Starship Troopers 3: Marauder

Tytuł: Starship Troopers 3: Marauder
Produkcja: USA, 2008
Gatunek: Kosmiczna wojna
Dyrekcja: Ed Neumeier
Za udział wzięli: Jolene Blalock, Casper Van Dien, Kazimierz Kaczor, RPA-skie dupcie
O co chodzi: Johnny i Lola eksterminują robale

Jak w Cloverfieldzie

Jakie to jest: Wielką zagadką jest, z jakiego powodu wytwórnia Sony z ogromnym uporem produkuje kolejne odcinki Starship Troopers, z których żaden nie ma prawa powtórzyć sukcesu oryginału. Jedynka to było wydarzenie – pomimo, że nie była to specjalnie wierna adaptacja kultowej „Kawalerii kosmosu”, to jednak nieco społecznego przesłania książki zostało przemycone (aczkolwiek nie jestem pewien, czy w takiej formie, w jakiej by sobie Heinlein życzył). Do tego totalny festwial CGI na całe lata przed The Phantom Menace, genialna muzyka Basila Poledourisa i ikoniczne uniformy, które z powodzeniem służą do dziś w wielu filmach i serialach. W ST1 uderzało beztroskie podejście do tematu szczęśliwego faszystowskiego społeczeństwa, gdzie katalogowa młodzież z uśmiechem na ustach szła na wojnę pourywać sobie ręce i nogi – ale dla teamu Paul Verhoeven i Ed Neumeier, którzy mieli za sobą już analogiczną krytykę ery Reagana i korporacjonizmu nie była to piewszyzna.

Neumeier jechał na swoich dwóch najbardziej udanych dzieciach (RoboCopie i Starship Troopersach) wiele lat. W tym napisał scenariusz do wysoce eksperymentalnego ST2, który wyreżyserował Phil Tippett, najwyraźniej przekonany, że znajomość anatomii animatronicznych robali czyni z niego eksperta w świecie Federacji. Na ile mu film wyszedł – zdania są asymetrycznie podzielone, aczkolwiek jedno jest pewne: nie miał za wiele wspólnego z konwencją jedynki.

Podobno najseksowniejsza lasia w RPA

No i po paru kolejnych latach studio postanowiło powrócić do tematu, ponownie w formacie „prosto-na-DVD”, który aktualnie cechuje się wyjątkową nośnością. Sypnięto nawet niezłą monetą i wręczono to do zrobienia samemu Neumeierowi w charakterze debiutu reżyserskiego, podczas gdy Paul Verhoeven został producentem przez telefon. Tym razem ludzie filmowi podeszli do tematu w sposób bardziej konserwatywny, starając się nawiązać do jedynki w zakresie, na jaki pozwalał budżet.

Nawiązanie to widać już od podobnych napisów początkowych – a potem mamy nawet samego Caspera Van Diena jako Johnny’ego Rico. Casper, który odmówił roli w ST2 dołączył do grona aktorów, którym rzeczywistość zweryfikowała mniemanie o własnej karierze, więc tym razem nie miał chyba nic naprzeciw zagraniu w ST3. Czołówce przygrywa muza genialnego skądinąd Klausa Badelta (czyli jednego z avatarów Hansa Zimmera), która starając się naśladować styl oryginału niestety jest nieobecna epicznie na ekranie.

Cały Starship Troopers 3 wygląda jednak jak bardzo rozwodniona wersja jedynki – jest i bitwa, i eka estetycznej młodzieży, i misja na pustynnej planecie i akcyjka na koniec. Niestety odnoszę wrażenie, że dostaliśmy też rozwodnioną wersję scenariusza – nie chce mi się bowiem wierzyć, że Neumeier wyprodukował coś tak płaskiego. Film zapewne wyglądał super w treatmencie, może nawet w pierwszej wersji scenariusza – ale zapewne w wyniku kolejnych poprawek zamienił się we własne streszczenie. Najlepszym dowodem na to jest zmarnowany tzw. wątek dropshipa Marines, który ewidentnie został skrócony niemal do zera.

Fajna płaskorzeźba

Oczywiście nie dziwią mnie braki w reżyserii – w końcu nie każdy debiutant jest ukrytym geniuszem. Mamy tu więc sceny rodem z teatru telewizji, gdzie ludzie stoją spokojnie i rozmawiają np. na korytarzu spadającego statku. O jakimś tempie akcji czy fajnym nakręceniu dialogów możemy w ogóle zapomnieć; dramatyzm budowany jest przez mało przekonujące krzyki i miny południowoafrykańskich laseczek. Jednak braków w scenariuszu naprawdę nie kumam. Ładnie wyszły wszelkie wstawki polityczne – z wieszaniem pacyfistów, dyskusją nad Bombą Q, czy wreszcie z genialną postacią Marszałka Nieba, który jest zarazem showmanem i pieśniarzem. Natomiast wszelka akcja i postacie rzucone w ogień walki to po prostu dramat.

Zaczyna się ładnie: bójką w barze luźno nawiązującą do podobnej sceny w książce, a potem następuje atak robali (nazywanych tu „Archie”, zapewne w nawiązaniu do „Charlie”) i dostajemy pierwszy kubeł zimnej wody. Poza fatalnym poprowadzeniem sceny bitwy nie mającym nic wspólnego z dynamiką jedynki, otrzymujemy CGI na poziomie intra do gierki sprzed paru lat – kurczę, to już w ST2 robale były lepiej zrobione. Tu są totalnie plastikowe, a pomiędzy nimi przechadzają się niespiesznie trooperzy na pełnym luzie, gepard Chester. Miło przynajmniej, że mają znowu prawdziwe karabiny zamiast zabawek z dwójki, acz broń ta cechuje się „syndromem lekkiego guna” znanym z niektórych filmów SF Plan 9.

Winą za udany atak robali zostaje obłożony Johnny Rico, który wnet dostaje zaproszenie na randkę ze stryczkiem. Natomiast po samej bitwie następuje ewakuacja naszego Marszałka-piosenkarza na statek. Tenże statek wnet odnosi awarię i heros spada w kapsule ratunkowej na nieznaną planetę, w towarzystwie kilku przypadkowych osób, w tym pilotki Loli Beck, która jest właściwie główną bohaterką filmu. Dobrze, że grająca ją Jolene Blalock miała wprawę na pokładzie Enterprise i opanowała do perfekcji metodę aktorską „statek dostał, więc słaniam się i biegam z lewa na prawo”.

Chciał się podrapać po plecach

I tu już mamy nadzieję, że wędrująca po planecie ekipa będzie miała fajne przygody i film wreszcie się rozkręci. Niestety – potencjalnie najbardziej nośny wątek Maraudera, czyli „podróż ciekawej grupy przez obcą planetę, a niektórzy bohaterowie mają tajemnice”, zostaje totalnie zmarnowany. Postacie są kiepskie i niekonsekwentnie prowadzone (np. śmieszny koleś, który zapomniał być śmieszny), dialogi żenujące, infantylne i zdawkowe, a zamiast napięciem z ekranu wali nudą. Nie pomaga tu obsada – oprócz w miarę trzymających poziom Rico, Loli i generała Hausera, reszta obsady to ponownie ładna młodzież i misski czegośtam – niestety tym razem bez perspektyw na karierę aktorską. Na próżno szukać tu przekonującego entuzjazmu i radosnego gung-ho żołnierzy z pierwszego odcinka: Neumeier nie był w stanie wykrzesać z aktorów tyle, co Verhoeven. A propos tej ładności – jak każdy wie, wyznacznikiem serii Starship Troopers jest konieczna scena z cyckami. Tutaj mamy ją wsadzoną tak totalnie bez sensu i na siłę, że odnoszę wrażenie, iż konsultantem był Uwe Boll.

Film postanowił być ambitny mocno akcentując temat religii, która (jak się okazuje) nie jest mile widziana w Federacji. Nie jestem pewien, czemu miało służyć prezentowanie różnic opinii pomiędzy laską odmawiającą na całe gardło Ojcze Nasz, a zagorzałą ateistką, ale odnoszę wrażenie, że to tylko smaczek świata, a nie jakiś głębszy sens. Przy tym poziomie prezentacji Tricia Helfer w BSG spokojnie wypada jak sam papież.

Nie sprzedam wielkiego spoilera, jeśli oznajmię, że w filmie pojawia się tytułowy Marauder, czyli bojowy robot do siedzenia w środku. Od razu jednak ostudzę podnietę tych, którzy spodziewają się tu zobaczyć książkowe kombinezony wspomagane, podskoki na kilometr i rzucanie nukami. Marauder to zwykły zord zalatujący z bardzo daleka ideą ED-209, a sceny z jego udziałem to po prostu komputerowa kreskówka.

Taki to jest ten nasz Starship Troopers. Z jednej strony ciekawa konstrukcja filmu, potencjalnie fajne postacie i trochę strzelaniny. A z drugiej powolne tempo, przegadanie, żenujące sceny akcji i fatalne dialogi. Mimo wszystko stara się mocno trzymać konwencję części pierwszej modyfikując ją na swój kameralny sposób – na plus należy zaliczyć kilka scenek fajnego politykowania i chamskiego humoru a’la RoboCop oraz całkiem fajne nowe robale. Co ciekawe, te robione animatronicznie prezentują normalny poziom kinowy, w odróżnieniu od półwyrenderowanego CGI. Fani serii poczują parę razy klasyczny klimat i nawet parę razy się uśmiechną. Inni popukają się w głowę.

Ocena (1-5):
Akcyjka: 2
Aktorstwo: 2
Polit-humor: 4
Fajność: 3 (dla fanów – 4)

Cytat: Beheme-what?

Ciekawostka przyrodnicza: Panią Admirał Enolo Phid miała początkowo grać Sarah Douglas, czyli Ursa z Supermana I i II.

Blu-ray:
Region: Free
Czas: 103 min.
Video: 1080p, żyleta w ciul
Audio: Angielski (poprawny Dolby TrueHD 5.1), czeski, węgierski, ruski, polski zagłuszacz – DD 5.1
Napisy: Różne, w tym angielskie i polskie
Extrasy:
– Komentarz reżysera, producenta i kolesia od efektów
– Komentarz reżysera, Caspera, Jolene i Borisa Kodjoe (Dix Hauser)
– Marauder Mode – oglądanie filmu w trybie Picture-in-picture, gdzie w okienku pojawia się pan reżyser, gwiazdujący Casper i różne makingofiki
– Put yourself in the film – mega żenująca opcja pozwalająca na umieszczenie w filmie troopera z naszym zdjęciem. Katastrofalny efekt jest karą dla każdego, kto się na to połasi
– 3 makingofiki po 10-25 min., rzecz jasna w HD:

  • On the Bounce – The Making of Marauder
  • Evolution: The Bugs of Starship Troopers 3: Marauder
  • Enlist: Marauder’s Mobile Infantry

    – kultowy teledysk „It’s a good day to die”

    Written by: Commander John J. Adams

    Szeruj to!

     

    Komenty FB

    komentarzy

  • Komercha

    42 Komentarze(y) na Starship Troopers 3: Marauder

    1. JESTEM ZAWIEDZIONY TYM FILMEM POWINNI ZAPRZESTAĆ NA 1 nie polecam robali nikomu .NO CHYBA ŻE JESTEŚ ROBALEM NO I JESZCZE JAPOŃSKIE ROBOTY GIGANTY O JJEEZZUU

    2. I tak uważam, że film jest lepszy od Mumii 3.

    3. JESTEM ABSOLUTNIE ZAWIEDZIONY RECKĄ (po raz pierwszy na ZP)!!!! Przepraszam bardzo, ale czy ocena wystawiana była pod kątem umieszczenia powyższego tekstu w prasie kobiecej?
      Jestem bardzo, ale to bardzo…. zły.

    4. Tzn. za mało czy za dużo dałem? 🙂
      Acha, już widzę na forum 🙂

    5. No ja ci dam ty niedobry ty! Zdecydowanie za mało! Akcyjka, polit-humor i aktorstwo powinny być podniesione o jeden punkt, a fajność to się w pięciostopniowej skali nie mieści! So join up, do your part i zmień oceny za nim więcej ludzi to przeczyta. Pan sędzia Cava powiedział bowiem "people need to watch what they say". Do pisania recek to się tez zalicza 🙂

    6. Właśnie sprawdziłe, że "Katyń" na ZP dostał zbliżone oceny, toż to hańba! Zaraz się w atomowego grzyba zamienię chyba.

    7. Juz dwujka byla chala ale trzecia czesc podoba sie moze tylko slepym koniom.

    8. dobra recka, dobre kino… 4 dla fanów to dobra ocena

    9. ocena za wysoka, po zobaczeniu sceny z kombinezonami niemoglem ze smiechu sie pozbierac dobre 15 minut, takie cg to na amidze robili dawno temu 😛

    10. film jest dobry w ciul. recka pomija mocno te niewymierna fajnosc jaka w sobie ma ST3. owszem technicznie to jest slaby a raczej zwyczajnie tani (i to w sensie wizualnej oprawy, jak i scenariusza) ale jest kult filmu prosto na video ktory nie udaje czegos wiecej.

    11. dzięki ci conanie, rozumiemy się jak widzę w 100 procentach. Ale widać, że tylko my dostrzegamy to piękno ST3, a reszta patrzy na to jak na jakieś transformersy lub inne niewymagające tytuły 🙂

    12. Nie tylko wy ja tez jestem zawiedziony recką powinien dostać ocenę "podobał mi się w pytę", komandorze to już drugi raz najpierw Futurama teraz Maruder… do trzech razy sztuka 😉

    13. E zapomniałem znowu wstawić kultową piosenkę ->[url]http://pl.youtube.com/watch?v=KIsv1YOFNys&feature=related[/url]

    14. juz sama ta piosenka czyni ze st3 film roku.

    15. Dawny Bywalcze! Już wieki temu odniosłem wrażenie, że nieprzyzwoicie zafascynowałeś się ST. O pierwszej części mówie. Dla mnie to zawsze była mierna adaptacja słabej powieści (tak, już możecie bluzgać).
      Tak więc Twój entuzjazm dotyczący ST3 nie jest dla mnie żadną niespodzianką…

      PS: Nie uważam, że film jest zły. Jest znacznie lepszy od dużej części shitu, który widziałem w ostatnich tygodniach.

    16. Ja to mam łatwo – im więcej siniaków na mózgu, tym słabszy film.
      Ten jest słaby (bolało).

    17. ZARDOZ bluźnisz a z tą powieścią to już za bardzo przegiołeś.

    18. "Kawalerię.." czytałem jakieś 12 lat temu. I zrobiła na mnie raczej słabe wrażenie. Tym bardziej, że w późniejszych latach słyszałem na ten temat same superlatywy. Zastanawiam się, czy by sobie owego dzieła nie odświeżyć, wówczas – jeżeli odniosę podobne wrażenia – będę się czuł uprawniony do wylewania nań pomyj znacznie szerszym strumieniem 🙂

    19. akurat slyszalem ze ksiazka jest najlepsza w orginale, polskie tlumaczenia sia mocno z dupy 🙂 sam film pewnie tak odebralem bo zrobilem sobie serie ST1 -> ST2 (tragedia moim zdaniem na maxa) ->ST3 (mniejsza ale jednak tragedia)

    20. nowe wydanie Solarisu jest gówno warte

    21. @Garret, rozwin mysl, o co kaman? Cos zmieniono w tresci? WTF z tym wydaniem?!

    22. Z Rico zrobili amerykanskiego marinsa 🙂

    23. Aha. Moglem nie pytać to teraz mam za swoje 😉

    24. Niekonsekwencji w scenariuszu jest dużo więcej.
      Chociażby ta misja z mechami. Przedstawiona "wylewnie" jako bilet w jedną stronę. A co się okazało? Że trwała z 5 minut, a bohaterowie nie wysilili się bardziej niż na pierdnięcie.

    25. I coś na poparcie jednego ze screenów – http://pl.youtube.com/watch?v=YKPfjSLtVhA&feature=related

      "Give Us a hand! Pick up that arm and find out who it belongs to"

    26. Tyle snobistycznego kultu wylewało się z ekranu, pokazano tyle dobrego syfu, a tu recka z analizą godną filmsieci i stopkadru. Zabrakło choćby wzmianki o karaoke Marszałka Nieba i wzruszających do łez ostatnich scen – macki, modlitwa, czy też mega wypasiony pocałunek na tle… (ci co widzieli to wiedzą, nie będę spoilerował). ST3 miało swoją epę. Nie przyznaję punktów lansu za powyższą recenzję…

    27. Panowie, film dostał 4, co przy przeciętności całokształtu jest dużym osiągnięciem. Nie przeczę, że była w nim masa pojedynczych kultowych scenek, ale 90% czasu antenowego nie dorastała im do pięt. Nie oszukujmy się – przy tych samych środkach można to było zrobić 100x lepiej. Komander przemówił.

    28. Amen Brother. Dlatego zbieram głosy pod bojkotem powyższej recki, a w szczególności do wystawionych ocen. W ST3 trzeba jednak dostrzec to, co zwie się "drugim obliczem", a nie oglądać to Arcydzieło (celowo piszę z wielkiej litery) na podglądzie lub FastForwadzie!

    29. Amen Brother. Dlatego zbieram głosy pod bojkotem powyższej recki, a w szczególności do wystawionych ocen. W ST3 trzeba jednak dostrzec to, co zwie się "drugim obliczem", a nie oglądać to Arcydzieło (celowo piszę z wielkiej litery) na podglądzie lub FastForwadzie!

    30. Komandorze w sumie masz racje ale na zakazanej chyba inaczej patrzymy na filmy… nie bawimy się w ochy i achy nad armeńskimi filmami tylko zjmujemy się owym "drugim obliczem".

    31. PIS bracia pis..;) Komander napisał recke może zbyt obiektywna, ale wy tez macie rację. Widzieliśmy nieraz filmy, ktore mainstream określił mianem gówna, a dla nas były to KULTY. ST3 jednak Arcydziełem nie jest gdyż nawet tu na ZP opinie są skrajnie różne. To IMO zajebisty SF szmatławiec co jest w IMHO pozytywem. Jadnak nie wiem czy jeszcze kiedys oblukam w przeciwieństwie do oryginalnego ST, a to dla mnie wyróżnik epy.

    32. Nie widziałem żadnej części ale podobają mi się neo-nazi mundury w zapodanym wyżej teledysku.

    33. Krusty -> dlatego w pierwszym odruchu po przeczytaniu tej recki pozwoliłem sobie zadać retoryczne pytanie, czy to czasem nie miało zostać w bardzo kolorowej prasie zamieszczone. Owszem, zgodzę się z tym fragmentem, który podejmuje temat "komputerowej kreskówki", ale czy my tutaj rozprawiamy sobie o kult-filmach, czy produkcjach dla dzieci, w których liczą się tylko efekty specjalne, a cała reszta jest totalnie nieistotna?

      Sasquatch -> nie bluźnij, Sky Marshal Phid oznajmiła w końcu iż: "…while religion is acceptable, PiS is not" 🙂

    34. > Krusty, no nie do końca. Staramy się recenzować tu filmy pod względem "podobał mi się albo nie". Do ST3 pod względem podobania miałem sporo strukturalnych ale. Ergo ta recka.

    35. @DawnyBywalecAptekaPub Kajam sie. Racja Sky Marshal byl supernowa ST3 🙂

    36. Stanowczo żądam możliwości kupienie t shirta z marszałkiem…

    37. … na zakazanej planecie z podpisem "recenzja nie podobała mi się" 😉

    38. "…w przeciwieństwie do filmu, który arcydziełem bezsprzecznie jest"

    39. A mnie się roi recka na ZP po np. "Wiecznej Wojnie"

    40. Ja sadze ze wszyscy powinnismy Komandora ukamienowac.

    41. Film mega porażka, każda scena akcji w anime Macros frontier który ostatnio namiętnie oglądam jest po 100kroć lepsza od końcowej walki w tym filmie, strata kasy…

    Dodaj komentarz