Transformers

Tytuł: Transformers
Produkcja: USA, 2007
Gatunek: SF dla dzieci
Dyrekcja: Michael Bay – czasem mu się udaje, czasem jest Armageddon
Za udział wzięli: Shia LaBeouf – ot chłopaczek, Megan Fox – ot very hot, robotobcy
O co chodzi: Robotobcy zmieniają się w samochodziki, samolociki i inne takie.

Ładny robot

Jakie to jest: OK… no to wziut-bziut-tziut i co tam jeszcze za dźwięki z siebie wydaje (nie)przeciętny samochód przekształcający sie w robota, w dodatku żyjącego i będącego obcym… jednym słowem TRANSFORMERS.

Dawno temu był animowany serial (a może wcześniej był komiks czy inksza manga) o robotach, które mogły udawać różne wytwory ludzkich rączek. Od samochodów, po ciężarówki, helikoptery i inne samoloty – każdy wie, o co chodzi. Było to japońskie i dość dziwne (to jakby wynika jedno z drugiego – Cmdr JJA), roboty były „dobre” i „złe” a pośrodku byli ludzie. No i roboty/obcy – albo robotobcy – lali się bezkrwawo, przy czym ci „źli” lali również bezbronnych Ziemian, a ci „dobrzy” im pomagali (tzn. Ziemianom). Banał i głupota- Japończycy za tym musieli szaleć (Głupota – może tak, ale banał? Wielkie roboty kurde – Cmdr JJA). Mimo wszystko, animacja ta miała dwa dobre elementy – właśnie ten wziut-bziut-tziut dźwięk transformacji i głos głównego bossa dobrych robotobcych (Optimusa Prime) podkładany przez Petera Cullena…

Minęło wiele pokoleń… albo w sumie kilka nowych sie narodziło. Różne telewizje na całym świecie z braku lepszych zajęć każdy kolejny młody rocznik zamęczały tymi samymi odcinkami tego samego serialu animowanego o wielkich robotobcych. Aż przyszedł rok dwatysiącektoryśtam i ktoś w wielkim Hollywood stwierdził, że już tyle pokoleń sie wychowało na tym słabym serialu animowanym, ze czas najwyższy byłoby wycisnąć z tego kilka srebrników. Tak sie szczęśliwie złożyło, że lata 200X obfitują w filmy o różnych superbohaterach – a to Spider-Man się już sztuk trzech dorobił, a to Fantastyczna Czwórka, a to Hellboy, a to kolejny Batman czy nowy facetcoubieramajtkinaspodnie – i wszystkie przyniosły wiele zielonych papierków z prezydentami dla swoich producentów… Kolejny krok był więc jasny. Robimy (znaczy oni, a nie ja) hollywoodzką wersję Transformers.

Ona na niego leci

I zrobili. Obejrzałem i… muszę przyznać, że jest ona dużo lepsza od wspomnianego serialu animowanego. Fabuła dość durna i żeby nie spoilerować nie będę tutaj nic o niej wspominał. Powiem tyle, że mniej lub bardziej trzyma sie kupy, acz faktem jest, że jest przewidywalna jak cholera. Każdy, kto ogląda, wie jak to się skończy, więc film w zasadzie niczym nie zaskakuje. Nie oznacza to jednak, że ogląda się źle – nie ma specjalnych udziwnień, ale też nie ma jakichś szalonych, nie trzymających sie kupy głupotek.

Poza tym, mamy kolesia, głównego bohatera – w sumie całkiem dobrze zagranego, któremu towarzyszy śliczna dziewczyna (naaaprawde śliczna, paluszki lizać!!!) i wielkie roboty. Robotobcy ci dobrzy, to wiadomo Autoboty – walczą z tymi złymi robotobcymi (Decepticonami), we wszystko wmieszany jest nasz główny bohater i….jakaś tam specjalna tajna przez poufna agencja rządowa.

Sporo dobrze zrobionych efektów specjalnych, transformacja przebiega sprawnie i towarzyszy jej dźwięk jak w animowanym serialu (wziut-bziut itp). Optimus Prime mówi głosem Petera Cullena, co jest chyba jednym z najlepszych momentów w filmie – do większości z nas powinny wrócić wspomnienia ze zdwojoną siłą.

I w tym momencie, wydaje sie, o zgrozo, ze nazwiemy film dobrym… jednak na szczęście producenci i reżyserzy nigdy nas nie zawodzą. Dzięki ich niepodważalnej i niczym nie ograniczonej głupocie, udało się to pozytywne wrażenie zepsuć. W jaki sposób, ktoś zapyta?

Otóż, po pierwsze, jest mały robotobcy koleś, z tych złych Decepticonow, który transformuje sie w rożne małe przedmiociki (a to boombox, a to komórka), zachowujący się jak skrzyżowanie ziomala z japońskim wioskowym glupkiem – 100% robocik z MGS4, kto widział, to wie – tylko Japończykom sie może spodobać. Po drugie, patos miejscami leje sie z ekranu hektolitrami – naprawdę nie musieli tego wszystkiego dawać… Po trzecie, John Turturro żywcem wyciągnięty z Quiz Show po prostu nie pasuje do swojej roli. Miał to być chyba jakiś element humorystyczny… a jest elementem kretyńskim.

Jednym zdaniem (może dwoma) na koniec, film poprawny, warto obejrzeć w kinie. Mógł być dobry, ale niestety nie udało się. Zapewne przy części drugiej będzie lepiej.

Ocena (1-5):
Zdjęcia i montaż: 5
Walki: 4
Wysokobudżetowość: 5
Efekty: 5
Fajność: 3+ (warto zobaczyć)

Written by: Tzymische

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

10 Komentarze(y) na Transformers

  1. Od tego filmu kipi satanistyczną treścią jak z Czarnego Kościoła. Nawet Optimus Prime jest troche czerwony, jak sama Jego Szatańska Mość!

    W IV Rzeczypospolitej nie powinno być miejsca na takie filmy!

  2. dlatego z szacunku dla IV RP premierowa recka jest prosto z Dublina

  3. Mam pewną teorię dlaczego jeden z Robotobcych dobrych ciągle chwalił się rozmiarami swojej "strzelby".

  4. No no, fajna fota tej pani. To się nazywa reklama: "Ratuję świat i jeszcze ci świecę zrobię". Jakbym był nerdem, to bym już ją se ściągnął do komórki

  5. Ja tam bardzo lubię, jak dwudziestoparolatki grają panny w wieku szkolnym

  6. Bóg zesłał swego jedynego syna, by umarł na krzyżu i zbawił ludzkość, a my w podzięce robimy takie gówniane bajeczki jak Transformersy.

  7. Bardzo dobrze zrobiony. Na to czekali fani od 20 lat. Brakuje w nim lekko sensu logicznego i za dużo w nim ludzi. Jak na film o Transformerach bardzo mało o nich wiemy. Decepticony nie zostały nawet przedstawione, znamy ledwo ich imiona… Ale to nadal dobry film od strony wizualnej. Można sie na nim dobrze bawić, o ile na niektóre sprawy przymknie sie oko. Czekam na dwójkę.

    Co do informacji zawartych na początku recki:

    1) Najpierw były zabawki, potem komiks i serial animowany 😛
    2) Serial był jedynie produkowany przez Japończyków, nie był anime 😛
    3) Komiks fabularnie przewyższał serial, widać było iż ten drugi przede wszystkim dla dzieci jest…
    4) Jest wiele więcej, równie ciekawych serii poza tą z lat 80 (zwana G1)
    5) Tak, jestem wielkim fanem TF, od tych co powstały w latach 80, aż do tych wychodzących dzisiaj (z pominięciem serii tworzonych wyłacznie przez Japończyków jak np Armada 😛 crap totalny) i bede ich bronił każdego dnia, o każdej porze 😉

  8. Sorka, przypadkiem mi sie powtórzyła pierwsza cześć mojej wypowiedzi na końcu… Mógłby to ktoś usunąć??

  9. Widziałem, generalnie z recką się zgadzam, ale jednak… To mają być Transformers?
    1) Zmieniają się w co chcą. WTF?
    2) Wyglądają jak odrzuty z Matrixa, pomalowane farbą z Fallouta. Zwyczajnie nie są podobni do siebie!
    3) Ten sześcian to miała być Matryca czy jak? Trochę urosła.
    Mógłbym tak jeszcze jakiś czas się kompromitować, jednak sens mojego posta jest taki, że nie potrafiłem w tym filmie odnaleźć znajomych Transformersów z dzieciństwa. I właśnie dlatego się zawiodłem.

Dodaj komentarz