Stefan Buraczutki

W kinach pojawia się właśnie jakaś sucharska latynoska bajka o myszach. Polski dystrybutor, Kino Świat, postanowił iść na skróty i wypromować ją pod tytułem Stefan Malutki nie mającym oczywiście nic wspólnego z tytułem oryginalnym, za to dużo z trochę mniej sucharską amerykańską bajką o myszach sprzed paru lat.

Praktyka windowania słabych filmów na plecach lepszych poprzez „pomysłowe” nawiązanie w polskim tytule do innego filmu jest dość powszechna na szalenie profesjonalnym polskim rynku kinowym. Wystarczy przypomnieć Egzorcystę 2 1/2, Wariatów z Karaibów czy Lemura zwanego Rollo (w ostatnim przypadku film był nawet niezły, ale tytuł oryginalny ni cholery nie nawiązywał do rybki).

Fajnie by było jakby właściciele praw do pierwotnych tłumaczeń postawili trochę odpór temu kretyńskiemu procederowi – choć może tak naprawdę nie mają interesu tego robić, gdyż sami się jemu oddają.

Komenty FB

komentarzy

Komercha

4 Komentarze(y) na Stefan Buraczutki

  1. podczas wprowadzania na polski rynek filmu w reżyserii Vladimira Moravia 'Nuda w Brnie' – bo tak brzmiałoby dosłowne tłumaczenie tytułu, polski tłumacz, z sobie tylko znanych powodów, zmienił ową 'nudę' na 'seks'. Czy zabieg to czysto marketingowy? Wiadomo seks na ekranie ma zdecydowanie większą moc przyciągania niż 'wiejąca/ z niego nuda, po drugie mysle ze chcial wywindowac film (bo takich fimlmow w Polsce sie nie oglada oprocz hamerykanskich) przez nawiazanie do turbodebilnego serialu Seks w Wielkim Miescie (tytulu oryg nie znam ale nie o tym dyskusja 😉
    pozdro

  2. no jeszcze ciekawym tluamczeniem jest Hubert zawodowiec

  3. A właśnie, zapomniałem o tym ważnym tytule!

Dodaj komentarz