Objective, The

Tytuł: The Objective
Produkcja: USA, 2008
Gatunek: Wojskowy horror
Dyrekcja: Koleżka od Blair Witcha
Za udział wzięli: Jakaś w ciul nieznana wiara
O co chodzi: Oddział woja w Afagnie natrafia na nadnaturalne zjawiska ufologiczne

Highway to UFO

Jakie to jest: The Objective to kolejny film chwilowo legendarnego Daniela Myricka. Reżyser jednego filmu, po Blair Witchu już nic sensownego chyba nie popełnił – choć przyznam, że jego ostatniego Solstice nie zdołałem jeszcze obejrzeć, choć leży w sklepach po 19 zyla.

No ale The Objective, jak wiecie z naszych coveraży jest potencjalnie bardzo interesujący: grupa elitarnych super kolesi USA na misji w Afganie natyka się na zjawiska typu UFO. Po przepuszczeniu tego ciekawie banalnego konceptu przez filtr Myricka można by się spodziewać czegoś niezłego!

Cóż takiego spotykają na swojej drodze nasi super killersi, którzy okazują się super tylko do czasu? Mianowicie osobliwe orientalne obiekty NOL, o którym autentyczne przekazy krążą od stuleci (przytaczane w filmie o nich wzmianki, np. Aleksandra Wielkiego istnieją naprawdę). UFO pojawia się w specjalnym afgańskim Trójkącie Bermudzkim, gdzie kompasy przestają działać, nawet najlepsi przewodnicy błądzą, a góry powstają w miejscach dziwnych i strasznych. Jeśli dodamy do tego mroczne zjawiska w nocy, porywanie ciał, symulowane odgłosy i legendę o zaginionym regimencie brytyjskim z WW2 – mamy niemal kompletne odwzorowanie Blair Witcha.

…Anytime…

Muszę się tego czepić, ale film ma więcej wspólnego z BWP, niż można by stwierdzić po trailerach. Na szczęście nie jest to żadna „odnaleziona taśma z kamery” (choć dziwna kamera również odgrywa tu ważną rolę), ale i tak jest kręcona dość reportażowo. Niestety ten reportażowy realizm strasznie kontrastuje z fatalnym aktorstwem ekipy grającej super komandosów. Sama eka w ogóle jest rodem z teatru telewizji: nieudolnie wzorowana na królu filmów o „oddziale na misji” czyli Predatorze, dodatkowo poubierana jest w zupełnie przypadkowe ciuchy i nosi przypadkową broń. Rozumiem, że to elita mająca sporą dowolność, ale nie wiem, czy ktoś przy zdrowych zmysłach wybiera się mordować talibów na pustynię w dżinsach.

Poza tym teatrum kolejnym punktem wspólnym z BWP jest bratanie widza z naszym bohaterem – w tym wypadku agentem CIA prowadzącym misję. Przez większość filmu sadzi on swoje narracyjne przemyślenia, na szczęście nie popadając za mocno w żenadę – podaje suche fakty ze swoim krótkim komentarzem. Acha, zapomniałbym o wielkich stick-manach nawiązujących też nieco do Planety Małp.

Wal do NOLi

Niemal od samego początku w filmie dominuje lekko surrealistyczny klimat, przez co nie do końca wiemy, na ile to co widzimy na ekranie jest realne, a na ile to halucyny gości. Tajemnicze siły kosmiczno/bermudzkie ewidentnie bawią się z naszymi wojakami dając złudną nadzieję, strasząc czy po prostu zabijając. Wrażenie to potęguje niejasność tytułowego „celu” misji i serwowane pod koniec akcenty metafizyczne. Trzeba przyznać, że w tym budowaniu nadrealistycznej atmosfery krajobraz skalistej pustyni sprawdza się znacznie lepiej niż park z BWP.

The Objective to niestety zderzenie dwóch przeciwieństw – część łatwa do zrobienia została spieprzona, a część łatwa do spieprzenia – załatwiona elegancko. To pierwsze to klasyczne motywy horrorowe, czyli właśnie dziwne zjawiska, dziwni osobnicy, dziwne krajobrazy. Mając gotowe tak klasyczne motywy wystarczy umieścić je na ekranie, by zaczęły straszyć. Tutaj niestety cały suspens i groza są załatwione przez kijowe ich skręcenie i fatalne aktorstwo kolesi. Sprawy, które w rilu byłyby mega bardziej przerażające niż te w BWP, tu nie robią większego wrażenia.

Band of Dupy Wołowe

Natomiast łatwa do spieprzenia była sama koncepcja i dizajn UFO oraz zakończenie. Na szczęście orientalne UFA (znane jako Vimanas) są naprawdę czaderskie i dość oryginalne, a ich istnienie faktycznie wieje grozą. Co do zakończenia – może nie jest ono mistrzowskie, ale przynajmniej nie stacza się do kolejnej parodii Kosmicznej Odysei, którymi na ogół kończą się „lepsze” filmy o UFO. Przyznam, że na koniec byłem nawet przyjemnie rozczarowany – tym niemniej film próbuje nieco filozofować (jednym z motywów przewodnich fabuły jest woda oraz postać niejakiego Muhammada Abana, czyli „wody” w języku arabskim – niestety o niewiadomej temperaturze).

Niestety – jak wspomniałem ekipa bohaterów jest generyczna aż do bólu. Główny koleś wspomina nam, jakich to on przygód nie przeżył w Afganie 20 lat temu – choć na oko to 20 lat temu robił on w pieluchy. Również dialogi dobre i celne wymieszane są z żenującymi. Oczywiście w filmie nie mogło zabraknąć sceny walki z tubylcami, która jest nakręcona nawet całkiem poprawnie – acz jej konkluzja jest kompletnie nielogiczna (pada sugestia jakoby atakujący talibowie mieli cosik wspólnego ze zjawiskami paranormalnymi). Podobnie oleję niski budżet, który trzeba przyznać został dość ambitnie i efektywnie wykorzystany. Pochwale natomiast wspomniane reportażowe zdjęcia, jako że wśród ujęć trafia się naprawdę kilka niezłych perełek.

Film miał mega potencjał – twórcy ewidentnie mocno przyłożyli się do studiów mitologii Vimanas i próbowali je umieścić w kontekście horrorowym, doprawiając wspomnianą osobistą metafizyką, ale bez pretensjonalnych objawień. Gdyby lepiej dopracować postacie i niektóre „sceny grozy” byłby to przełom niemal na skalę BWP. Niestety najwyraźniej Myrick nie potrafił pociągnąć „prawdziwych” aktorów z „prawdziwymi” dialogami tak, jak wrzeszczących naturszczyków.

Ocena (1-5):
Blairwitchyzm: 4
Eka: 2
UFOlogia: 4
Fajność:
4

Cytat: Our mission is to kill terrorists, anything else is fucking paperwork.

Ciekawostka przyrodnicza: Tajemnicza zabawka-samolocik przewijająca się w filmie to autentyczny pradawny artefakt, który np. dla Daenikena jest dowodem na styczność ludzkości z obcą cywilizacją w dawnych czasach.

Written by: Commander John J. Adams

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

3 Komentarze(y) na Objective, The

  1. Mialem mniej wiecej takie same wrazenia.
    Ogolnie odbior filmu, mimo niedociagniec, byl pozytywny; przynajmniej cos innego niz zwykle.
    Lokacje klimatyczne, efekty wporzo, akcja dawala rade.
    Slabo zagrali ci glowniejsi, szczegolnie myrick i ten sniady wojak.

    ps1: mieli tu nawet swojego wierzbowskiego, nie za dlugo pociagnal 🙂
    ps2: fajna ekipa to byla w outpost.

  2. Mimo pomysłu i klimatu całość psuje amatorska ekipa troopsów i zero pomysłu na ciekawe postacie. I tylko jeden dreszczyk w czasie filmu. 3/5

Dodaj komentarz