Spy vs. Spy

Z przykrością uświadomiłem sobie niedawno, że w złotych czasach podstawówki musiałem być niezłym nerdem. Pamiętam pewną sobotę, gdy wpadł do mnie kumpel z ławki Tomek Golon i koniecznie chciał mnie zabrać na pływanie styropianami po zalanych wykopach budowanej właśnie trasy szybkiego tramwaju. Dodatkową pokusą była czekająca na dole młodsza siostra Żaby. Wymigałem się czymś mega pilnym, a gdy tamci odjechali wigrami, wróciłem czekać, aż po 30 minutach wgra się Spy vs. Spy. Obok Boulder Dasha był to bez wątpienia największy przebój First Star Software. Legendarny tryb dla dwóch osób oraz split screen! Dwa kultowe sequele!

Grę wydano pierwotnie na Atari w roku 1984, a jej autorem był Michael J. Riedel (Commando, Ikari Warriors oraz pare lat temu Postal). Dodajmy – autorem adaptacji, gdyż Spy vs. Spy są tytułowymi bohaterami publikowanych przez Mad Magazine od lat ’60, krótkich stripów. Ich pomysłodawcą był pewien Kubańczyk Antonio Prohias.

Idea pierwszej części Spy vs. Spy była prosta jak przysłowiowa konstrukcja cepa. Podczas misji w ambasadzie pokonać przeciwnika i z walizką pełną niezbędnych fantów dotrzeć przed konkurencją na lotnisko (o ile pamiętam, należało zgromadzić tajne papiery, klucz na lotnisko i kapuchę – Cmdr JJA). W naszej misji pomagał nam arsenał pułapek, które mogliśmy zastawiać na naszego oponenta.

Generalnie były trzy strategie:
– Unikać przeciwnika tak długo, jak to możliwe i błyskawicznie kolekcjonować konieczne przedmioty, potem szybki sprint do drzwi i na lotnisko;
– Nie unikać starcia i postarać się wyeliminować wroga jak najszybciej;
– Pozwolić mu odwalić czarną robotę, poczekać aż ukaże się lokalizacja tajnych drzwi, przyozdobić je w wiadro z kwasem lub guna na lince i parę sekund później, gdy konkurencja będzie się ślizgać we własnej krwi, pozbierać porzucone przedmioty i pobiec do samolotu.

Najwięcej frajdy dawało rzecz jasna podkładanie pułapek i uśmiercanie szpiega niż tchórzliwe krycie się po kątach ambasady. Zabity szpieg tracił wszystkie przedmioty, a czas (na dotarcie do lotniska mieliśmy ograniczoną ilość czasu) na okres chwilowego zgonu płynął mu szybciej. Liczba pułapek była ograniczona. Na poziomie pierwszym mogliśmy podłożyć ich tylko 12, na ostatnim ósmym już 72. No i pułapki, podobnie jak miny, zabijały każdego – obojętne im było, kto je podłożył.

Konkurencję wykańczaliśmy:
– Staromodną bombą. Mogliśmy ją umieścić prawie wszędzie (w zasadzie tylko nie na drzwiach), a płonący lont dało się rozbroić wiadrem z wodą.
– Wielka sprężyna. Dobrze podłożona potrafiła wysłać ofiarę na drugi koniec pokoju. Lekarstwem były nożyce (nie tylko na koniec pokoju – jeśli koleś trafił w drzwi, leciał do kolejnego pomieszczenia. Jeśli wylosowaliśmy dobry układ budynku, na najwyższym poziomie mogliśmy gościa puścić przez 8 pokoi! – Cmdr JJA).
– Wiadro z kwasem. Absolutny klasyk. Odpowiednio umieszczone na drzwiach załatwiało szpiega do szkieletu. Chyba, że skubany znalazł wcześniej parasol.
– Giwera na sznurku. Trzeba było połączyć guna linką z drzwiami. Przed tą niespodzianką ratowały nożyce.
– Bomba czasowa. Najgroźniejsza pułapka, gdyż nie było można jej rozbroić. Uruchomiona wybuchała po określonym czasie zabijając każdego w pokoju.

W przypadku niespodziewanego spotkania obu szpiegów akcja przenosiła się ze split screenu na wspólny obrazek a my mogliśmy próbować spałować przeciwnika. Szybko machając joyem w górę i w dół mogliśmy trafić gościa pałką w brzuch, machając zaś na boki celnie wymierzyć w głowę. Po szybkiej serii 5-8 uderzeń szpieg padał nieprzytomny.

Najważniejszym przedmiotem była walizka. Bez jej posiadania wcześniejsze zbieranie przedmiotów mijało się z celem. W przypadku gdy pierwszy ją dorwał przeciwnik, nie było wyjścia – trzeba było szybko dążyć do starcia i jej przejęcia. To do walizki pakowaliśmy niezbędne do ukończenia gry przedmioty. Ich lokalizację ułatwiała mapa, ale nie dość, że jej używanie kosztowało 15 sekund cennego czasu to jeszcze pokazywała tylko piętro, na którym się znajdowaliśmy.

Po zebraniu wszystkich przedmiotów pojawiały się ukryte wcześniej drzwi na lotnisko. I tak: pojawiały się zawsze w pokoju nie posiadającym północnych wyjść, a grając z komputerem prawie zawsze mogliśmy go pokonać uzbrajając drzwi w przeróżne zasadzki. Komputer i tak z reguły pierwszy znajdywał wszystkie przedmioty, wystarczyło podpatrzeć, gdzie pojawią się drzwi i popędzić tam błyskawicznie. Z reguły się udawało. Takie zwycięstwo jednak było najmniej punktowane. Inaczej rzecz się miała w potyczce z żywym przeciwnikiem – mało kto się nabierał na ten numer.

Wspomniałem na początku o dwóch kontynuacjach. Były to Spy vs. Spy Vol. II – The Island Caper oraz Spy vs. Spy Vol. III – Arctic Antics.

W pierwszej naszym celem było zlokalizowanie trzech części rozbitej na wyspie rakiety XJ4 1/2 . Po odnalezieniu należało je szybko poskładać a potem łodzią podwodną uciekać z wyspy. Niebezpieczeństwem były m.in. ruchome piaski, rekin i naturalnie drugi szpieg. Tym razem mogliśmy go wyeliminować za pomocą potrzasku, wykopanego dołu, napalmu i standardowo bomby.

Dalszy ciąg Spy vs. Spy miał już miejsce na Antarktydzie. Naszym zadaniem było odnaleźć trzy części kolejnej rakiety (tym razem kosmicznej), podziemną bazę rakietową i przed nastaniem nocy polarnej odlecieć w kosmos. Im bliżej zmierzchu tym trudniej było się poruszać. W tym odcinku każdy ze szpiegów posiadał pewien poziom energii, który symbolizowały położone po lewej stronie ekranu termometry. Jeżeli rtęć spadła do zera, nasz szpieg zamarzał. Temperatura szybciej spadała w przypadku wpadnięcia do naturalnych (sypki śnieg, cienki lód) lub sztucznych pułapek, a ogrzać się można było w napotkanym igloo. I jeszcze pułapki, były ich 4 rodzaje:
– wycinane w lodzie za pomocą piły przeręble (moje ulubione),
– ślizgawki tworzone za pomocą wylewki z wiadra,
– lawiny, do spreparowania po znalezieniu kilofa,
– i zakopane w śniegu miny.

Walka w zwarciu polegała na obrzucaniu się śnieżkami. Prościzna.

Spy vs. Spy doczekało się konwersji na C-64, Amstrada, Amigę a nawet X-Boxa i PS2, część trzecia cyklu ukazała się również na PC. Samo Spy vs. Spy sprzedało się w Stanach w ilości 300 tys. egzemplarzy, a łącznie na wszystkie platformy sprzedano około 2 milionów kopii.

Ciekawostką jest to, że tylko wersja na Atari miała czerwone tło i niebieską ramkę wokół przedmiotów. W pozostałych wersjach było na odwrót. Na podwórku za to można było być niezłym cyną, gdy się chwaliło właśnie wgrywanym Spy vs. Spy IV: Spies In Space. Gra się nigdy nie ukazała i była niewątpliwym atarowskim urban legend.

Filmiki z C-64, proszę wybaczyć:

Komenty FB

komentarzy

Komercha

9 Komentarze(y) na Spy vs. Spy

  1. Kurde muzyczka na komciu jest nieźle żenua. I ta sapiąca perka… Atari wymiatało graficznie i muzycznie!

  2. Prosze Was… ta gra to absulutny klasyk i mistrzostwo swiata!!! Ile ja sie naczekalem na IV czesc a teraz sie dowiaduje ze nadremno.. Niezapomniane akcje i ten chichot jak ktos wpadl w pulapke, no miodzio!

    A to ze kumple rzneli w pile a ja maly grubasek tez pykalem na swojej atarynce… No inaczej by mnie tu nie bylo dzis 🙂

    PS
    Remake sie nie szykuje?? Bo cos gdzies kiedys czytalem…

  3. Remake na Wii chcą wypuscic, ale to gdybanie

  4. A nie wyszedł na PS2 i XB? I nie remake, a jakaś padlina?

    [url]http://xbox.ign.com/objects/623/623703.html[/url]
    [url]http://ps2.ign.com/objects/566/566199.html[/url]

  5. Ale padaka ten remake na PS2… Pewnych rzeczy jednak nie powinno sie zmieniac… (lepsze wrogiem dobrego np. Curse of the monkey island ver escape…)

    Byl zdaje sie jeszcze remake preliminary monty 16k na PC??
    Montezuma's Return 3D?
    Gral ktos?

  6. Najlepsza gra wszech czasów! Powstrzymam się od komentowania bo chyba bym się rozpłakał….

  7. AAA!!! najlepsza gierka swiata, w ktora gralam namietnie na swojej atarynce. kult nad kulty. *_* zaraz sie porycze od ilosci wspomnien, ktore mnie zalewaja.

    nie ma tego jakos w wersji na peceta? tak jak kiedys przy okazji omawiania montezumy ktos podeslal linka do takiej pecetowej wersji.

  8. Służę.
    Dla fanów CGA:
    [url]http://www.the-underdogs.info/game.php?id=2122[/url]

  9. Cud miód giery Atarynkowe, Spy vs Spy w duoplayerze miażdżył !!!

Dodaj komentarz