Titan A.E./Titan – Nowa Ziemia

Tytuł: Titan A.E.
Produkcja: USA, 2000
Gatunek: Kreskówka SF
Dyrekcja: Don Bluth i Gary Goldman
Za udział wzięli: Matt Damon, Drew Barrymore, Bill Pulman (głosy, nie w polskiej wersji niestety).
O co chodzi: Parę osób stara się odrodzić Ziemię po zniszczeniu jej przez Obcych.

Jakie to jest: Rzadko zdarza sie widzieć kinowego cartoona SF innej produkcji niż japońska i to w polskim kinie. Titan A.E. (After Earth) jest całkiem dobrym kawałkiem fajnej kreski okraszonym niezłą muzą i nawet dość nieinfantylnym. Autorzy sprawnie i bez żenady łączą tradycyjny rysunek z renderowaną grafiką komputerową, co daje całkiem przyjemny efekt (a także momentami widoczne rozbiezności w płynności animacji). Oglądając film można odnieść wrażenie, że przeznaczony on jest zarówno dla dzieci jak i dla nieco starszej młodzieży, jednak chyba nie jest w pełni atrakcyjny dla żadnej z tych grup.

Dla dzieci film może być momentami niezrozumiały. Podąża on bowiem śladem japońskiej anime i nie tłumaczy widzowi wszystkiego zakładając, że odbiorca zna pewne podstawowe reguły – jacy są zwykle Obcy, na czym polega nadprzestrzeń, energetyczne formy życia itp. O ile oszczędza to czas zaprawionemu w bojach fanowi, o tyle zwykli ludzie mogą trochę nie nadążać – nie każdy jest indoktrynowanym Japończkiem (jasne, nas fanów nie obchodzą ograniczenia zwykłych ludzi, ale chyba powinny producentów filmu). Dla starszych film natomiast razi nieco kreskówkowością – występują w nim obszerne skróty i uproszczenia fabularne, jak też dziury w scenariuszu – zamierzone, ale widoczne. Film jest też nieco przegadany – występuje w nim co najmniej pięć niemal identycznych dialogów, w których wszyscy przekonują głównego bohatera, że warto ratować Ziemię (a w końcu i tak go przekonuje, o zgrozo, perpektywa gry w piłkę nożną) – kompletna wtopa scenopisarska.

Film zaczyna się świetnie. Cała akcja ewakuacji Ziemi przed atakiem Obcych jest zrobiona cool, ale potem jest znacznie gorzej. Nie mówię tu już nawet o kosmitach, z których większość przywodzi na myśl przerażającego Jar Jara, ale o spójności scenariusza. Choć wyszedł on spod pióra w miarę obeznanych ludzi (m.in. Jossa Whedona – Alien: Resurrection, Buffy – the Vampire Slayer), to nie jest majstersztykiem w swym rodzaju. Starano się w nim upchnąć masę wątków, następujących po sobie jedne po drugich, bez żadynych przeplotów akcji, Świetnym przykładem jest tu wzięcie do niewoli głównych bohaterów przez Drejów – uciekają po godzinie, tak jakby wychodzili od siebie z chaty – stek bzdur, akcja leci dalej i nikt nie wraca już do tego. Zwrot akcji pod koniec jest tak książkowy, że ciężko go nie przewidzieć. Dodano też takie atrakcje jak obłoki gazu, wodorowe rośliny czy lodowe pierścienie – wszystko to bardzo fajne i cool wygląda, ale za dużo! Także za dużo jest wszelkiego rodzaju pościgów i lotów ciasnymi trasami – każda z tych scen jest strasznie podobna do pozostałych, choć wrażenia wizualne są za każdym razem super.

Titan robi też ukłon w stronę starszej widowni – pojawia się parę nawiązań do innych tytułów, głównie Imperium Kontratakuje, ale też paru innych, nawet Wejścia Smoka (odbicia w lustrach – tutaj lodzie). Jest tu też tradycyjnie sporo podtekstów, nie tylko niezrozumiałych, ale i niewskazanych dla młodego widza. Na marginesie: w tym filmie się zabijają, nie jest to więc Drużyna A.

Osobne słowa uznania należą się ludziom przygotowującym polski dubbing – jak zwykle totalne gówno. Tłumaczenie woła o pomstę do nieba, a aktorzy chyba czytają swe role z kartki widząc je po raz pierwszy w życiu. Nie było nam niestety dane wysłuchać dubbingu amerykańskich gwiazd, za to mamy wypociny polskich aktorzyn dziesiątej kategorii. Na marginesie: wszytkie teksty mówione sa pracowicie przetłumaczone, natomiast napisy na planszach pojawiające się na ekranie pozostały po angielsku bez słowa wyjaśnienia. Widocznie stwierdzono, że polski widz, nawet nie znający angielskiego, jest zaznajomiony z takimi pojęciami jak „Salvage Station”.

Ocena (1-5):
Animacja: 5
Różnorodność: 1
Podteksty: 3
Fajność: 2

Ciekawostka przyrodnicza: Titan A.E. był pierwszym filmem stworzonej przez Dona Blutha wytwórni Fox Animation Studios. Bluth byl twórca pierwszych CD-ROMowych gir salonowych (Dragon’s Lair i Space Ace – może ktoś pamięta je z Amigi) i generalnie jest jednym z lepszych amerykańskich twórców animacji. Niestety planowany przez niego renesans amerykańskiej kreski nie nastąpił – Titan był zarazem ostatnim filmem wytwórni z uwagi na niezbyt spektakularne wyniki finansowe.

Written by: Młody Commander John J. Adams

Uwaga: Recka zabytkowa, data pierwszej publikacji: 1.10.2000

Szeruj to!

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

2 Komentarze(y) na Titan A.E./Titan – Nowa Ziemia

  1. Ścieżka dźwiękowa rewelka, na tyle, że zakupiłem oryginalny CD 😉 A i filmik faktycznie nadpodziw dobry, taki nawet mało Disney'owski 😉

  2. Ocena skandalicznie za niska, a film świetny!

Dodaj komentarz