Classic SF Vol. 5

Tytuł: 20 Million Miles to Earth
Produkcja: USA, 1957
Gatunek: Klasyk SF
Dyrekcja: Nathan Juran
Za udział wzięli: William Hopper, Joan Taylor, Frank Puglia
O co chodzi: Kosmiczny potwór najeżdża Italię

Wiem już czego zabrakło w Cloverfieldzie

Jakie to jest: Obraz 20 Million Miles to Earth jest kolejnym filmem z wielkim potworem niszczącym wszystko, co podejdzie mu pod nogi – motywem zaczerpniętym z klasyki kina, takiej jak King Kong, czy nurtu japońskiej Godzilli i temu podobnych. Najczęściej w takich produkcjach potwór jest efektem ubocznych eksperymentów z bronią nuklearną lub pochodzi z innej planety – tu wybraną tę drugą opcję.

A oto jak przedstawia się historia: Uszkodzony amerykański statek kosmiczny wraca z
wenusiańskiej wyprawy na Ziemię. Wpada do wody w okolicach Sycylii, mamy zatem dodatkowo okazję podziwiania urokliwych krajobrazów włoskiej ziemi. Jedyny pozostały przy życiu astronauta – William – trafia do szpitala w stanie krytycznym. Okazuje się, że razem z nim na pokładzie statku przewożona była w tubie obca forma życia. Pojemnik odnajduje w zamieszaniu mały chłopiec, który chwali się odkryciem przed znajomym.

Obcy wyjątkowo szybko rośnie i ukrycie go przed ludźmi staje się w końcu niemożliwe – ostatecznie dochodzi do sześciu metrów wysokości. Wściekły, ucieka z klatki i zaczyna niszczycielską wyprawę – jego gniew jest odpowiedzią na bezwzględny atak ludzi. Szok obcej istoty spowodowany jest w końcu bezpardonowym „wyrwaniem” z rodzinnego świata i przyprowadzeniem tu bez pytania, w obce nieznane mu środowisko. Ludzie decydują się najpierw okiełznać go prądem i przykuć do stołu, by móc prowadzić
eksperymenty, a później, przy całej swojej wielkiej wyobraźni, storpedować uciekającego całym arsenałem bomb i pocisków. Ziemia to nie jest miejsce dla obcego stworzenia…

W pamięci zostają sceny niezwykłego pojedynku potwora ze słoniem i walka w ruinach Colloseum. Mistrzostwo świata animacji poklatkowej – wyjątkowe efekty specjalne są dziełem Raya Harryhausena, geniusza od stop motion – od razu przywodzą na myśl Podróż Sindbada.

Ocena (1-5):
Akcyjka:
5
Obcy vs. słoń: 5
Wojsko: 5
Zdjęcia: 5
Fajność: 5


Tytuł: Beyond the Time Barrier
Produkcja: USA, 1960
Gatunek: Klasyk SF
Dyrekcja: Edgar G. Ulmer
Za udział wzięli: Robert Clarke, Darlene Tompkins, Vladimir Sokoloff
O co chodzi: 100 przygód na trasie podróży w czasie

Fajny kask

Jakie to jest: Reżyser podejmuje tutaj temat podróży w czasie: główny bohater, pilot oblatywacz, ma właśnie przetestować nowy samolot wojskowy. Wszystko przebiega zgodnie z planem – do czasu. W pewnym momencie dochodzi do efektu zakrzywienia czasoprzestrzeni! Samolot zaczyna „wariować”, zdezorientowany pilot zmuszony jest do awaryjnego lądowania. Okazuje się jednak, że otoczenie zmieniło się nie do poznania. Baza wygląda jakby przeszło przez nią tornado, praktycznie nie ocalał żaden z budynków. Wkrótce pilot zostaje schwytany przez uzbrojonych osobników i doprowadzony do wielkiego podziemnego miasta. Mieszkańcy okazują się głuchoniemi, niemniej posiadają wysoce rozwinięty zmysł telepatii. Zarządzający miastem jest przekonany, że nasz bohater to szpieg nieprzyjaciela i wtrąca go do więzienia. Wnuczka przywódcy opowiada na migi za pomocą znaków o zarazie, która zdziesiątkowała i podzieliła ludzkość – szybko staje się jasne, że jest to efekt katastrofy nuklearnej.

Od tego momentu głównym celem naszego dzielnego pilota jest ucieczka i powrót do przeszłości – istnieje bowiem nadzieja na odwrócenie wydarzeń, można zapobiec katastrofie. Wydawać by się mogło, że część druga niechybnie nastąpi, niestety skończyło się jedynie na tym oszczędnym, ale bardzo sprawnie nakręconym czarno-białym majstersztyku.

Ocena (1-5):
Podziemne miasto:
5
Apokalipsa: 4
Bohaterowie bez granic: 4
Lasia: 5
Fajność: 5


Tytuł: The Angry Red Planet
Produkcja: USA, 1960
Gatunek: Klasyk SF
Dyrekcja: Ib Melchior
Za udział wzięli: Gerald Mohr, Naura Hayden, Les Tremayne
O co chodzi: Kolejna misja na Marsa

I want a nice clean dispersal this time!

Jakie to jest: Na ziemię wraca z dawna wyczekiwany statek kosmiczny wysłany swego czasu na Marsa. Po kłopotliwym powrocie okazuje się, iż z załogi przetrwały jedynie dwie osoby: doktor Iris Ryan i pilot Tom O’Bannion, owinięty częściowo w zielony śluzowaty kokon. Tajemnicę tragicznej w skutkach wyprawy wkrótce rozwiązuje szczegółowa opowieść ciągle roztrzęsionej Iris.

Poznajemy zatem cały przebieg ich przygód. Na początku wszystko układało się doskonale, start, lot z omijaniem asteroidów i wreszcie lądowanie. Na powierzchni Marsa znaleziono ślady obcych form życia, mięsożerne rośliny, szczuropodobne giganty. W czasie eksploracji astronauci odnaleźli również wielkie morze odgradzające ich od niesamowitego miasta zamieszkiwanego przez inteligentne istoty. Wyprawa do miasta okupiona zostaje ofiarą śmiertelną i obrażeniami innej osoby.

Pomysłowość w kreowaniu monstrualnych mutantów zaskakuje. Ziemianie otrzymują telepatycznie przekaz od Marsjan – ostrzeżenie przed nadmiernym, ślepym postępem technologicznym, który może doprowadzić naszą cywilizacje do tragedii. Wszystkie sceny na Marsie są nagrane podobnie jak w Rocket Ship XM – w kolorze sepii, lekko zniekształcone, bardziej pomarańczowe. Przesłanie natomiast przypomina nam to znane z wcześniejszego Dzień w którym, stanęła Ziemia.

Efekty specjalne bazują na modelach i kukiełkach, oczywiście odpowiednio sfilmowanych dla ukazania odpowiedniej przestrzeni. Wyjątkiem są sceny lecącej rakiety – tu pojawia się po prostu plansza z rakietą wypuszczającą z tyłu gazy… Atak rośliny nasuwa skojarzenia z twórczością Eda Wooda – wystarczy przypomnieć sobie scenę z pracy nad słynnym Bride of the Monster, gdy Bela Lugosi szarpie się z wielką ośmiornicą (zresztą kapitalnie zagrane przez Landau po latach w filmie Tima Burtona).

Film bez reszty wzrusza do łez i serce kołacze zupełnie w innym rytmie – tzn. kultowo…

Ocena (1-5):
Stworki na swój sposób:
5
Hołd dla Eda Wooda: 5
Mars: 4
Przesłanie: 5
Animowane plansze rakiety: hmmm, 3 mimo wszystko stawiam na modele
Fajność: 5

Written by: Paweł L.

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

7 Komentarze(y) na Classic SF Vol. 5

  1. Czy te filmiki znalazły się już w domenie publicznej czy trzeba grzeszyć, żeby się z nimi zapoznać? Bo nie powiem, tego pierwszego jestem bardzo ciekaw, a i z pozostałymi bym się zaznajomił.

    PS. Czy można spodziewać się recki "Things to come" z 1936r?

  2. Można się spodziewać.

  3. 5 czesc i jeszcze nie bylo Klaatu barada nikto ?? Wstyd

  4. Chętnie poznam te produkcje,szczególnie,że uwielbiam takie "perły z lamusa".Szkoda,że nie ma już p.Zygmunta Kałużyńskiego,który z p.Raczkiem prezentował w naszej tv tego typu perełki.Dzięki nim pierwszy raz miałem okazję obejrzec film,od którego nazwę wziął ten serwis.

  5. W "Perłach z lamusa" pokazali też taką starą sajens fikszynową wersję Robinsona Crusoe – z akcją na Marsie i kosmitą – Piętaszkiem. Nie pamiętam, jak to się zwało, ale warto by i to dziełko przypomnieć 🙂

Dodaj komentarz