworami musi uważać, aby sam nie stał się potworem”. Cytat ten, który wita nas na samym początku filmu otwiera motyw przewodni Drapieżców. Chodzi o wszelaki proces wchłaniania – wszystkiego i wszystkich. Uwaga Griffina skupia się zarówno na pożeranych jak i pożerających. Zależność między dwoma grupami oraz środki jakich używają aby przeżyć stale ewoluują, ale nie zanikają. Umieszczenie akcji filmu podczas wojny USA z Meksykiem nie jest przypadkowe – ta wojna była pierwszą, w której Amerykanie bardzo łatwo osiągali zwycięstwo za zwycięstwem a ich apetyt rósł w miarę jedzenia. Efektem konfliktu było przejęcie przez USA ponad połowy obszaru Meksyku. Zachłanność i głód sławy poszczególnych oficerów były legendarne. Griffin traktuje tę wojnę jako kolejny stopień ewolucji, moment w którym Amerykanie stali się znaczącą potęgą i zaczęli tworzyć swoje „imperium” przy pomocy armii. Załoga fortu Spencer to wyrzutki, które do tej armii nie pasowały. Dlatego też ich konfrontacja z Wendigo – istotą, która pożera i potrafi zarazić pożeraniem składa się na dość ciekawą fabułę dobrego horroru.

Tak nakreślony scenariusz powinien być odpowiednio zinterpretowany przez panią reżyser aby mógł powstać dobry film. Antonia Bird znalazła w tej historii wiele elementów, które przykuły jej uwagę. Przede wszystkim jest ona wegetarianką, a motyw drapieżnictwa jest tu obrzydzony do przesady. Jej przekonanie o barbarzyństwie zjadania mięsa pomaga w wykreowaniu unikatowej atmosfery filmu. Równie ważną rolę grają takie czynniki jak przekonania polityczne reżyser (socjalistka) oraz jej szczera nienawiść do amerykańskiego konsumpcjonizmu. Klęska jej ideałów politycznych (przedstawiła je w filmie Face) przekłada się na fatalizm – przekonaniu o nieuchronnym upadku ideałów skonfrontowanych z ludzką naturą. Dla pani reżyser współczesny świat, który został ukształtowany przez USA jest po prostu kolejnym etapem ewolucji, w którym słabi i uzależnieni od używek ludzie padają ofiarą silniejszych i lepiej przystosowanych. To wszystko sprawiło, iż opowieść o postaci walczącej o zachowanie swojego człowieczeństwa nabrało dla niej osobistego znaczenia.

Doświadczony życiem

Drapieżcy nie są klasycznym horrorem. Bird, budując atmosferę filmu kładzie nacisk na współgranie elementów slashera z czarną komedią. Jej drwina, kpina i poutykana tu i ówdzie ironia dają wspaniały efekt. W sposób wręcz idealny wyczuła ona zamysł Griffina urzeczywistnienia legendy o Wendigo i postanowiła kontynuować balansowanie pomiędzy tandetną fikcją a powagą poruszanej tematyki. Widać to najlepiej na przykładzie protagonisty i antagonisty. Ten pierwszy jest alternatywą względem Johna Dunbara – postaci wykreowanej przez Kevina Costnera w Tańczącym z wilkami. Obaj doznali traumy podczas wojny, obaj chcieli ją zaleczyć na odizolowanych posterunkach. Jednak ich ostateczny los jest zupełnie inny – podobnie jak sposób prezentowania otaczającego ich świata. U Costnera to świat w którym człowiek prymitywny jest szczęśliwy, bo żyje w zgodzie z naturą. U Bird mamy do czynienia ze zwyrodnieniem, które dotyka człowieka podczas walki o przetrwanie w nieprzyjaznym środowisku. Modelowanie bohatera na innej fikcyjnej postaci ma swoją wagę. Tym bardziej, iż postać antybohatera wydaje się być wzorowana na prawdziwym przestępcy – Charlesie Mansonie, który podając się za wyznawcę różnych idei próbował zniszczyć oddanych sprawie ludzi od środka. Zło jest tutaj namacalne – to prymitywna ludzka natura, której nie da się powstrzymać inaczej niż poprzez śmierć. Straumatyzowany Boyd jest dość dobrze odegrany przez Pierce’a, chociaż Bird nie oparła się pokusie aby projektować na niego swoje kompleksy. Jednak Robert Carlyle kradnie ten film kreując niezapomnianą rolę.

Sposób prezentacji zewnętrznego świata jest jak najbardziej poprawny – podkreśla on charakterystyczną izolację i wrogość otaczającej przyrody. Czeskie Tatry świetnie się sprawdzają jako kalifornijskie góry. Bird, skupiła się na operowaniu trzema elementami – horrorem, komedią i obrzydzeniem. Pomiędzy nimi zachodzi ścisła korelacja, a uzyskiwane jest to między innymi dzięki muzyce – tyle oryginalnej, co kontrowersyjnej. Spełnia ona ważną funkcję budowania atmosfery oraz regulacji przejść pomiędzy poszczególnymi elementami. Co do jakości utworów skomponowanych przez Damona Albarna oraz Michaela Nymana nadal toczą się spory. Ze swojej strony mogę jedynie dodać, iż rzadko można usłyszeć utwory, które by tak wiernie oddawały wizję reżysera filmowego.

Film, mimo że jest przemyślany pod wieloma względami, cierpi na kilka wpadek. Przede wszystkim warsztat. Montaż kilku scen (zwłaszcza akcji) jest posiekany bez odgórnego rytmu. Nie przemyślano, lub nie było ich stać na atrakcyjną dekorację wnętrz. Zastrzeżenia mam również do finałowej konfrontacji: wersja w scenariuszu (pojedynek w palącym się forcie) zbliżałaby ten film bardziej do The Thing, a tak zabawa w chowanego na samym końcu jest dość chaotycznie wyreżyserowana, chociaż samo zakończenie jest „przepiękne”.

Podsumowując – film daje do myślenia i jest obowiązkową pozycją dla wielbicieli czarnego humoru.

Ocena (1-5):
Kanibale: 5
Przecieranie szlaków: 5
Muzyka: 4
Humor (czarny): 5
Fajność: 5

Cytat: Breakfast, lunch, reinforcements.

Bonus: Trailer

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

18 Komentarze(y) na Ravenous/Drapieżcy

  1. Atue – doczekałeś się :), recka fajna, a nawet zbyt fajna bo bardzo dogłębnie głównonurtowa analiza, a za mało subiektywnie snobistyczna 🙂 Co do filmu, swego czasu leciał w TV i zrobił mi mentalne pompki na suficie.

  2. film zamiata, ale recka rzeczywiscie taka jakas jak na zaliczenie na uczelnie

  3. off topikowo
    Czekam na recke tego: [url]http://dvdmania.pl/main/main.php?id=DVF&f=w23uas21i21&kat=02&gr=a&idf=13323[url]

  4. Kiedyś obczaiłem w tv a nawet tytułu nie zapamiętałem. Dziękuje Atue :*

  5. Ta "analiza" wynika z faktu, iż film oprócz sieczki daje do myślenia nad naturą społeczeństwa. Gdybym go jedynie snobistycznie polizał to byłaby to wielka niesaprawiedliwość.

  6. Atue recka podobala mi sie 🙂

  7. A czy ja mam do Ciebie jakieś pretensje? To Turek daje mi do zrozumienia, że taka forma tekstu to na zakazanej zbrodnia nie do opisania.

  8. Recka fajna tak jak i sam film.

  9. Atue: tak, a teraz musisz sie zastrzelic 😉
    Recka bardzo ladnie jest napisana, ale dla mnie troche za sucha i akademicka – sama analiza, oprocz podpisow pod fotami brak tego snobistycznego lizania. Mogla by byc troche bardziej osobista i luzna, zawierac wiecej Twoich wrazen z filmu, szczegolnie ze sam film bynajmniej nie jest smiertelnie powazny.
    Inni bywalcy ZP zapewne tak jak i ja zauwazyli te krytyke konsupcjonizmu ala U.S. of A. i ogolnie spoleczne zaangazowanie Antonii, ale to nie dlatego Ravenous jest jednym z najzajebistszych horrorow jakie widzialem.
    Pierwszy moj kontakt z R przydarzyl sie na takiej malej imprezce z kumplami. Siedzielismy sobie, luzno gadajac o zyciu itp, godzina juz okolo 12, gdy stwierdzilismy, ze moze jeszcze przed rozejsciem sie, zajrzymy czy w tv czegos nie daja. Akurat R zaczynal sie na Polshicie. Nie bylismy w ogole przygotowani na film takiego kalibru. Siedzielismy z wywalonymi galami az do napisow. Klimat niepowtarzalny, po seansie naprawde wierzylismy w moc czerpana z zarcia ludzi.

  10. To były moje wrażenia z filmu. Wyniosłem kilka mądrości z niego. Czy to aż takie trudne do uwierzenia?

    Przyznaj się lepiej, że mnie nie lubisz i zabiłeś Jezusa.

  11. a po co zaczynal?

    Zakamuflowane przeslania i sprytne aluzje w filmach nawet lubie ale nie to decyduje czy film mi sie podoba.

  12. ALE MI SIĘ PRZEZ TO PODOBA!!!

  13. to dobrze ze ci sie podobal 🙂 mi tez.
    Tylko tak jak napisalem – recka jest dobra ale moim zdaniem nie calkiem pasuje do zakazanej planety.

  14. O tym co pasuje na zakazaną decyduje Komandor. Skoro dał znaczy, że pasuje.

    Proste?

  15. Komandorowi nie podobal sie Starship Troopers 3, to moim zdaniem dyskwalifikuje go calkowicie 😀 😀

  16. Proszę mi nie wciskać nie podobania się w gębę 🙂
    ST3 dostał warunkowe 4, czyli był dobry!

    A recka Atue pasuje w ciul, analizy tematu to wszak domena nerdyzmu, a nie każdy ma zdrowie je pisać (ja np. nie mam).

  17. swietny recka swietnego filmu…brakuje mi tylko wskazania na muzykę, która jest tutaj moim zdaniem REWELACYJNA…to w wersji z lektorem mozna przegapić…Carlyle chyba najlepsza rola, Pearce jak zawsze świetny, dobry blondynek z Band Of Brothers (zawsze zapominam jak sie nazywa)…ciekaw jestem czemu ten film byl tak jechany w momencie premiery…

Dodaj komentarz