Tunel/Otoshimono

Tytuł: Otoshimono/Tunel
Produkcja: Japonia, 2006
Gatunek: Japoński horror
Dyrekcja: Takeshi Furusawa
Za udział wzięli: Dwie ładne Japonki i jacyś inni ludzie
O co chodzi: W japońskim metrze straszy

Typowy nawiedzony tunel

Jakie to jest: Tunel to film który obejrzałem w sumie z przypadku na Horror Festiwalu w Multikinie. I jedno Wam powiem: tak średniego filmu dawno nie widziałem.

Nie jest to słaby film. To po prostu obraz pod każdym względem średni, przeciętny i typowy. Ani jednego istotnego wyróżnika, zero, null. Płaska kreska w połowie skali. Jeżeli byłby to dla mnie pierwszy azjatycki horror w życiu, to pewnie by mnie nawet wystraszył – jednak po obejrzeniu ich masy mogłem tylko chłonąć biernie Tunel obstawiając, który z oklepanych motywów pojawi się za chwilę.

A dyżurnych japońskich horror-motywów mamy cały katalog, wykorzystany co do sztuki. Laska w długich włosach, straszny goły chłopczyk, pełzanie w dziwnych pozach, zniekształcone twarze, mroczny odgłos zwiastujący rychłe problemy, muzyka dająca nam po gęsiej skórce nagłymi strunowymi akordami. Wszystko to przedstawione w typowej zimnej palecie kolorów, typowo lekko prześwietlonej, z typowym „ciągłym zachmurzeniem”, wśród typowych opustoszałych japońskich blokowisk i stacji metra. Skręcone w typowych długich ujęciach, typowych statycznych kadrach, których kątem typowo oglądamy „coś typowo strasznego”.

Fabuła też oparta na typowym schemacie – jak to w azjatyckich ogólnie, a w japońskich szczególnie horrorach bywa, kręci się wokół codziennego motywu. Ma to zapewne na celu zwiększenie efektu grozy na widzu – każdy z nas może w końcu trafić na przeklętą kasetę video (o ile jeszcze posiada magentowid), przeklętą wodę w kiblu czy – jak w Tunelu – na przeklęty bilet metra, który jest w praktyce biletem na tamten świat.

Typowa ładna Japonka

Akcja dotyczy bowiem tytułowego tunelu metra, w którym straszy. Znaczna część filmu toczy się też w biurze rzeczy znalezionych, instytucji nie mającej już racji bytu np. w Polsce. Jak się szybko okazuje, dawno temu, podczas budowy metra natrafiono pod ziemią na mroczne miejsca, w których czai się ZŁO. Wkrótce skutkuje to nieszczęściami, zgonami i typowym motywem mrocznego dziecka urodzonego w tunelach. Po latach wątki te dotykają bohaterów filmu, którzy muszą się borykać z azjatyckimi złymi mocami. A borykanie to schodzi im głównie na jeździe metrem i siedzeniu nieruchomo w domu.

Natomiast sami bohaterowie to: jedna z nielicznych ładnych Japonek szukająca po wszystkich peronach swojej zaginionej w nadprzyrodzony sposób siostry, jej koleżanka ze szkoły (druga ładna Japonka) oraz pomagający im motorniczy-krawaciarz po przejściach. Odpowiadając na cisnące się na usta pytanie odpowiem, że niestety pomimo długiej i pełnej pozytywnych emocji rozmowy telefonicznej między obydwoma ładnymi Japonkami (która to rozmowa wywoływała równie pozytywne, acz odmienne emocje wśród rozoochoconej festiwalowej publiczności) nie następuje wątek romantyczny.

Trzeba przyznać, że mimo całej swojej banalności film daje radę z finałową rewelacją, co jest częstym problemem w horrorach azjatyckich i jeszcze częstszym w amerykańskich. Otrzymujemy tu niemal para-lovecraftowskie przedstawienie pradawnego zła zamiast jakichś blubrów o siostrach albo topieniu w studni – bardzo nie-japońskie rozwiązanie. Zakończenie to jest jednak nieco niepotrzebnie rozmiękczone akcją i bieganiną, a w dodatku w jego trakcie film strasznie zaczyna wyglądać na kręcony na video…

Typowy azjatycki duszek

Mimo, że Tunel generalnie sprawia wrażenie lekko telewizyjnego, mocno zadbano o właściwą oprawę. Efekty specjalne na przeciętnym, czyli dość dobrym poziomie, muza przywodząca na myśl głównie pokręcone dźwięki z gierkowego Silent Hilla i całkiem klimatyczna scenografia (np. absolutny brak monitorów LCD – w całym filmie mamy retro ekrany kineskopowe). Natomiast miłym ukłonem w stronę dorobku horrorowego cywilizacji zachodniej jest wzmianka o Miskatonic University, do którego zdaje główna bohaterka.

Jeśli więc jesteście fanami japońskiego horroru – na pewno musicie obejrzeć Tunel jako typowego przedstawiciela gatunku. W innym razie – jeśli widzieliście Ringu, Uzumaki i Ju-Ona, to na pewno nic nowego tu nie zaobserwujecie i możecie sobie darować.

Ocena (1-5):
Dyżurne motywy: 5
Oryginalność: 1
Straszność: 3
Fajność: 3

Cytat: Ten tunel jest przeklęty!

Ciekawostka przyrodnicza: Film bazuje po części (mam nadzieję) na prawdziwych przypadkach niejakiej Yaeko Aonumy.

Written by: Commander John J. Adams

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

1 Komentarz na Tunel/Otoshimono

  1. Film mi się nie podobał.

Dodaj komentarz