Theatre Europe

Let me tell you now
Ev’rybody’s talking about
Revolution, evolution, masturbation,
flagellation, regulation, integrations,
meditations, United Nations,
Congratulations.
All we are saying is give peace a chance
All we are saying is give peace a chance

To właśnie piosenką Lennona „Give Peace a Chance” zaczynała się jedna z najbardziej oryginalnych strategii na 8-bitowe Atari: Theatre Europe. Gra miała dodatkowy, zakazany smaczek oddania w ręce wychowanemu w PRLu dzieciakowi pełnego dowództwa nad siłami NATO lub Układu Warszawskiego.

Można było pozwolić sobie na wiele: od miażdżącego, konwencjonalnego natarcia na siły wroga, złamania linii frontu i zajęcia wschodnich lub zachodnich Niemiec po prewencyjne ataki chemiczne na główne miasta, zrzucanie jednostek specjalnych na tyły wroga a na końcu, w obliczu totalnej już przewagi przeciwnika, na zmasowany atak nuklearny i wyczyszczenie planety z gatunku ludzkiego.

Theatre Europe powstało w 1985 roku w mało znanej firmie Personal Software Services. Autorem gry jest Alan Steel, który w jednym ze znalezionych przeze mnie wywiadów przyznał, iż materiały do gry oraz powierzchowne dane na temat sił Układu Warszawskiego i NATO ściągał w tamtych czasach aż z angielskiego Ministerstwa Obrony i Ambasady ZSRR w Londynie. Fajnie, że jednak coś mu dali. Wklepanie do kompa przybliżonych danych zawsze i w każdym przypadku dawało miażdżące zwycięstwo Sowietom i Układowi Warszawskiemu. Nawet przy najkorzystniejszym rozłożeniu na linii frontu zachodnich jednostek algorytmy gry nie dawały NATO żadnej szansy. Aby przynajmniej teoretycznie zbalansować rozgrywkę i stworzyć ją grywalną dla obu stron, Alan Steel musiał naciągnąć siłę jednostek NATO oraz powiększyć jego rezerwy, lotnictwo i zaopatrzenie. Jak sam przyznał, w tym momencie odechciało mu się tworzyć strategię rozgrywającą się w ówczesnych czasach. Na szczęście dla nas później, jak widać, zmienił zdanie.

Na początku Theatre Europe komputer pozwalał nam wybrać stronę : NATO albo Układ Warszawski. Sam jestem ciekawy co wybrałem lata temu podczas pierwszego załadowania gierki. Poza wyborem obozu komputer nakazywał wybranie poziomu trudności oraz włączenie/wyłączenie elementów zręcznościowych. O ile te ostatnie zwyczajowo wyłączałem, gdyż strzelanie podczas bitew joystickiem do samolocików nie pasowało mi do strategii i odbierało przyjemność nuklearnej demolki przeciwnika, to wybór poziomu trudności miał dla rozgrywki duże znaczenie. Poziom 1, najłatwiejszy, sprowadzał grę tylko do walki konwencjonalnej. Ataki specjalne, jak chemiczny czy nuklearny były zakazane, a komputer był do ogrania, nawet grając NATO. Poziom drugi i trzeci znacznie utrudniał zabawę, gdyż komputer stawał się mocno nieobliczalny, a zima nuklearna bardziej prawdopodobna.

Gra trwała maksymalnie 30 dni, a sama rozgrywka dzieliła się na tury:
– Ruchu, czyli przesuwania o jedno pole jednostek armii.
– Ataku, wyznaczania jednostek, które zaatakują przeciwnika. W przypadku włączonego trybu arcade wybieraliśmy również bitwę, w której sami weźmiemy udział.
– Odbudowy, w której rozdzielaliśmy pośród naszych jednostek zaopatrzenie.
– Atak lotniczy, w tej fazie decydowaliśmy w jaki sposób wykorzystamy dostępne lotnictwo. Do wyboru mieliśmy takie misje jak: Air Power, Counter Air Strikes, Reconnaissance, Interdiction, Assault Breakers, Deep Strike, oraz Iron Snake. Najbardziej sensowną wydawała się misja Air Power, która redukowała siły przeciwnika i zapewniała nam dominację w powietrzu. Ważna była również misja Interdiction, która niszczyła zaopatrzenie i linie komunikacyjne przeciwnika. Do dzisiaj nie wiem na czym polegał Iron Snake.
– Misje specjalne, w przypadku wybrania poziomu drugiego lub trzeciego mogliśmy zaatakować przeciwnika bronią chemiczną lub nuklearną. Celem mogła być pojedyncza jednostka wroga lub tzw. supply city jak np. Londyn, Warszawa czy Paryż. Dodatkowo grając Układem Warszawskim mieliśmy do dyspozycji 1st Airborne Army i 1st Amphibious Army, które można było wysłać na tyły NATO.

Schody zaczynały się przy ataku nuklearnym, gdyż komputer pytał o kod dający dostęp do głowic jądrowych. W przypadku posiadania odpowiednich kodów (czy opisu gierki) rodzimy gracz wstukiwał szybko hasło : MIDNIGHT SUN i otrzymywał pełne prawa do użycia broni jądrowej. W Stanach jednak było fajniej – pytając o hasło komputer podawał ogólnodostępny przez 24h numer telefonu 0203 668405, wystarczyło podnieść słuchawkę i zadzwonić. Po połączeniu (jak podaje Wikipedia, gdyż nigdy nie dane mi było pod ten numer zadzwonić) odzywało się w słuchawce automatyczne nagranie syreny alarmowej, później zmieniające się w dźwięki wybuchów i eksplozji, odgłosów wojny a na końcu było słychać płacz małego dziecka. Gdy wszystko to cichło odzywał się głos: If this is really what you want… the code is 'Midnight Sun'. Kuźwa, ale czad!

Theatre Europe było świetną wojenną strategią. Jedną z moich ulubionych, obok Tigers in the Snow, Desert Rats, Raszynu czy kilku innych. I panie Lennon – peace never stood a chance.

Poniżej możemy posłuchać piosenki tytułowej – a przynajmniej oryginału – oraz obejrzeć filmik z gry. Zapraszam:

Komenty FB

komentarzy

Komercha

4 Komentarze(y) na Theatre Europe

  1. Czy to brak instrukcji, czy to rozumu sprawił, że ta gra wylądowała w moim rankingu raczej w kategorii Atari Shitest niż Finest.

  2. Gierka była fajna w ciul, ale na wyższych poziomach ciężko było wygrać – jak tylko zdobywałeś przewagę, komp odpalał nuki i koniec pieśni. To z tej gierki poznałem 101st Airborne 🙂

  3. Pozostawało zwyciestwo moralne na gruzach cywilizacji 🙂

  4. Świetny artykuł. Niestety, albo tej gierki nie miałem wśród kaset na komcia, albo byłem za mały, żeby rozumieć, o co w niej chodzi. Aczkolwiek spotkałem się z wieloma fascynującymi opowieściami o tym tytule. Szkoda, że mojego C64 zutylizowała mi dawno rodzina, kto wie, może bym się teraz z tym tyt. zapoznał osobiście.

Dodaj komentarz